• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Po ile będą akcje "Polskiego Cukru"?

Poniedziałek, 7 października 2013 (18:15)

Ministerstwo Skarbu Państwa ogłosiło nowy program prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej i chce na ten temat rozmawiać z plantatorami buraków i pracownikami cukrowni. Ale już na starcie widać, że nie będą to łatwe i proste negocjacje.

 

Według rolników i pracowników, na razie tak naprawdę nie ma o czym dyskutować, bo nie wiadomo, jaka będzie cena akcji KSC, po której będzie chciał je sprzedawać rząd. A od tego głównie zależy, czy uprawnieni do nabycia udziałów będą zainteresowani ich kupnem. Tymczasem resort skarbu poda taką wycenę dopiero na przełomie października i listopada i wtedy dopiero będzie można siąść do prawdziwych negocjacji. „Rozpoczęcie procesu prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej powinno być zapoczątkowane rzetelną wyceną spółki” - napisał w oficjalnym stanowisku Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego.

Cena akcji zostanie podana przez doradcę prywatyzacyjnego i ministerstwo już zapowiada, że nie będzie ona podlegała negocjacjom – czyli albo rolnicy i pracownicy ją przyjmą, albo nie. Z tym że w tym drugim przypadku oznaczać to będzie definitywne fiasko prywatyzacji plantatorsko-pracowniczej, bo rząd zapowiada, że obecna – trzecia – próba sprzedaży „Polskiego Cukru” jest też próbą ostatnią. I jest bardzo możliwe, że oczekiwania rolników i pracowników rozminą się z planami MSP. Co więcej, propozycja rządowa jest odbierana jako szantaż. „Mówienie plantatorom i pracownikom, że to jest ostatnia propozycja prywatyzacji i następnych nie będzie, jest zwykłym zastraszaniem uprawnionych, aby zgodzili się w ciemno na propozycje MSP, które kolejny raz są zbiorem pobożnych życzeń” – stwierdza KZPBC.

Już w tamtym roku powstał duży spór o cenę akcji, bo ministerstwo ogłosiło, że za jedną akcję trzeba byłoby zapłacić prawie 2,5 zł. To by oznaczało, że rząd zainkasowałby za swoje udziały w KSC (prawie 80 proc.) około 2 mld zł. Związki zawodowe i Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego argumentowały wówczas, że cena jest za wysoka i tyle pieniędzy rolnicy i pracownicy nie mają. Ministerstwo przekonywało wtedy, że kursu obniżyć nie może, bo wynika on z wyceny wartości spółki. Teraz argumenty będą pewnie takie same. Druga strona podnosi jednak, że cena jednej akcji powinna wynosić mniej niż 1 zł (około 80 groszy). A to m.in. z tego powodu, że  rząd ogołocił KSC z pieniędzy. Prawie cały zysk za 2012 rok został kilka miesięcy temu przeznaczony na wypłatę dywidendy, bo rząd potrzebował pieniędzy na pokrycie dziury budżetowej. Co więcej, już teraz udziałowcy „Polskiego Cukru”, czyli w praktyce rząd, przegłosowali, że akcjonariusze otrzymają prawie 140 mln zł tytułem zaliczki za tegoroczną dywidendę. I to znowu jest związane z potrzebami budżetu.

Z tą kwestią jest związany inny podstawowy problem: zyski KSC miały iść na wspieranie procesu prywatyzacji największego w kraju producenta cukru. Teraz już jest to wykluczone. – Rząd wyczyści Krajową Spółkę Cukrową z pieniędzy i będzie kazał nam jeszcze słono płacić za jej akcje – oburza się Stanisław Lubaś, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w KSC. – To złamanie wcześniejszych obietnic, że zyski naszej firmy zostaną przeznaczone na wsparcie procesu prywatyzacji – dodaje. MSP co prawda twierdzi, że rolnicy będą mogli pożyczyć pieniądze na zakup akcji od KSC, ale przynajmniej 15 proc. funduszy muszą wyłożyć z własnej kieszeni.

Resztę spłacą w ciągu siedmiu lat – co jest i tak krótkim okresem – a do tego czasu akcje będą w rządowym zastawie. Jednak kwota pieniędzy na pożyczki jest niewielka – 100 mln zł – co stawia całą operację pod znakiem zapytania. Dlatego istnieją poważne obawy, że prywatyzacja plantatorsko-pracownicza zakończy się widowiskowym fiaskiem. W efekcie – czego obawia się Kazimierz Kobza, dyrektor biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego – dojdzie do zmiany prawa i za jakiś czas rząd sprzeda KSC, jednak już nie rolnikom i pracownikom, ale innym podmiotom. Mogą to być choćby zagraniczne koncerny cukrownicze. Tak więc wszystko zależy w zasadzie od dwóch czynników: ceny akcji „Polskiego Cukru” i zasad zakupu udziałów przez uprawnione do tego osoby. Inne kwestie mają w tych warunkach drugorzędne znaczenie, choć i one są do dyskusji.

Pracownicy siedmiu cukrowni należących do KSC i rolnicy uważają choćby, że za wysoki jest limit akcji, który może nabyć jedna osoba. Resort skarbu chce, by jeden akcjonariusz mógł kupić nie więcej niż 1 proc. walorów spółki. Ale druga strona uważa, powinno to być 0,1 proc., gdyż to bardziej skutecznie gwarantuje rozproszenie akcjonariatu i żadna wąska grupa właścicieli akcji nie będzie mogła przejąć kontroli nad „Polskim Cukrem”.

Swoje wątpliwości i pytania rolnicy i pracownicy KSC mają przedstawić podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.

Krzysztof Losz