• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Wieś w opłotkach

Piątek, 11 października 2013 (02:03)

Brak aktywnej polityki wobec wsi i nieskuteczność w negocjacjach dotyczących wyrównania warunków konkurencji z Europą Zachodnią – to zaledwie ułamek z długiej listy zarzutów, jakie rządowi wytyka opozycja.

 

Sejm debatował wczoraj nad kolejnym już wnioskiem opozycji w sprawie wotum nieufności dla ministra rolnictwa. Wnioskodawcy z PiS zwracali uwagę, że praktycznie wszystkie zarzuty postawione w marcu 2011 r. w analogicznym wniosku, ale dotyczącym ówczesnego szefa resortu rolnictwa Marka Sawickiego, pozostają wciąż aktualne, gdy resortem kieruje kolejny ludowiec – Stanisław Kalemba. Tak jak przed przeszło dwoma laty nie można się było spodziewać, że opozycji uda się odwołać ministra, tak też tym razem trudno było oczekiwać, że po wniosku PiS stanowisko straci Stanisław Kalemba. – Wniosek ma na celu zarówno spowodować przedstawienie przez ministra Kalembę rzetelnej informacji na temat negocjacji prowadzonych przez rząd na forum Unii Europejskiej, jak i ocenić realizację przez rząd priorytetowych dla naszego rolnictwa spraw – wyjaśniał szef sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Krzysztof Jurgiel (PiS).

Rolnicy traktowani po macoszemu

Całemu rządowi, nie tylko Kalembie, PiS zarzuca traktowanie rolników i mieszkańców wsi po macoszemu. Polskie rolnictwo i polska wieś od 2007 r. znajdują się na marginesie polityki prowadzonej przez rząd PO – PSL. Główna siła polityczna, Platforma Obywatelska, uznała, że rolnicy i inni mieszkańcy wsi nie zasługują na aktywną politykę i energiczne działania ze strony rządu. Polskie Stronnictwo Ludowe, koalicjant PO, lojalnie realizuje tę linię polityczną – oceniają wnioskodawcy.

Pod adresem samego Kalemby kierowane są zarzuty dotyczące m.in. manipulowania informacjami w sprawie faktycznych wyników unijnego szczytu budżetowego dla rolników. Jurgiel zwracał uwagę, że przed ostatecznym ustaleniem kształtu nowego unijnego budżetu minister obiecywał realizację postulatów polskich rolników, a po zakończeniu prac, mimo iż postulatów nie zrealizowano, i tak ogłoszono sukces negocjacji. Zarzucał mu też wprowadzanie Polaków w błąd. – Przyjęte w czerwcu br. porozumienie polityczne dotyczące pakietu legislacyjnego WPR nie daje nadziei na to, że polscy rolnicy będą mieli równe warunki konkurencji – ocenia Jurgiel.

Minister nieskuteczny w Brukseli

Środki pomocowe na rolnictwo na lata 2014-2020 wynegocjowane przez rząd są natomiast o ponad 6 mld euro niższe w porównaniu z poziomem finansowania z 2013 roku. Ponadto – zwracają uwagę wnioskodawcy – dopłaty, znacznie mniejsze w Polsce niż w Niemczech, Francji i innych krajach starej Unii, nie tylko nie zostaną wyrównane, ale nawet dyskryminacja polskich rolników jeszcze się zwiększy. Wnioskodawcy zarzucali również rządowi „bezkrytyczne podporządkowywanie się Komisji Europejskiej”, co miało skutkować ograniczeniem połowów ryb przez polskich rybaków.

Do braku skutecznych działań na unijnym forum w sprawie wyrównania dopłat bezpośrednich dochodzą również zarzuty niedbania o stabilizację na rynku – utrzymania poziomu produkcji żywnościowej w celu zabezpieczenia zarówno dochodów rolników, jak i cen produktów żywnościowych dla konsumentów. To doprowadziło do importu na wielką skalę – w 2008 r. – zboża z Ukrainy, spekulacji na rynku cukru, a w konsekwencji wzrostu cen detalicznych czy też – latem tego roku – do utrzymywania się na rynku zbóż i rzepaku niskich cen skupu.

Zarzuty dotyczyły również funkcjonowania Agencji Rynku Rolnego w zakresie m.in. niewłaściwego prowadzenia spraw rozdziału środków pomocy finansowej UE z tytułu odszkodowań za straty producentów warzyw. Przypomniano również aferę taśmową związaną z ARR dotyczącą kumoterstwa i przekraczania uprawnień w zakresie zatrudniania i zwalniania pracowników. Posłowie zwracali też uwagę na brak rozwiązań dotyczących ochrony polskiej ziemi w kontekście upływu 1 maja 2016 roku 12-letniego okresu ochronnego na zakup polskiej ziemi rolnej przez cudzoziemców. Lepiej finansowani z unijnego budżetu rolnicy państw Europy Zachodniej będą mieć bowiem lepsze możliwości finansowe zakupu ziemi w naszym kraju. Poza tym już obecnie rozwija się proceder nabywania od Agencji Nieruchomości Rolnych ziemi w Polsce przez tzw. słupy, finansowane przez zagranicznych inwestorów.

Artur Kowalski