Wzór wiernego pasterza
Poniedziałek, 7 października 2013 (02:03)Z s. Hiacyntą Augustynowicz, postulatorką w procesie beatyfikacyjnym Sługi Bożego ks. bp. Adolfa Piotra Szelążka, rozmawia Małgorzata Pabis
Od śmierci Sługi Bożego Adolfa Piotra Szelążka minęło już ponad 60 lat. Wczoraj rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny…
– Ksiądz biskup Adolf Piotr Szelążek zmarł 9 lutego 1950 roku. Jego odejście do Domu Ojca przypadło w trudnym okresie dziejowym, zdominowanym przez idee komunistycznego reżimu. Wówczas nie było wolno przywoływać postaci oddanych sprawom Kościoła i Ojczyzny, zmuszano do milczenia o ich heroicznych czynach i poświęceniu dla ratowania życia i polskości, a do takich osób z pewnością można zaliczyć ks. bp. Szelążka, pasterza diecezji łuckiej na Wołyniu, z której – dodajmy – został wyrzucony i deportowany do Ojczyzny. Jego pogrzeb był wielką manifestacją wiary i zarazem hołdem oddanym biskupowi – wygnańcowi wiernemu Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Zgromadzeni wówczas tak licznie biskupi, kapłani i wierni świeccy byli wymownym znakiem, że o tej postaci nie wolno nam zapomnieć i jego duchowe dziedzictwo powinno być przekazywane przez pokolenia. Dziś, gdy uwarunkowania polityczne nie sprzeciwiają się, by oczom świata ukazywać wzorce wartościowych ludzi, możemy rozpocząć proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Adolfa Piotra Szelążka, biskupa łuckiego i założyciela Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, na etapie diecezjalnym. Oczywiście, cały trud otwarcia procesu to szereg żmudnych lat badań historyków, poszukiwań archiwalnych i procedur prawnych, które dokonują się w czasie. Cieszymy się jednak, że możemy być świadkami otwarcia procesu Sługi Bożego na terenie diecezji toruńskiej i odsłonić Polsce i światu niezwykłą i bogatą postać ks. bp. Adolfa Piotra Szelążka.
Siostra zna życie Sługi Bożego – co było w nim tak uderzającego, że można prowadzić proces beatyfikacyjny?
– Ksiądz biskup Adolf Piotr przeżył 85 lat, każdy rok jego życia przynosił nowe doświadczenia, które dziś są dla nas bogactwem. Żaden człowiek nie staje się świętym „za coś”, ani też z powodu jednego heroicznego czynu. Świętość, czyli promieniowanie Bogiem, kształtuje się na przestrzeni całego życia, a owoce tego widać często u jego schyłku. Ksiądz biskup Szelążek przeszedł przez wiele szczebli kościelnej „kariery”, był rektorem seminarium duchownego w Płocku, biskupem pomocniczym płockim, pracownikiem Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, współpracował przy tworzeniu konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską, często przebywał w pałacach watykańskich, na koniec przypadła mu diecezja łucka na Wołyniu – najuboższa diecezja na Kresach Wschodnich, której często nie było stać na opłacenie podatków kościelnych. We wszystkich okolicznościach dał się poznać jako człowiek skromny i pracowity, ambitny i twórczy. W sprawach Bożych – nieugięty, dla słabości ludzkich – wyrozumiały i przebaczający, ale nie pobłażliwy. Nade wszystko, zachował prostotę serca i szczególną troskę o najbardziej potrzebujących. Jego długie lata posługi wypełnione były licznymi czynami miłosierdzia, które stanowiły charakterystyczny rys jego duchowości. Ostatnie lata jego życia pokazały też, że był to człowiek ogromnego zawierzenia i zdania się na wolę Bożą. Po deportacji na ziemie ojczyste, z dala od swojej umiłowanej diecezji i wiernych, zatroskany o swoich kapłanów rozproszonych po wszystkich diecezjach w Polsce oraz z ojcowską troską ogarniający Siostry ze Zgromadzenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, które założył, żył pogodzony z wolą Bożą i zdany całkowicie na dobroć Miłosiernego Boga. Nie miał do nikogo żalu, był wewnętrznie pojednany zarówno z trudną przeszłością, jak też z ludźmi, którzy go skrzywdzili. Swoim życiem potwierdził słowa, które wypowiedział: „Podobieństwo do Ojca Niebieskiego polega najbardziej na miłosierdziu”.
Czy ludzie pamiętają o Słudze Bożym?
– Tak, pamięć o ks. bp. Szelążku nieprzerwanie trwa do dziś. Świadczą o tym liczne wspomnienia, fundowane tablice pamiątkowe, organizowane sesje popularno-naukowe. Jego postać cieszy się coraz szerszym zainteresowaniem w środowiskach naukowych, powstają prace naukowe, artykuły w prasie. Dzięki tym środkom wzrasta też popularność Sługi Bożego w różnych środowiskach, a do nas docierają informacje o żyjących, nielicznych co prawda, świadkach jego świątobliwego życia. Są też osoby, które doznały szczególnych łask za przyczyną Sługi Bożego – doświadczyły uzdrowienia, ulgi w cierpieniu, nawrócenia, ocalenia życia dziecka. On zawsze przychodził z pomocą potrzebującym, jestem przekonana, że tym bardziej teraz za jego przyczyną można uprosić u Boga wiele łask. Osobiście mogę potwierdzić, że wiele moich próśb zaniesionych przez jego wstawiennictwo w prywatnej modlitwie zostało wysłuchanych.
