• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Rząd Donalda Tuska uszczęśliwia?

Środa, 9 października 2013 (09:15)

Główna tuba władzy oznajmia w nagłówku: „Coraz więcej szczęśliwych Polaków”.

Jak dobrze, że są badania socjologiczne odpowiedniej ideologii. Kandydat SLD w wyborach parlamentarnych prof. Janusz Czapiński nadąża za bieżącym stanem polityki i ogłasza w „Wyborczej” SWOJE dogmaty. Okazuje się, że jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni z życia; szczególnie młodzi, wykształceni, z wielkich miast doceniają dobrobyt na zielonej wyspie Donalda Tuska.

Czy doszliśmy już do takiego absurdu w III RP, że w sukurs władzy muszą przybywać wyniki badań?

Przypominam, że w maju 2013 r. prof. Czapiński został zaprezentowany przez Józefa Oleksego jako członek komitetu honorowego Kongresu Polskiej Lewicy, organizowanego przez SLD. Celem spotkania miała być debata o przyszłości lewicy. Zasiadało na nim ponad 30 osób, w tym prof. Jan Hartman, prof. Andrzej Mencwel, aktor Daniel Olbrychski, prof. Maria Szyszkowska.

Jak wiemy, premier Tusk w międzyczasie porozumiał się z Leszkiem Millerem. Szczegóły na wspólne panowanie nad Polską zostały w kuluarach doprecyzowane, teraz najwidoczniej potrzeba stworzenia odpowiedniego Stimmungu.

W takich sytuacjach przypomina mi się film „Obywatel Piszczyk” (premiera w 1989 r.) w roli głównej z Jerzym Stuhrem.

Bohater prowadził badania socjologiczne i władza komunistyczna nie była zadowolona z efektów jego pracy. W kraju było za dużo niezadowolenia. Obywatel Piszczyk, którego badania finansowało państwo, musiał poprawiać wyniki, siedział więc nad kwestionariuszami i stosował znaną metodę Einfühlung (wczuwanie się w różne kategorie społeczne). Oddawał im głos, preparując wyniki badań.

Odczarowywanie rzeczywistości polskiej wynikami różnych projektów społecznych na nic się nie zda. Twarde fakty mówią za siebie. Liczba bezrobotnych wzrasta, również wśród młodych ludzi, także z miast i także z wykształceniem. Wkrótce będzie można słowo „także” zastąpić „zwłaszcza”.

Wykluczanie osób chorych, starszych z opieki medycznej, socjalnej, podział kraju na kategorię A i B, zadłużanie się kolejnych rodzin, wchodzenie w wysokooprocentowane kredyty, które zniewalają na całe życie, brak wsparcia dla osób z rodzin wielodzietnych, brak perspektyw dla młodych małżeństw, aby tworzyć rodzinę, żałosny stan infrastruktury, szeroko pojętej, od autostrad, dróg lokalnych, po tory, rozbebeszone miasta, miasteczka w wyniku propagandowej akcji „Polska w budowie”, haniebny stan polskiej nauki, edukacji w szkołach publicznych, ideologia gender wdrażana dzieciom w wieku przedszkolnym, wzrost cen żywności, paliwa, innych dóbr, rozwody, degeneracja systemu sądownictwa, prześladowanie średnich i małych przedsiębiorców przez państwo, skok na nasze emerytury, zaprzepaszczanie potencjału inteligencji, masowa emigracja Polaków na Zachód, głównie młodych, wyprzedaż polskich dóbr narodowych...

Oto prawda o Polsce, a wyniki sponsorowanych badań tego nie przesłonią. Śmiem wątpić, aby wspomniane badania były finansowane z kieszeni ich autorów.

Kiedy czytam takie komunikaty dla mas, zastanawiam się, kto w nie w ogóle wierzy. Kto je akceptuje? Przecież to jawna kpina, bezkarne śmianie się prosto w twarz z krzywdy codziennej milionów Polaków. Polacy nie potrafią przełamać zniewalającego ich systemu władzy. Milczą, cierpią, płaczą i płacą wysoką cenę za nieudolne rządy, które rok w rok zaprzepaszczają kolejną szansę na rozwój naszej Ojczyzny.

Możliwe jednak, że badania przeprowadzono poza granicami Polski i na innym narodzie, wówczas sprawa się wyjaśnia, ale nigdzie o tym w komunikacie „Wyborczej” nie przeczytałem.


Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Tomasz M. Korczyński