• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Wszyscy patrzą na Warszawę

Poniedziałek, 7 października 2013 (02:02)

PiS namawia mieszkańców stolicy do „bycia obywatelami” i wzięcia udziału w przyszłą niedzielę, 13 października, w referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy, w przeciwieństwie do samej Hanny Gronkiewicz-Waltz, która w sobotę została wybrana na przewodniczącą stołecznych struktur Platformy Obywatelskiej.

Lepiej pozostać w domach, nie mieszać się do tego, co robią rządzący, nie zabierać głosu i nie wyrażać swojego zdania czy też pójść do lokalu wyborczego i mieć udział we współdecydowaniu o tym, co dzieje się w najbliższej okolicy? Przed niedzielnym referendum w Warszawie w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz Platforma Obywatelska postawiła na bierność obywateli i niechęć do uczestnictwa w wyborach. Namawia warszawiaków do pozostania w domach albo pojechania na grzyby, byle nie do lokalu wyborczego, grając tym samym na niską frekwencję w referendum, licząc, że nie weźmie w nim udziału przynajmniej 389 430 osób. Tylu bowiem wyborców – trzy piąte ich liczby, która brała udział w wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., powinno wziąć udział w referendum, by jego wynik był wiążący.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, którą koledzy z PO zrobili w sobotę przewodniczącą stołecznych struktur Platformy, zabierając to stanowisko Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, apelowała do warszawiaków, aby w referendum udziału nie brali. Argumentowała, iż nawet głos za prezydent Warszawy może jedynie pomóc jej przeciwnikom, przyrównując wręcz to referendum do liberum veto, które „doprowadziło do anarchii i upadku Polski”. – Nie możemy dopuścić do zerwania czteroletniego kontraktu między władzami samorządowymi a wyborcami – mówiła.

Do oddania w niedzielę głosu –do „bycia obywatelami” namawiał natomiast prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. –Wszyscy na Warszawę patrzą, zadają sobie pytanie, jak Warszawa odpowie na wyzwanie, które przed nią stanęło, czy odpowie. Jestem głęboko przekonany, że Warszawa będzie wzorem, będzie potrafiła odpowiedzieć na wyzwanie, a warszawiacy będą obywatelami i będą potrafili być obywatelami – przekonywał Jarosław Kaczyński, stwierdził, że „mamy prawo mieć w Warszawie władzę, która będzie dążyła do Warszawy wielkiej, porównywalnej z Wiedniem, Paryżem, a nawet Londynem”. – To referendum otwiera drogę do „wielkiej Warszawy”. Musimy być wzorem dla innych, musimy być tymi, którzy pokażą, że to wielkie polityczne ożywienie w naszym kraju odnosi się także do naszego miasta, do stolicy Polski, że Warszawa nie jest gorsza – stwierdził Kaczyński. Krytykował także tych, którzy wzywają do bojkotu referendum.

– Kto kwestionuje ten mechanizm, ten kwestionuje demokrację. Dzisiaj Donald Tusk, Bronisław Komorowski próbują tę demokrację w ten sposób i na sto innych sposobów zakwestionować – dodał prezes PiS. Kaczyński krytykował Gronkiewicz-Waltz m.in. za „horrendalne ceny biletów” oraz „niezdolność do wywiązywania się z obowiązków przez cały system komunikacyjny” w stolicy. – Naprawdę nie można dać się zwieść tym słowom pani prezydent, która mówi o jakichś niedociągnięciach, zakłóceniach w relacjach między władzą Warszawy a obywatelami naszego miasta. To nie są zakłócenia czy niedociągnięcia. To jest arogancja, buta, to jest często wręcz pogarda dla tych, którymi się rządzi. To jest coś, co w demokracji jest całkowicie niedopuszczalne – powiedział Kaczyński.

Fajerwerków nie będzie

Swoją kampanię przed wyborami na prezydenta Warszawy, które najpóźniej odbędą się za rok, po terminowym zakończeniu kadencji, rozpoczął de facto podczas warszawskiej konwencji Prawa i Sprawiedliwości prof. Piotr Gliński. Niedawny kandydat PiS na premiera rządu technicznego przedstawił swoją wizję Warszawy, mającej być miastem, w którym „władza będzie rozmawiała z mieszańcami, pytała, co i jak robić, gdzie nie będzie pojęcia ’grupa interesów’, gdzie nie będzie tak dobrze nam znanej arogancji władzy wobec mieszkańców, gdzie urzędnik będzie oddany dobru publicznemu”. – Miasto będzie oznaczało wspólnotę zintegrowaną wokół dumy z jego osiągnięć i najważniejszych symboli jego tożsamości, a więc gdzie przed Pałacem na Krakowskim Przedmieściu będziemy mijać spokojny, dumny pomnik światła ofiar katastrofy smoleńskiej – mówił Gliński. Obiecał również m.in. budowę muzeum historii Polski, muzeum sztuki nowoczesnej, podziemnego parkingu pod placem Defilad czy też odtworzenie centrum Warszawy, gdzie dziś „zieje wielka dziura”. – Myślę też o Warszawie, w której Grób Nieznanego Żołnierza powróci do Pałacu Saskiego, a „czterej śpiący” i inne stalinowskie potwory zostaną spokojnie odwiezione na ich miejsce, na cmentarz wojenny przy Żwirki i Wigury – powiedział Gliński.

Kreślona z rozmachem przez niego wizja „wielkiej Warszawy” zakłada również m.in. odbudowę FSO, budowę nowoczesnego centrum przemysłowego za Dworcem Wschodnim i na Pradze Północ. –Być może to będzie praska dolina krzemowa działająca na zasadzie specjalnej strefy ekonomicznej – stwierdził Gliński. Uznał, że najważniejsze kwestie do rozwiązania dla Warszawy w najbliższym czasie to: dokończenie obwodnic, budowa niezbędnych mostów i wyjazdów z miasta, czyli to, czego „nie zrobiła obecna władza, mimo że 7 lat temu to warszawiakom obiecywała”. Według Glińskiego, Warszawa musi też dbać o ład architektoniczny i przestrzenny, a główny architekt miasta, którym – jak stwierdził Gliński –mógłby być Czesław Bielecki, powinien być rzeczywistą prawą ręką władz miasta. Ocenił, że Warszawa musi także skończyć z marnotrawstwem inwestycyjnym. – Skończymy z ustawionymi przetargami, pozoranctwem i wieczną propagandą markującą rozwiązywanie problemów – dodał Gliński. Jego zdaniem, Warszawie potrzebny jest także „spokojny sen, wolny od często zbyt głośnych nocnych imprez, koncertów i niepotrzebnych pokazów sztucznych ogni”. – My tu musimy wprowadzić obywatelski ład dla mieszkańców, nie potrzebujemy pokazów, potrzebujemy spokojnego, wielkiego miasta, wygodnego dla nas wszystkich, wygodnego i gościnnego dla przyjezdnych – dodał. Gliński ponowił swoje zaproszenie dla Hanny Gronkiewicz-Waltz do debaty o Warszawie. Prezydent stwierdziła w sobotę, że od debat z konkurentami przed wyborami samorządowymi nigdy się nie uchylała, ale „referendum to nie wybory, lecz plebiscyt”.

Artur Kowalski