Wiemy, że Sługa Boży był wielkim czcicielem Matki Bożej, ten kult wyniósł z domu rodzinnego. A skąd wzięła się miłość do św. Teresy od Dzieciątka Jezus?
– Na drogach ludzkiego życia są spotkania, które przychodzą nieoczekiwanie i zapadają głęboko w serce. Opatrzność Boża, której tak bezgranicznie ufał i był oddany ks. bp Szelążek, wpisała także w jego życie przygodę szczególnej przyjaźni ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus, karmelitanką z Lisieux. Został pociągnięty ideałem jej świętości i drogą dziecięctwa duchowego, był pod jej urokiem. Uczestniczył w jej beatyfikacji i kanonizacji, przy jej grobie w Lisieux zgłębiał „małą drogę” świętej i pragnął wskazywać ją innym, co sam wyznał w jednym z listów: „Chcę się stać najwierniejszym sługą tej prawdziwej Apostołki Miłości Bożej w swoim działaniu”. Od momentu spotkania z nią, wszystko czynił według wzoru św. Teresy i dla niej poświęcał dzieła i prace. Obejmując zatem diecezję łucką, powierzył ją pod szczególną opiekę „Małej Świętej”, ogłaszając ją pierwszorzędną patronką diecezji. Z upodobaniem szerzył drogę dziecięctwa duchowego wśród wiernych, zachęcał do ufności w bezgraniczną miłość Boga jako Ojca i sam żył całkowicie zdany we wszystkim na wolę Bożą. Zapalony ideałem miłości Bożej św. Teresy, nosił w sobie pragnienie założenia kapłańskiego zgromadzenia, które kształtowałoby życie członków w oparciu o jej małą doktrynę i poniosłoby w świat dobrą nowinę z przesłaniem patronki. Okoliczności sprawiły, że to pragnienie zostało zrealizowane w nieco odmienny sposób. Nie udało mu się założyć męskiego zgromadzenia, natomiast w planach Bożej Opatrzności powstało żeńskie Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, które erygował 1 sierpnia 1936 r., a które szerzy miłość dla Najwyższej Miłości.
Czyim patronem może być ks. bp Szelążek?
– Ksiądz biskup Szelążek troszczył się o najuboższych, zarówno o ich potrzeby materialne, jak i duchowe. Zawsze dążył do zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb ludzi, których Opatrzność postawiła na jego drodze życia. Starał się wlewać nadzieję w dusze ludzkie, zwłaszcza w chwilach prób i kryzysów. Zachęcał do ufności w ojcowską dobroć Boga, ale też sam był miłosiernym ojcem dla zbłąkanych dusz. Bezgraniczne zaufanie Bogu, postawa duchowego ojcostwa, zatroskanie o bliźnich, radość z dawania siebie – to proste cechy, a jakże mało praktykowane przez nas – ludzi tego świata. Życie Sługi Bożego jest tu dla nas przykładem i zarazem wyzwaniem do podjęcia trudu o lepszy świat wokół nas. W modlitwie o jego beatyfikację znajdują się słowa, które go bardzo dobrze charakteryzują, mianowicie, że Bóg obdarzył go dobrocią serca wobec ubogich i pokrzywdzonych, i z pewnością to nastawienie serca jest w nim stale aktualne. Oprócz tego ks. bp Szelążek bardzo był zatroskany o formację kapłanów i seminarzystów. To im służył jako rektor seminarium w Płocku, dbał o wysoki poziom wykładów, a jako biskup diecezji łuckiej troszczył się o godne warunki dla swoich kapłanów. Pragnął założyć zgromadzenie kapłańskie o duchowości św. Teresy, aby kapłani stale podejmowali rozwój religijny i intelektualny. To właśnie na terenie diecezji łuckiej z jego inicjatywy powstało Wschodnie Seminarium Duchowne, które kształciło kapłanów dla obrządku greckokatolickiego. Wreszcie sam staje jako wzór wiernego pasterza – kapłana, który oddaje życie za owce, poświęca swoją wolność za wierność Chrystusowi i Kościołowi i gotów jest oddać życie, bo do końca umiłował. Może być wzorem dla współczesnych kapłanów i biskupów wiernej i oddanej miłości do swojej owczarni i umiłowania współbraci.
Niezależnie od wieku i pochodzenia każdy może przyzywać wstawiennictwa Sługi Bożego Adolfa Piotra Szelążka, zanosząc do Boga modlitwę o jego beatyfikację, z nadzieją, że zostanie wysłuchana zgodnie z wolą Bożą.