• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Dlaczego pójdę na referendum

Wtorek, 8 października 2013 (18:52)

Najnowszy wpis Marii Ochman opublikowany na blogAID

 

Z niezwykłą intensywnością usiłuje się zniechęcać warszawiaków do wzięcia udziału w referendum ws. odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz.  A to, że to nie wybory, polityczna hucpa, nadużywanie symboli i tak dalej, i tak dalej... Można odnieść wrażenie, że lepszego prezydenta w historii Warszawa nie miała!

Próbuje się liczyć na „dar niepamięci” mieszkańców Warszawy, bo kto by tam pamiętał o krzywdach i o tym, co było kilka lat czy miesięcy temu.

To przypomnijmy: kupcy, dozorcy, nauczyciele, kibice, służba zdrowia, kierowcy, pracownicy domów opieki społecznej, ciepłownicy i wodociągowcy, pracownicy komunikacji miejskiej, taksówkarze...

Kto by to pamiętał? No to spróbuję sypnąć – ze względu na ograniczoną ilość miejsca – jedynie  garścią „zasług” pani prezydent.

Bo trzeba je przypomnieć tym, którzy jeszcze się wahają, czy iść w niedzielę i powstrzymać dalsze niszczenie Warszawy, czy też udać się z PO na grzyby, ochoczo przy tym podśpiewując „nic się nie stało... Warszawo, nic się nie stało...”.

No więc spójrzmy wstecz... Czy naprawdę nikt nie pamięta dramatycznej rozprawy z kupcami z KDT i użycia przeciw nim siły i środków bezpośredniego przymusu... podobno miał w tym miejscu zaraz powstać gmach jakiegoś muzeum??? Przypomnijmy awantury na posiedzeniach Rady Miasta, gdy zrozpaczeni mieszkańcy próbowali bronić się przed kolejnymi gigantycznymi podwyżkami czynszów. Nie dopuszczano ich nawet do głosu, a uchwały Rady Miasta jakże często podejmowano pod osłoną nocy, by mieszkańcy nie mogli być obecni przy głosowaniach. Ot, takie platformianoobywatelskie standardy...

Czy pamiętacie protesty pracowników spółek komunalnych oddawanych za bezcen obcemu kapitałowi??? Przecież nie sposób zapomnieć o sprzedaży SPEC-u, likwidacji wielu szkół, przekształcaniu szpitali w spółki prawa handlowego, aby utorować drogę do ich pełnej prywatyzacji. Niespełnione obietnice dotyczące otwarcia nowych szpitali zastąpiły realne długi tych, które nie są w stanie przyjąć pacjentów wciąż rozrastającej się stolicy. Wykwalifikowanych i znających specyfikę branży dyrektorów szpitali zastąpiono prezesami ekspertami m.in. z przeszłością w kierowaniu mleczarni!!! Prawdziwa kuźnia talentów!!!

Temu, kto nie pamięta o dewastacji lokali komunalnych i zwolnieniu setek dozorców, proponuję odwiedzić chociażby warszawską Pragę, na której wydaje się, iż urzędnicy Ratusza mszczą się, że jeszcze istnieje, zachowała swój warszawski charakter i że nie zawsze wygrywa tu jedyna słuszna – podobno – obywatelska partia...

Standardem w stołecznym mieście Warszawa pod rządami Hanny Gronkiewicz- Waltz stał się chaos komunikacyjny – nie tylko z powodów niekończących się remontów ulic, ale przede wszystkim – braku informacji, koordynacji i wyznaczania sensownych objazdów.

Jako pasażer komunikacji miejskiej mam wrażenie, iż w stołecznym Ratuszu zatrudniony jest urzędnik (a może nawet wielu, bardzo wielu – wszak poziom zatrudnienia u pani prezydent wciąż rośnie!) od zajmowania się permanentną zamianą numerów autobusów i tramwajów oraz przypisywaniu im wciąż nowych tras. Efekt??? Skołowani mieszkańcy – nie tylko ci w starszym wieku – wsiadając do środka komunikacji miejskiej, nigdy nie mogą być pewni, czy wysiądą u celu swojej podróży... I to za jakie pieniądze!!! Za przejazdy płacimy coraz więcej i więcej, likwiduje się korzystne połączenia i taryfy, zabiera ostatnie ulgi... A jakość? Pamiętacie wypożyczone na czas Euro nowe tramwaje i autobusy??? Dziś wciąż nie brakuje na ulicach Warszawy – delikatnie mówiąc – zdekapitalizowanego taboru, w którym latem panuje upał nie do zniesienia, a zimą nie otwierają się drzwi, bo... zamarzły...

Odrębną kwestią jest sposób komunikowania się lokalnej władzy z mieszkańcami Warszawy. Któż z nas nie doświadczył niewątpliwej „radości”, gdy dowiedział się w drodze do pracy, że zamknęli metro, zalało właśnie otwarty po wielomiesięcznym remoncie tunel itp. itd. Normą jest, że w Warszawie pod rządami pani prezydent takie zjawiska jak „korki” i „spóźnienie” to norma. Nawet już nikt się nie dziwi, tylko z wyrozumiałością kiwa głową. Za to jaka radość, gdy uda się dojechać na czas...

Tak, niewątpliwie życie w Warszawie od siedmiu lat jest pasmem niekończących się remontów, katastrof budowlanych, zapadających się jezdni i zalewanych arterii komunikacyjnych, klęsk, które nie wynikają jedynie ze zmieniających się pór roku. Odpowiadają za nie konkretni ludzie, z prezydent miasta na czele – Warszawa pod jej rządami stała się pośmiewiskiem w kraju i za granicą. W najbliższą niedzielę, idąc na referendum, możemy upomnieć się o godność naszego Miasta.