Ostatnia prosta
Piątek, 11 października 2013 (17:38)13.10.2013 Referendum Warszawskie
Na dwa dni przed referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz opozycja domaga się zwołania w trybie nadzwyczajnym sesji Rady Warszawy. Chodzi o pomysł ratusza dotyczący wprowadzenia opłat za mosty w stolicy.
Jarosław Kaczyński sugerował, żeby sesja odbyła się dzisiaj. Jego zdaniem, wprowadzenie opłat za przejazd przez mosty stanowiłoby „podział Warszawy na enklawy”. – Byłby to kolejny podział na lepszych i gorszych i nawiązanie do praktyk, które były stosowane dawno temu. To cywilizacyjny regres – twierdzi prezes PiS.
Rada Warszawy miałaby się zająć uchyleniem fragmentu strategii rozwoju Warszawy, w którym jest mowa o takiej opłacie. Jak podkreśla prezes PiS, jeśli deklaracje Hanny Gronkiewicz-Waltz mówiące, że nie zamierza ich wprowadzać, są prawdziwe, to taka sesja powinna się odbyć, aby to wyjaśnić i zmienić skandaliczny zapis. Prezydent Warszawy zapewniała bowiem, że nie ma zamiaru podejmować „prac nad wprowadzeniem opłat dla kierowców za przejazd mostami, tunelami i inną miejską infrastrukturą”.
Ratusz oświadczył ponadto, że pomysł zainicjowania takich opłat pochodzi z czasów kadencji PiS. Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na ten zarzut podczas wczorajszej konferencji prasowej zorganizowanej na placu Zamkowym stwierdził, że komisarzem był wówczas Kazimierz Marcinkiewicz, dziś sprzyjający partii rządzącej, a ponadto zapis, o którym mowa, nie był oficjalnie przyjętym dokumentem, tylko projektem.
PiS, krytykując pomysł opłat za przejazd przez mosty, powołuje się na dokument przyjęty w 2009 r., czyli Strategię zrównoważonego rozwoju systemu transportowego Warszawy do 2015 roku.
Zachęcanie i zniechęcanie
Opozycja od początku pomysłu przeprowadzenia w Warszawie referendum aktywnie prowadziła kampanię zachęcającą do udziału w nim. Kilka dni temu na portalu „Gazety Wyborczej” i na stronie internetowej Platformy Obywatelskiej swoją odezwę do warszawiaków opublikowała Hanna Gronkiewicz-Waltz, której losy rozstrzygną się w najbliższą niedzielę. Apelowała, aby nie brali oni udziału w głosowaniu.
Politycy solidarnie stanęli z nią w jednym szeregu i począwszy od prezydenta, aż po rzecznika rządu konsekwentnie formułują od początku kampanii referendalnej apele, aby zaniechać obywatelskiego obowiązku. Oprócz zniechęcania prezydent Warszawy próbowała kilka dni temu przekonać warszawiaków, że „dziś jedyny, kto się ucieszy z udziału w referendum, będzie Jarosław Kaczyński”. Hanna Gronkiewicz-Waltz dodatkowo stwierdziła, że jeśli Kaczyński do czegoś namawia, to na pewno nie jest to dobre dla niej.
Warto wspomnieć o utrudnieniach ze strony miasta w związku z udziałem w referendum, o których alarmowała nie tylko opozycja, ale których doświadczają sami warszawiacy – problemach z rejestracją czy braku informacji o punktach, w których odbywać się będą głosowania. PiS zainicjowało dynamiczną akcję zachęcającą mieszkańców Warszawy do pójścia do urn 13 października. Są to spoty i plakaty z hasłem „Oni marzyli o Wielkiej Warszawie”, ilustrowane zdjęciami warszawiaków z różnych okresów i w różnym wieku. Jarosław Kaczyński w specjalnym liście zwraca uwagę na arogancję obecnej prezydent i apeluje, aby zmienić stolicę Polski i upomnieć się o dumne i wielkie miasto.
„Pogarda dla codziennych trosk i potrzeb Warszawiaków. Tunel zalała woda – cóż, przecież to nie moja wina, możecie jeździć objazdem. Korek na objeździe – trudno, nie narzekajcie, przecież jest piękny widok na Wisłę. Chaos w komunikacji miejskiej – media się nie spisały. Drogie bilety – nie wiem, jeżdżę samochodem. Tak Hanna Gronkiewicz-Waltz zwraca się do Warszawiaków” – wskazuje lider opozycji w swoim apelu. Prawo i Sprawiedliwość poprzez uruchomienie specjalnej strony internetowej w-jak-warszawa.pl informuje na bieżąco o referendum. Ponadto członkowie inicjatywy „Miasto Jest Nasze” wystosowali w środę osobny apel, w którym argumentują, jak ważne jest oddanie głosu w niedzielę.
Podkreślają jednocześnie, że ich zachęta ma wymiar pozapartyjny, a sama inicjatywa zrzesza ludzi z różnych środowisk i o różnych poglądach. Wśród sygnatariuszy apelu znaleźli się m.in. Michał Lorenc, kompozytor, oraz Olga i Wiesław Johannowie. „Niezależnie od preferencji politycznych, referendum jest okazją do oceny urzędników rządzących Stolicą w naszym imieniu. Już teraz obserwujemy, jak jego perspektywa wpływa na władze miasta. Decyzje, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały się niemożliwe, dziś stają się rzeczywistością. Jest to najlepszy dowód na znaczenie zaangażowania mieszkańców w sprawy publiczne” – czytamy w apelu.
Referendum w Warszawie odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Głosowanie będzie uznane za ważne, jeżeli do urn wyborczych pójdzie co najmniej 389 tys. 430 osób. Stanowi to 3/5 liczby wyborców biorących udział w wyborach na prezydenta stolicy w 2010 roku. Jak podaje Państwowa Komisja Wyborcza, wystarczy frekwencja na poziomie 29 proc., aby wynik głosowania był prawomocny.
Paulina Gajkowska