Wyprawa po wrak
Czwartek, 26 lipca 2012 (06:25)Jeszcze w lipcu grupa specjalistów mających przygotować sprowadzenie wraku Tu-154M uda się do Smoleńska.
Według informacji Naczelnej Prokuratury Wojskowej liczący 13 osób zespół wyjedzie w niedzielę i pozostanie w Rosji do czwartku. Wizyta wiąże się z kolejną zapowiedzią zwrotu szczątków tupolewa rozbitego 10 kwietnia 2010 roku.
Strona rosyjska ciągle odkłada wyrażenie zgody, motywując ją prowadzeniem własnych badań związanych z prowadzonym śledztwem.
Rzecznik prasowy NPW płk Zbigniew Rzepa poinformował, że w skład grupy wejdzie prokurator wojskowy, dwóch biegłych oraz specjaliści z zakresu logistyki i transportu z różnych instytucji wojskowych, m.in. Sztabu Generalnego, Żandarmerii Wojskowej, Szefostwa Transportu i Ruchu Wojsk oraz Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Jak wyjaśniła prokuratura, dwaj biegli, którzy wejdą w skład grupy, są członkami powołanego w sierpniu zeszłego roku zespołu, który na potrzeby prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa ma wydać kompleksową opinię na temat okoliczności, przyczyn i przebiegu katastrofy.
Zwrot wraku jesienią tego roku zapowiedział prokurator generalny Andrzej Seremet po swojej ostatniej wizycie w Moskwie, którą odbył pod koniec czerwca. Przekazanie stronie polskiej rozbitego tupolewa było jednym z głównych tematów rozmów w prokuraturze i Komitecie Śledczym Federacji Rosyjskiej. Uczestniczył w nich naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak.
Seremet stwierdził po powrocie do Warszawy, że nie można jeszcze podać konkretnej daty przewiezienia samolotu. Ujawnił wtedy, że ze względu na warunki transportu największe fragmenty wraku będą musiały zostać pocięte na mniejsze części. Stwierdził, że ta operacja odbędzie się pod okiem prokuratorów i biegłych oraz po uprzednim przebadaniu każdego elementu konstrukcji.
Firma już wiozła wrak
To nie pierwsza tego rodzaju obietnica. Po raz pierwszy głośno o powrocie wraku mówiło się w styczniu ubiegłego roku po zakończeniu badań MAK. Jednak Międzypaństwowy Komitet Lotniczy przekazał wszystkie dowody Komitetowi Śledczemu Federacji Rosyjskiej, który dysponuje nimi do dzisiaj.
Seremet niemal identyczne deklaracje po rozmowach z Rosjanami złożył rok temu. Po spotkaniu z gen. Aleksandrem Bastrykinem 18 maja 2011 r. także miała się udać do Smoleńska grupa specjalistów. Spośród zaplanowanych wtedy innych form współpracy (chodziło o wspólne przesłuchania i badania terenu katastrofy oraz wraku) jedynie ta nie doszła do skutku.
- Polscy specjaliści oraz żandarmi na przełomie sierpnia i września tego roku [2011 - przyp. red.] przyjadą do Smoleńska, by rozpocząć przygotowania związane z tą olbrzymią operacją - deklarował wówczas prokurator generalny. Nie ustalono wtedy nawet dokładnej daty wizyty ekspertów.
- Podobno rok temu była już wynajęta do tego firma i przygotowane samochody. Teraz też mamy do czynienia z szumem medialnym. Po ostatnich działaniach prokuratury, która umorzyła śledztwo w tzw. wątku cywilnym, widać, że i strona rosyjska, i polska prokuratura wojskowa chcą wszystko zamieść pod dywan i zakończyć sprawę, ucinając jej łeb - komentuje przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy poseł Antoni Macierewicz (PiS).
Jego zdaniem, problemem jest brak zaufania do prokuratury, powodujący, że trudno wierzyć w deklaracje, iż wrak rzeczywiście wróci do Polski i będzie można poddać go niezależnym badaniom.
