Nie ma wizji dla Warszawy
Niedziela, 6 października 2013 (09:04)Z Maciejem Wąsikiem, radnym m.st. Warszawy, przewodniczącym Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powinna dalej pełnić stanowiska prezydenta Warszawy?
– Powodów jest wiele. Przede wszystkim prezydent Gronkiewicz-Waltz nie ma wizji Warszawy. Rozwój miasta za jej rządów przypomina chaotyczne działanie bez jednego wspólnego kierunku. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie dorasta do pewnych wyzwań, które stawia przed nią rozwój stolicy Polski, i jest osobą mało kreatywną, która nie dorasta do mitu wielkiej Warszawy.
Polityka obecnej prezydent doprowadziła do znaczącego wzrostu biurokracji. Za jej rządów o ponad 35 proc. wzrosło zatrudnienie w ratuszu i odnoszę wrażenie, że Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła panowanie nad swoją administracją, która de facto rządzi Warszawą. Wiele decyzji pani prezydent w ciągu ostatnich lat to tak naprawdę decyzje administracyjne, nieudolne, biurokratyczne, które nie mają nic wspólnego z realizacją programu rozwoju Warszawy.
Poza tym w czasach, kiedy mieliśmy do czynienia z boomem gospodarczym i dosypywaniem pieniędzy z podatków do budżetu Warszawy, to jeszcze te pseudorządy trzymały się jakoś kupy. Natomiast w czasie kryzysu prezydent Gronkiewicz-Waltz sięgnęła nie po działania oszczędnościowe, ale po podnoszenie podatków i opłat lokalnych. W Warszawie zdrożało niemal wszystko, począwszy od czynszów w lokalach komunalnych po opłaty za wodę czy ciepło. Wzrosły opłaty za użytkowanie wieczyste, opłaty za żłobki, przedszkola czy bilety komunikacji miejskiej.
Te wzrosty cen były często kilku czy nawet kilkunastokrotnie wyższe niż inflacja. Mało tego, po podwyżkach zamiast wpływy do budżetu wzrosnąć, to spadły. Obciążenia spoczęły natomiast na społeczności. Oszczędności nie dotknęły administracji, ale zaczęto oszczędzać na edukacji, za czym poszła likwidacja szkół. To tylko sygnalizacja długiej listy nieudolności prezydent Gronkiewicz-Waltz, które pokazują, że nie powinna ona dalej rządzić w Warszawie.
Ratusz próbuje pokazać osiągnięcia prezydent Waltz, umożliwiając mieszkańcom stolicy „zwiedzanie” dwóch z siedmiu budowanych stacji metra: Rondo ONZ i Stadion Narodowy.
– Mam nadzieję, że warszawiacy nie dadzą się nabrać na takie zagrania. Zastanówmy się, co ma oznaczać określenie „zwiedzanie budowy”… Cóż mieszkańcom po zwiedzaniu? Przecież metro to nie muzeum, to inwestycja, która ma służyć ludziom. Przypomnę, że druga linia metra miała być zakończona przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, tymczasem mamy październik 2013 r., a końca budowy wciąż nie widać. Czym w tej sytuacji chce się pochwalić pani prezydent Gronkiewicz-Waltz?
Z sondaży wynika, że 75 proc. osób, które wybierają się na referendum, będzie głosowało za odwołaniem prezydent Gronkiewicz-Waltz. Czy będzie to zatem zwykła formalność?
– Nie. Oczywiście, że nie. Żeby referendum było ważne, potrzebna jest jeszcze frekwencja, a zatem do urn musi pójść niemal 400 tysięcy warszawiaków. Wierzę, że mieszkańcy Warszawy staną na wysokości zadania i tak jak zebrali podpisy potrzebne do rozpisania referendum, tak samo pójdą, żeby odwołać ze stanowiska Hannę Gronkiewicz-Waltz.
Jak skomentuje Pan stwierdzenie prezydenta Komorowskiego, który zapowiedział, że na referendum nie pójdzie, a także nawoływanie premiera Tuska do jego bojkotu?
