Pikieta załogi Autosanu w Krakowie
Piątek, 11 października 2013 (16:03)Ponad pięćset osób, w tym blisko dwustu pracowników Autosanu, uczestniczyło dzisiaj w pikiecie przed siedzibą spółki Sobiesław Zasada w Krakowie – poprzedniego właściciela fabryki w Sanoku. Oskarżają go o doprowadzenie zakładu do upadłości.
Wśród pikietujących byli nie tylko pracownicy Autosanu, ale również wspierający ich związkowcy NSZZ „Solidarność” z całego kraju, m.in. z Rzeszowa, Krosna, Lublina, Kalisza, z Małopolski, ale także górnicy i metalowcy ze Śląska. Protestujący domagali się wypłaty zaległych pensji, których nie otrzymali od czerwca. Zwrócili się o to z apelem do Sobiesława Zasady, ale nie otrzymali ani pieniędzy, ani odpowiedzi. Stąd protest w Krakowie.
– Cała polska „Solidarność” przybyła dzisiaj do Krakowa, aby zamanifestować jedność z pracownikami Autosanu, którzy przez złe zarządzanie znaleźli się w tragicznej sytuacji – akcentuje w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Tadeusz Majchrowicz, wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Pikietujący chcieli spotkać się z Sobiesławem Zasadą, ale wyszli do nich przedstawiciele firmy, którzy jedynie odczytali oświadczenie Danuty Piskorz, prezes zarządu Sobiesław Zasada SA. Wobec braku nowych faktów zostało ono przyjęte gwizdami przez protestujących.
– Sobiesław Zasada niczym Poncjusz Piłat umywa ręce, twierdząc, że Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wypłaci pracownikom Autosanu zaległe pensje za trzy miesiące. Uważa ponadto, że nie ma obowiązku wypłacać żadnych pieniędzy, bo nie jest już właścicielem sanockiego zakładu. Takie jest stanowisko Sobiesława Zasady, słowem - dramat – uważa Tadeusz Majchrowicz. Zapowiada, że w tej sytuacji sprawa Autosanu trafi do prokuratury. – Eksperci z Komisji Krajowej przygotowali już odpowiedni wniosek. Po uzgodnieniu z pracownikami Autosanu takie pismo zostanie skierowane do prokuratury. Główny zarzut to działanie na szkodę firmy – dodaje Tadeusz Majchrowicz.
Przypomnijmy, że zobowiązania Autosanu wobec wierzycieli sięgają 35 milionów złotych przy majątku wartym 55 milionów. Upadłość likwidacyjną Autosanu, o co zabiegał zarząd spółki, Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Krośnie ogłosił 7 października. Dzień później do zakładu zatrudniającego ponad 460 osób wkroczył syndyk, który po zapoznaniu się z faktyczną sytuacja firmy podejmie działania, co do jej przyszłości. Niewykluczone, że fabryka będzie produkować nadal. Upadłością Autosanu zdziwieni są ekonomiści. Krzysztof Kaszuba, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie, uważa, że trudno zrozumieć tę sytuację, zwłaszcza że biznes związany z produkcją autobusów rozwija się, a w całym kraju wdrażane są ogromne projekty transportowe związane m.in. z wymianą taboru.
Tak jest chociażby w Rzeszowie, gdzie zakupiono 80 autobusów dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. – W Autosanie zabrakło troski o interes przedsiębiorstwa, ale też wizji, strategii racjonalnego działania – uważa dr Krzysztof Kaszuba.
Mariusz Kamieniecki