Islamiści atakują rząd
Sobota, 5 października 2013 (09:10)Zwolennicy obalonego prezydenta Egiptu nie zdołali w piątek powtórzyć wtorkowego szturmu grupy demonstrantów na plac Tahrir, który tym razem zabarykadowała policja, ani przedrzeć się w pobliże pałacu prezydenckiego. W całym kraju zginęło 5 osób, a 40 zostało rannych.
W Kairze zostało zabitych czterech demonstrantów.
Od ciosu nożem zginął znany dziennikarz egipski Khaled Daud, były rzecznik Frontu Ocalenia Narodowego, głównej organizacji opozycyjnej występującej przeciwko prezydenturze Mohammeda Mursiego.
Przez kilka godzin islamiści ścierali się w piątek z policją, która zajęła strategiczne punkty w stolicy Egiptu, barykadując sąsiednie ulice i blokując dostęp do nich kozłami z drutem kolczastym i samochodami opancerzonymi.
Tłum demonstrantów, wznoszących okrzyki na część obalonego przez wojsko prezydenta Mursiego, został zatrzymany przez policję i wojsko w znacznej odległości od pałacu prezydenckiego.
Do zaciętych starć policji z islamistami dochodziło m.in. w kairskich dzielnicach Manial i Szubra.
Demonstracje przeciwników rządu wojskowych odbyły się także w Aleksandrii.
Opozycyjna Narodowa Koalicja Wspierania Prawomocności Władzy wezwała w piątek Egipcjan do masowego udziału w demonstracjach, które mają „odbywać się nieprzerwanie, ale bez przemocy” od soboty do niedzieli – 6 października, kiedy Egipt obchodzi rocznicę arabsko-izraelskiej wojny 1973 roku.
Islamiści, krytykując egipskie dowództwo wojskowe, próbują jednocześnie pozyskać sobie zwykłych żołnierzy, „tych, którzy spełniają swój obowiązek w trudnych warunkach i na granicach kraju wymierzają broń przeciwko prawdziwemu nieprzyjacielowi”, jak głoszą ich ulotki.
MM, PAP