– To nic innego, jak psucie demokracji, i to przez osoby, które z racji piastowanych urzędów powinny stać na straży jej przestrzegania. Takie zachowanie nie wyjdzie na dobre Platformie Obywatelskiej, partii, która mimo że w swojej nazwie nosi określenie „obywatelska”, de facto propaguje zachowania antyobywatelskie i antydemokratyczne. Z wyników badań, którymi dysponuję, wynika, że takie nawoływanie jest fatalnie przyjmowane przez warszawiaków i faktycznie sprzyja wzrostowi frekwencji. Niech sobie zatem nadal nawołują do bojkotu.
Na czym polega akcja zachęcająca warszawiaków do pójścia 13 października do urn wyborczych?
– Chcemy przedstawić mieszkańcom Warszawy błędy, jakie podczas rządów popełniła Hanna Gronkiewicz-Waltz, o których wspomniałem na początku naszej rozmowy. Z tym przekazem chcemy dotrzeć do jak największej rzeszy warszawiaków, zachęcając ich do udziału w referendum. Organizujemy spotkania, rozdajemy ulotki, wydaliśmy gazetę, gdzie szczegółowo opisujemy wszystkie wpadki i błędy prezydent Gronkiewicz-Waltz, gdzie przedstawiamy, ile to wszystko warszawiaków kosztowało. Głęboka akcja informacyjna, bardzo merytoryczna, odwołuje się także do historii Warszawy, do prezydenta Starzyńskiego, do Powstania Warszawskiego, co nam część mediów zarzucała, w mojej ocenie niesprawiedliwie.
Oprócz akcji proreferendalnej tempa nabiera też akcja zniechęcania warszawiaków do udziału w referendum. Ostatnio emisji płatnych spotów reklamowych informujących o referendum, które zamówiła Warszawska Wspólnota Samorządowa, odmówiło Polskie Radio. Z kolei niedawno pojawiły się informacje, że Metro Warszawskie blokuje możliwość wywieszenia materiałów profrekwencyjnych zamówionych przez Prawo i Sprawiedliwość.
– To pokazuje, jak mocno Platforma Obywatelska uczepiła się swoich stołków i za nic nie chce oddać władzy. Niestety, w swoich działaniach – używając języka młodzieżowego – przegina. Do osiągnięcia swoich celów i torpedowania referendum używa instytucji, które są powołane do innych zadań. Powiedzmy wprost: są to działania, które mają charakter autorytarny, bo jak inaczej nazwać odmowy emisji płatnych spotów w publicznym radiu, które – jak się okazuje – nie potrafi zachować bezstronności. Myślę, że tym, którzy tego zabraniają, będzie się bardzo trudno wytłumaczyć.
Czy to oznacza, że będą podejmowane konkretne działania w tej sprawie?
– Na pewno zostaną podjęte wszystkie możliwe działania łącznie z krokami prawnymi. Mam nadzieję, że po tym nikt więcej w przyszłości nie odważy się podejmować takich kroków, które de facto zagrażają demokracji.
Jaki powinien być prezydent Warszawy?
– Powinien to być człowiek, który rozumie, czuje to miasto i jego mieszkańców, który będzie miał wizję rozwoju tego miasta. Mam na myśli wizję, żeby połączyć oba brzegi Wisły: zaniedbywaną Pragę i nieco lepiej rozwinięty lewy brzeg. Wisła musi być osią tego miasta, a nie granicą pomiędzy Warszawą „A” a Warszawą „B”. Musi to być człowiek, który ma dar zjednywania sobie ludzi, który posiada dar przedstawiania swojej wizji i wdrażania jej potem w życie.
Kto spełnia te kryteria?
– Osobą, która spina klamrą te wszystkie wymagania i oczekiwania społeczne, jest prof. Piotr Gliński. Jego mama walczyła w Powstaniu Warszawskim, w Batalionie „Zośka”, a sam prof. Gliński zna Warszawę jak własną kieszeń. Doskonale rozumie problemy tego miasta i jest osobą merytorycznie przygotowaną do piastowania funkcji prezydenta Warszawy.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki