• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Relikty komuny w MON

Czwartek, 10 października 2013 (02:06)

Ministerstwo obrony nie zamierza wycofywać się z umowy, jaką zawarło z Klubem Generałów Wojska Polskiego, zrzeszającym wojskowych z czasów komunizmu.

– Minister Siemoniak spotyka się z różnymi stowarzyszeniami. Jednym z nich był Klub Generałów – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ppłk Jacek Sońta, rzecznik prasowy resortu, zaznaczając, że z inicjatywą podpisania porozumienia wystąpił Klub. – Porozumienie to nie niesie ze sobą żadnych zobowiązań finansowych. To są generałowie, którzy służyli w wojsku jeszcze przed 1989 r., lecz znaczna część z nich kontynuowała też służbę w wolnej Polsce. Ich zaangażowanie w szeroko pojęte bezpieczeństwo państwa zostanie wykorzystane. Nie mamy ani możliwości prawnej, ani zwyczaju, żeby sprawdzać życiorysy wszystkich członków stowarzyszeń, z którymi zawieramy umowy – dodaje.

MON nie zamierza wycofywać się z umowy zawartej z Klubem Generałów WP. – To zwykły wykręt. A przyzwoitość? Instytucja zaufania publicznego, jaką jest Ministerstwo Obrony Narodowej, nie może podejmować działań, które to zaufanie podrywają. A tak się właśnie dzieje – komentuje Romuald Szeremietiew, były szef MON. Zdaniem Szeremietiewa, współpraca resortu z Klubem dowodzi problemów z określeniem tożsamości polskich Sił Zbrojnych. – W wyjątkowo dużym stopniu panuje w nich duch Okrągłego Stołu. Po 1989 r. nie odcięto się jednoznacznie od tradycji Ludowego Wojska Polskiego, a w armii wciąż służyło wielu generałów z tamtego okresu – mówi.

O co chodzi w umowie

Umowa zawarta między Klubem Generałów WP a MON ma na celu „przyczynienie się do popularyzowania patriotycznych tradycji polskich Sił Zbrojnych oraz ich roli i osiągnięć w zapewnianiu obronności państwa, troszczenie się o honor, autorytet i dobre imię korpusu oficerskiego w społeczeństwie”. Współpraca dotyczyć ma nie tylko kultywowania tradycji oręża polskiego, ale też „promocji służby wojskowej i rozwijania wśród młodzieży zainteresowania zawodem żołnierza”, jak również popularyzacji programu modernizacji i profesjonalizacji polskiej armii oraz opieki nad mogiłami i pomnikami poległych polskich żołnierzy. Szef resortu obrony narodowej zobowiązał się ponadto do wspierania i popularyzowania przedsięwzięć Klubu oraz do przekazywania jego członkom „materiałów promujących polskie Siły Zbrojne”. Porozumienie z MON Klub zawarł 18 września br. – umowa jest bezterminowa.

O natychmiastowe zerwanie umowy apelują politycy Solidarnej Polski. – To, co robi w tej chwili MON, to jest nic innego jak gloryfikowanie komunistycznego reżimu totalitarnego i jednocześnie legitymizowanie jego działalności. (…) Zdradziłeś Ojczyznę, skazywałeś na śmierć opozycjonistów, strzelałeś do robotników w „Wujku” – proszę bardzo, dzisiaj otrzymasz nagrodę. Możesz być chowany z honorami, możesz otrzymać dofinansowanie, możesz organizować urodziny swoich kolegów za publiczne pieniądze. Czy tak powinno działać polskie państwo? – pyta poseł Patryk Jaki. 

Do trzech razy sztuka

Klub Generałów powstał w 1996 roku. W jego skład wchodzi obecnie około 80 osób. Szefem zarządu jest gen. bryg. pil. Roman Harmoza, były szef wojsk lotniczych – zastępca dowódcy WLOP. Do Klubu należy gen. Franciszek Puchała, który w 1981 r. jako szef oddziału gotowości bojowej Sztabu Generalnego WP brał udział w przygotowaniach do stanu wojennego, oraz gen. Józef Szewczyk, naczelny prokurator wojskowy w latach 1975-1984, który po wyroku na członków komitetu strajkowego kopalni „Wujek” interweniował w sprawie podwyższenia im kar. Znajdziemy tam też nazwisko gen. Mieczysława Dachowskiego, w latach 80. zastępcy szefa Sztabu Generalnego, w 1989 r. attaché wojskowego przy Ambasadzie PRL w Moskwie.

Z informacji na stronie internetowej Klubu wynika, że jego relacje z kierownictwem MON zaczęły się szczególnie intensyfikować na początku 2012 r.: w lutym 2012 r. odbyło się spotkanie z szefem Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysławem Cieniuchem, zaraz potem z ministrem Siemoniakiem – z szefem resortu Klub spotkał się w tym roku już trzykrotnie: w lutym i marcu oraz miesiąc temu, w dniu podpisania umowy. Rozmowy oscylowały wokół tematyki związanej z reformą i planami modernizacji polskiej armii.

Generalicję o konotacjach PRL-owskich przyjął również prezydent Bronisław Komorowski. Było to 19 września br., dzień po zawarciu umowy z MON. Spotkanie zostało zorganizowane w Belwederze – według informacji zawartych na stronie Klubu prezydentowi towarzyszył m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej.

W spotkaniu uczestniczyło aż 54 generałów. Relacji ze spotkania nie zamieszczono jednak ani na stronie Kancelarii Prezydenta, ani na stronie BBN. Informacja na ten temat figuruje tylko na stronie Klubu. Zgodnie z nią prezydent miał wyrazić zadowolenie z możliwości spotkania i stwierdzić, że istnieje potrzeba budowy szerokiej gamy instytucji oddziaływających na społeczeństwo w zakresie szeroko pojętej obronności państwa.

A jednym z takich stowarzyszeń jest właśnie Klub Generałów WP, „skupiający generałów, których suma doświadczeń życiowych i zawodowych jest godna najwyższego uznania”. Nie sposób pominąć faktu, że Klub utrzymuje kontakty z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Na stronie Klubu można przeczytać obszerny artykuł autorstwa gen. Puchały pt. „Generał Wojciech Jaruzelski – strateg wojskowy i mąż stanu (żołnierskie refleksje urodzinowe)”, opublikowany z okazji 90. urodzin Jaruzelskiego. Tekst jest peanem na cześć autora stanu wojennego. Przedstawia się go tam jako genialnego stratega, zmierzającego do uzyskania konsensusu w rozmowach ze związkami zawodowymi, który wprowadził stan wojenny, ale dopiero po wyczerpaniu „politycznych środków rozwiązania kryzysu”.

Anna Ambroziak