• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Upadłość Autosanu

Poniedziałek, 7 października 2013 (18:45)

Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Krośnie ogłosił dziś decyzję o upadłości likwidacyjnej sanockiego Autosanu. Jednocześnie sąd wyznaczył sędziego komisarza, którym został Andrzej Leśniak. Syndykiem masy upadłościowej zakładu jest  Ludwik Noworolski.

Wniosek zarządu o upadłość Autosanu – firmy z ponad 180-letnią tradycją – został złożony 19 września br. Powodem były zobowiązania finansowe sanockiej firmy, które według dokumentacji złożonej w sądzie przez dłużnika sięgają 35 mln zł, a cały jej majątek wart jest 55 milionów.

Upadłość likwidacyjna sanockiego Autosanu nie oznacza końca zakładu. Teraz wszystko będzie zależało od syndyka oraz od sędziego komisarza. Dalsza działalność zakładu będzie zależeć od syndyka, który po zapoznaniu się z sytuacją finansową podejmie decyzję co do jego dalszego funkcjonowania. 460-osobowa załoga, która od połowy czerwca nie otrzymuje pensji, liczy też, że syndyk wystąpi do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych o środki na wypłatę zaległości.

Tadeusz Majchrowicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że upadłość Autosanu to kolejny, niezwykle bolesny etap dla Sanoka, a zwłaszcza dla członków załogi i ich rodzin.

Przyznaje, że w obecnej sytuacji oczekiwał takiej właśnie decyzji. – Może to dziwnie zabrzmi, ale prawdę mówiąc, czekaliśmy, żeby to jak najszybciej nastąpiło. Wreszcie pojawi się syndyk, a więc ktoś, kto spróbuje zabezpieczyć majątek firmy, bo to, z czym mamy obecnie do czynienia, jest bardzo niepokojące. Nawet wczoraj, w niedzielę, było zagrożenie wywiezienia z fabryki dwóch autokarów, rzekomo w obecności Sobiesława Zasady, i załoga musiała łańcuchami wiązać bramę – mówi Tadeusz Majchrowicz.

W jego ocenie, w ostatnim czasie nikt nie panuje nad tym, co dzieje się w sanockiej fabryce. – Pojawiali się kontrahenci, m.in. dostawcy stali i blach, którym Autosan nie zapłacił za dostarczone materiały do produkcji. Jeżeli taka sytuacja potrwałaby dłużej, to majątek znikałby dzień za dniem, a syndyk po wejściu do fabryki mógłby zastać puste ściany. Teraz sprawami zaległości finansowych zajmie się syndyk – dodaje Majchrowicz.

Problemem jest natomiast to, że firma nie może sprzedawać swoich wyrobów z wolnej ręki i jak wynika z nieoficjalnych informacji, syndyk nie będzie mógł przystępować do przetargów.

Przypomnijmy, że związkowcy zakładowej „S” zwrócili się Sobiesława Zasady o wypłatę zaległych wynagrodzeń do 10 października. W innym wypadku na 11 października zapowiedzieli akcję protestacyjną przed krakowską siedzibą spółki Sobiesław Zasada SA, którą będzie wspierać Komisja Krajowa NSZZ „S” i delegacje związku z różnych regionów kraju. – Protest w Krakowie ma na celu nagłośnienie faktu, że zanim Sobiesław Zasada sprzedał swoje udziały w Autosanie za symboliczną kwotę Grzegorzowi Tarnawie, nie wziął pod uwagę, że od trzech miesięcy jego pracownicy za wykonywaną pracę nie otrzymują wynagrodzeń.  To jest skandal – akcentuje Tadeusz Majchrowicz. Jednocześnie wskazuje, że cała sprawa powinna doczekać się wyjaśnienia. – Do niedawna właścicielem Autosanu był Sobiesław Zasada, który ssał majątek firmy, który przenikał do innych swoich spółek. Zrobimy wszystko, żeby sprawę wyjaśniła prokuratura, żeby organy ścigania wydały werdykt: czy mamy rację i czy wszystko przebiegało tu zgodnie z prawem – deklaruje wiceprzewodniczący NSZZ „S”.                                      

Mariusz Kamieniecki