Za zdradę komunizmu do obozu pracy
Sobota, 12 października 2013 (10:17)W czterech wietnamskich obozach pracy przebywa aktualnie 63 chrześcijańskich liderów, w tym pastorów oraz różnych przedstawicieli wspólnot chrześcijańskich. Przebywają tam pod zarzutem zdrady państwa. Zostali skazani zazwyczaj na 5-18 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, w zależności od „zbrodni”, jaką popełnili przeciwko komunizmowi.
Warunki egzystencjalne są tu trudne. Praca trwa 14 godzin dziennie, osadzeni nie mają zapewnionej opieki medycznej. Organizacja International Christian Concern (ICC) z siedzibą w Waszyngtonie donosi, że „prawie wszyscy skazańcy są członkami mniejszości etnicznych pochodzących ze środkowego Wietnamu”. To przede wszystkim ludzie z ludu Hmong, którzy są poważnie zagrożeni, poddawani licznym represjom i eksterminacji nie tylko społecznej, ale i fizycznej, ponieważ próbują odważnie występować przeciwko nielegalnej konfiskacie ziemi i łamaniu wolności religijnej – informuje agencja Fides.
Teolog i rektor Międzynarodowego College’u im. św. Antoniego w Rzymie P. Nguyen Van Si wyjaśnił, że te informacje są wielce prawdopodobne. W Wietnamie na szeroką skalę zastosowano dziś kampanię ograniczania wolności zgromadzeń i słowa. Ci, którzy mają odmienne zdanie od rządzących, są surowo karani. Arbitralne, bezprawne nawet wobec prawa komunistycznego aresztowania dotykają zwłaszcza ludzi młodych, którym łamie się w opresyjny sposób sumienie i niszczy życie. Celem są także „ludzie gór”, montanardzi postrzegani jako zagrożenie dla stabilności systemu. - Większość z nich to protestanci. Życzyłbym moim siostrom i braciom w Chrystusie większej uwagi ze strony świata - powiedział rektor P. Nguyen Van Si.
Według danych ICC, kontrola reżimu wietnamskiego na górzystych obszarach Wietnamu jest niezwykle zaciekła i surowa. Wielu spośród 63 więźniów sumienia przebywa w obozach pracy od 2004 r. W tym to bowiem roku komuniści zintensyfikowali systemowe zwalczanie chrześcijaństwa w Wietnamie.
W prowincji Binh Phuoc wysłannicy rządu dokonali dewastacji 116 kaplic wiernych „Stieng”, jak nazywa się chrześcijan przynależących do Ewangelickiego Kościoła Wietnamu Południowego. Panika połączona z paranoją komunistów związana jest z obawą, że atakowane przez nich mniejszości będą chciały dążyć, pod egidą m.in. tego Kościoła, do wywalczenia sobie niepodległości. W ubiegłych latach setki osób zostało aresztowanych pod zarzutem - jak to się mówi w świecie komunistycznym - „zagrożenia bezpieczeństwa narodowego” i „nielegalnej działalności wywrotowej”.
Dla mnie to kolejna odsłona toczącego się dramatu chrześcijan, jaki dokonuje się w zarządzanym totalitarnie komunistycznym Wietnamie. Hmongowie, czyli Montanardzi żyją niejako niezależnie od aktualnych granic oddzielających komunistyczne reżimy, a zatem zarówno w Wietnamie, jak i w Laosie, Chinach, a nawet w Tajlandii, dlatego reżimy, zwłaszcza Wietnamu i Laosu, zwalczają ich przy wzajemnej współpracy militarnej i wywiadowczej.
Liczę na to, że Zespołowi Parlamentarnemu ds. Obrony Chrześcijan w Świecie, który działa w polskim parlamencie, uda się przesłuchać kiedyś ambasadora Wietnamu w Polsce. Skoro ambasada totalitarnego reżimu ma swoją dyplomatyczną placówkę w naszej Ojczyźnie, powinniśmy skorzystać z tej cennej możliwości złożenia przez komunistów wyjaśnień w sprawie dewastacji wolności religijnej i kierowania strategicznego i planowego wyniszczania Kościoła katolickiego oraz wspólnot protestanckich.
Dr Tomasz M. Korczyński