• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Zagrożona Platforma

Środa, 9 października 2013 (02:00)

13.10.2013 Referendum warszawskie

Wynik referendum w Warszawie zdecyduje o dalszych losach Platformy Obywatelskiej. Gigantyczne zaangażowanie partii rządzącej i mediów w kampanię zniechęcającą do pójścia na niedzielne głosowanie pokazuje, że PO ma świadomość, jak ważny będzie jego rezultat.

Zdaniem socjologów i politologów, pomimo że zazwyczaj szablon wyborów lokalnych nie pasuje do wyborów ogólnopolskich (z racji oczywistych uwarunkowań towarzyszących polityce samorządowej), to w przypadku referendum w Warszawie można mówić o jego wymiarze krajowym. Wynika to zarówno z pozycji Hanny Gronkiewicz-Waltz w Platformie – jest wiceprzewodniczącą partii i jednym z jej najbardziej prominentnych polityków – jak również z tego, że to w Warszawie ogniskuje się życie polityczne i partyjne, tutaj zapadają kluczowe dla kraju decyzje.

To, w jaki sposób partia rządząca aktywizuje swoich działaczy, zaprzyjaźnione środowiska do tego, aby skutecznie zniechęcić mieszkańców stolicy do wzięcia udziału w referendum, pokazuje, że Warszawa cały czas postrzegana jest jako bastion PO i jego obrona staje się obecnie kluczowym elementem wizerunkowym i politycznym partii władzy.

– Hanna Gronkiewicz-Waltz jest wspierana przez premiera, prezydenta i innych polityków obozu rządzącego. Widać, że angażują oni swoje siły do obrony pozycji w Warszawie, która od lat uważana jest za miasto wyborczych sukcesów PO. To wszystko sprawia, że referendum musi mieć wymiar ogólnopolski, również w sensie prestiżowym. Możemy się spodziewać, że po ogłoszeniu wyniku głosowania wypłynie ze strony partii rządzącej jakiś komunikat o znaczeniu ogólnokrajowym, a nie tylko lokalnym – uważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak dodaje, w sytuacji, w której Hanna Gronkiewicz-Waltz zostanie odwołana, nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale nie będzie to bez znaczenia dla pozycji PO. – Sondaże od dłuższego już czasu nie są dla Platformy Obywatelskiej zbyt przychylne, a utrata władzy w stolicy w wyniku referendum pokazałaby wyraźnie, że nie jest to już partia pierwszego wyboru. Z drugiej strony, trzeba mieć cały czas na uwadze, że jest to wpływowe, duże ugrupowanie, które nadal jest u władzy, zatem z wszelkimi prognozami należy być ostrożnym. Porażka w referendum warszawskim będzie jednak kolejnym sygnałem słabnącej pozycji PO – zaznacza politolog.

Walka o frekwencję

W referendach kluczowa jest frekwencja, dlatego Platforma robi wszystko, aby była ona jak najniższa. Jest to działanie propagandowe i w doraźnym celu. Przy okazji wyborów parlamentarnych dwa lata temu mieliśmy bowiem do czynienia z działaniem dokładnie odwrotnym. W walce o głosy emitowane były spoty zachęcające do pójścia na wybory. Wówczas celebryci i różne stowarzyszenia przekonywały, że wrzucenie głosu do urny jest obywatelskim aktem.

Teraz, mimo że kilkaset tysięcy warszawiaków podpisało się pod wnioskiem o referendum, partia rządząca robi wszystko, aby deprecjonować jego sens, a w rezultacie obniżyć frekwencję. – To, co dzieje się w Warszawie, rzadko kiedy ma wymiar tylko lokalny. Zwłaszcza w kontekście referendum w sprawie odwołania prezydent, która jest takim okrętem flagowym PO. Biorąc pod uwagę porażki na poziomie lokalnym partii rządzącej, klęska w stolicy byłaby klęską o wymiarze znacznie przekraczającym warszawską metropolię – uważa dr Marcin Zarzecki, socjolog polityki.

W jego przekonaniu, odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz byłoby czerwoną kartką dla PO i aktem obywatelskiej niezgody dla działań partii rządzącej. – W przypadku Platformy widać, że niezadowolenie na poziomie lokalnym ściśle odbija się na braku akceptacji na poziomie ogólnokrajowym, co pokazują również badania demoskopowe. Partia rządząca ma tego świadomość i dlatego aktywizuje swoje szeregi i bliskie ideowo środowiska do tego, aby ostatkami sił obronić swoją pozycję w stolicy. Widać jak na dłoni, że ogólny klimat zarówno wewnątrz partii, jak i na zewnątrz jest niekorzystny. Referendum odsłoni w pewnej mierze skalę słabnącej kondycji PO – podsumowuje dr Zarzecki.

Paulina Gajkowska