• Poniedziałek, 16 września 2019

    imieniny: Korneliusza, Edyty, Cypriana

Pielgrzymki zagrożone

Czwartek, 26 lipca 2012 (06:56)

Senatorowie zadecydują dzisiaj o losach prezydenckiego projektu zmian w ustawie o zgromadzeniach, który wywołuje liczne kontrowersje. Senackie komisje opowiadają się za jego odrzuceniem.

Prezydencka propozycja wzbudza duże obawy wśród przedstawicieli opozycji. - Ten projekt to przejaw działań obozu władzy, szeroko rozumianego, który konsekwentnie próbuje ograniczyć swobody obywatelskie - uważa senator Jan Maria Jackowski (PiS). Parlamentarzysta wylicza podejmowane przez rząd w ostatnich latach działania w tym kierunku, jak zamiary rejestracji stron internetowych, chęć przyjęcia umowy ACTA, próby ograniczenia dostępu do informacji publicznej czy odmowa przyznania Telewizji Trwam miejsca na platformie cyfrowej, co zmierza do "wykluczenia cyfrowego sporej liczby obywateli". - I mamy teraz ten projekt, z jakimś obłędem idziemy, żeby to przepchnąć - ocenił prace w parlamencie Jackowski. - Jak to przejdzie, to będzie to szczególnym skandalem - stwierdza inny senator opozycji Bogdan Pęk (PiS), dodając, że tego projektu "nie da obronić" i nie wolno takiego "bubla" przyjmować. Również część senatorów koalicji opowiada się za odrzuceniem prezydenckiego projektu. - Wprowadza on takie przepisy, które mogą być interpretowane w złej woli przeciwko wolnościom demokratycznym - powiedział podczas debaty w Senacie Józef Pinior (PO). Zwracał uwagę, że nowelizacja traktuje wszystkich uczestników manifestacji jako potencjalnych chuliganów. Pinior dodał, że na tym może stracić wolność zgromadzeń.

Ścieżka do Strasburga
- Ona ma chronić wolność, a nie ją ograniczać - bronił ustawy Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta. Jak zaznaczał, w projekcie chodzi o ochronę pokojowo nastawionych demonstrantów przed chuliganami. - Czy obowiązujące obecnie prawo nie jest wystarczającym instrumentem, żeby nad tym zapanować? - pytał ministra senator Jackowski. Przypomniał, że głównym powodem wniesienia tej nowelizacji były zamieszki z 11 listopada. Jak wskazał senator, projekt powstał pod wpływem emocji i "na podstawie zmanipulowanych przekazów medialnych o tym, co się działo 11 listopada". - Proponuje zapisy, które w sposób oczywisty godzą w prawa obywatelskie i w Konstytucję - podkreślił Jackowski. - Te regulacje będą zaskarżone do Strasburga - dodał Pinior, mając na myśli możliwość odmowy dopuszczenia do kontrmanifestacji. - Mieliśmy opinie konstytucjonalistów, które mówią, że te poprawki są konstytucyjne - tłumaczył się Michałowski. Jackowski uważa, że ten projekt to wyraz obawy przed zapowiadanymi na jesień licznymi manifestacjami. - Obóz władzy obawia się demonstracji i próbuje w sposób administracyjno-prawny je ograniczyć - ocenił senator. Inni senatorowie zastanawiali się, czy nowe przepisy nie zagrożą prawom ludzi wierzących. - Czy ktoś, wiedząc, że pielgrzymki wychodzą w tym samym czasie z Warszawy, nie będzie wcześniej rezerwował tej samej trasy dla pochodów, które mógłby zablokować uświęcony wielowiekową tradycją przemarsz? - pytała senator Dorota Czudowska (PiS). Wskazywała, że chodzi o środowiska niechętne katolicyzmowi, a "jest tego coraz więcej". Również senator Stanisław Gogacz (PiS) wyrażał obawy, czy jakieś środowiska nie będą chciały blokować miejsc tradycyjnie wykorzystywanych np. do kultu religijnego. Michałowski argumentował, że "jakoś nie ma specjalnie problemów z pielgrzymkami". - Jestem przekonany, że ich nie będzie, nie mam obaw o to - stwierdził. O odrzucenie projektu w Senacie apelują m.in. związkowcy. Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda ocenił, że zmiany, które planuje się wprowadzić, to "głupie i szkodliwe" prawo. Sprzeciw wyraziły również organizacje pozarządowe, jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka. List otwarty do marszałka Senatu podpisało łącznie 167 organizacji, apelując o "poważną dyskusję nad proponowaną ustawą".

Zenon Baranowski