- Prokuratura wojskowa naprawdę ciężko przez ostatnie dwa i pół roku na to zapracowała. W związku z tym trudno mieć zaufanie, że bez nadzoru ze strony rodzin ofiar operacja przewiezienia wraku zostanie przeprowadzona w sposób wiarygodny. Skoro przez dwa lata mówiono, że nie ma telefonu satelitarnego prezydenta, a miesiąc temu nagle dowiedzieliśmy się, że jednak jest, ale nie ma żadnego znaczenia. A to tylko drobny przykład nierzetelności w tej sprawie - dodaje Macierewicz.
Skrzynki też wrócą?
Tym razem wszystko wskazuje na to, że do skutku dojdzie przynajmniej wyjazd rekonesansowy. Według prokuratury, polscy i rosyjscy śledczy omawiali w Moskwie także techniczne aspekty sprowadzenia szczątków samolotu.
- W toku spotkania przedyskutowano sprawy procesowe związane z przekazaniem stronie polskiej fragmentów rozbitego samolotu po zakończeniu śledztwa. Określono możliwość przyjazdu w najbliższym czasie do obwodu smoleńskiego polskich ekspertów, którzy uzgodnią sposób przetransportowania fragmentów maszyny do Polski - oświadczył rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin.
Strona rosyjska wielokrotnie zaznaczała, że wydanie wraku będzie możliwe dopiero po zakończeniu rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy. Natomiast NPW zastrzegła, że szczegóły dotyczące aspektów technicznych przekazania do Polski wraku samolotu zostaną przedstawione opinii publicznej po dokonaniu ostatecznych uzgodnień ze stroną rosyjską.
- Polscy prokuratorzy wojskowi przedstawili swoim rosyjskim partnerom harmonogram czynności, które mają doprowadzić do przekazania wraku samolotu, uwzględniając konieczność prawidłowego zabezpieczenia materiału dowodowego do ewentualnych dalszych badań w toku polskiego śledztwa - poinformowali przedstawiciele polskiej prokuratury.
Polskie śledztwo dotyczące katastrofy smoleńskiej jest co pół roku przedłużane o kolejne 6 miesięcy. Obecnie do 10 października. Seremet przewidywał możliwość jego zakończenia już 10 kwietnia przyszłego roku, ale ta prognoza zdaniem prawników reprezentujących rodziny ofiar wydaje się nierealna. Gdyby nawet wrak znalazł się w Polsce jeszcze w tym roku, to konieczne byłyby jego badania. Następnie biegli muszą mieć czas na przygotowanie swojej opinii, a prokuratorzy na zapoznanie się z raportem biegłych i wydanie odpowiednich postanowień.
W czerwcu sugerowano, że najlepszy do przewiezienia wraku byłby transport kolejowy. Pozwoliłoby to według prokuratora generalnego na ograniczenie do minimum ewentualnej potrzeby przecinania elementów samolotu. Wrak do czasu zakończenia polskiego śledztwa miałby być przechowywany w wojskowych hangarach.
Wcześniej mowa była o transporcie drogowym, a nawet wskazywano firmę ZTE Radom specjalizującą się w przewozach wielkogabarytowych jako głównego wykonawcę operacji. W spółce zapewniono nas, że jak dotąd żadna instytucja nie zwracała się o pomoc w tej sprawie, choć ZTE ma doświadczenie i możliwości w wykonywaniu tego rodzaju przewozów. Firma nie ma jednak żadnych doświadczeń w obszarze wschodnim.
Antoniego Macierewicza niepokoi fakt, że w deklaracjach rosyjskich mowa jest tylko o "fragmentach rozbitego samolotu".
- Ta sprawa jest niesłychanie istotna. Musimy mieć gwarancję, że wróci wszystko, a nie tylko wybrane i dobrane z punktu widzenia interesu rosyjskiego fragmenty samolotu. Bardzo bym chciał, żeby wrak został ściągnięty do Polski jak najszybciej. Ale nie tylko wrak, bo i czarne skrzynki, i wszystkie przedmioty, o których w ogóle się nie mówi. Na przykład wszystkie przyrządy nawigacyjne zostały wyjęte i nie ma ich na wrakowisku - zauważa parlamentarzysta. -
Identyfikacja części i cała operacja wymagałyby obecności ekspertów ze strony osób pokrzywdzonych, tylko wtedy można mieć nadzieję, że to będzie rzeczywiście odpowiadało potrzebom procesowym - twierdzi szef zespołu smoleńskiego.
Piotr Falkowski