Papież w mieście św. Franciszka
Piątek, 4 października 2013 (02:08)Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk
Dziś Papież Franciszek udaje się z wizytą do Asyżu – miasta świętego Franciszka. Jakie znaczenie ma ta wizyta dla wierzących, dla całego Kościoła?
– Ta wizyta wpisuje się w dzieło, które podjęli i systematycznie kontynuowali poprzednicy Papieża Franciszka. Podobnie jak on, przybywali do Asyżu, traktując swą wizytę jako istotną część posługi papieskiej i kierując z tego miejsca do wiernych bardzo ważne przesłanie. Asyż kojarzy się przede wszystkim ze św. Franciszkiem i jest postrzegany jako miasto pokoju. Zajmuje szczególne miejsce w Kościele z powodu charakterystycznej duchowości znamionującej św. Franciszka oraz franciszkanów. Ta duchowość jest znana i ceniona w Kościele katolickim – wszędzie, lecz szczególnie w Ziemi Świętej i na Bliskim Wschodzie.
Wobec wciąż dramatycznej sytuacji w Syrii i innych krajach Bliskiego Wschodu możemy więc oczekiwać przesłania pokoju…
– Ogromny duchowy wysiłek, którego dokonał Kościół, miał miejsce kilka tygodni temu, gdy w obliczu niezwykle realnego zagrożenia militarnym atakiem na Syrię Papież Franciszek, dzięki swej modlitewnej inicjatywie, wyzwolił ogromny potencjał modlitwy w intencji pokoju. Setki tysięcy wiernych, które w różnych miejscach na świecie dawały wyrazy solidarności z narodem syryjskim i troski o pokój, odwróciły losy Bliskiego Wschodu, a być może nawet ponure chmury, które zbierały się nad losem świata. Na tym tle obecna wizyta w Asyżu może być jeszcze jedną okazją, aby wzmóc nie tylko apele i słowa, lecz ducha żarliwej modlitwy o pokój, która jest niezwykle ważna, a pod wieloma względami nawet najważniejsza.
Ojciec Święty na początku swego pontyfikatu powiedział: „Pragnę Kościoła ubogiego i dla ubogich”. W mediach pojawia się wiele interpretacji nauczania Franciszka. Jak sugerują niektóre media – praktycznie powinno oznaczać to np. nieprzyjmowanie datków przez księży za swą posługę. Jak właściwie interpretować słowa Papieża Franciszka?
– Nieszczęściem jest to, że nie tyle uważnie wsłuchujemy się w słowa Franciszka, ile bezkrytycznie przyjmujemy to, jak są one wybiórczo i tendencyjnie cytowane i komentowane w środkach masowego przekazu. Znamienne, że wyjaśnianie słów Ojca Świętego odbywa się nie tyle na ambonach, ile w telewizorach i gazetach, skąd wierni czerpią poważnie zamącone i niepełne rozeznanie na ten temat. Formuła, że Papież Franciszek chce Kościoła ubogiego i dla ubogich, pojmowana dosłownie, może brzmieć atrakcyjnie zwłaszcza wtedy, gdy chce się sprowadzić Kościół do przysłowiowego parteru i w pewien sposób go ubezwłasnowolnić. A przecież, aby można było pomagać innym oraz ich skutecznie wspierać, trzeba mieć własne środki i zasoby, lecz z kolei żeby je mieć, trzeba się o to zatroszczyć. Bieda jako taka nie jest cnotą i orędzie Ewangelii nie polega na tym, że wzywa nas do materialnej nędzy. Chodzi więc o ubóstwo pojmowane prawdziwie ewangelicznie, tak jak to ujmuje Kazanie na Górze: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. Sens tego błogosławieństwa stanowi ostrzeżenie Jezusa przed złudnym poleganiem na sobie, przed zasklepieniem się w sobie i odwieczną pokusą samowystarczalności. To oznacza wezwanie, by otworzyć się na Boga we wszystkich okolicznościach i sytuacjach naszego życia – zarówno na płaszczyźnie materialnej, jak i duchowej. Można to wezwanie streścić inaczej: u tego, kto stawia Boga na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Właśnie w tej perspektywie należy umieścić naukę Kościoła na temat dóbr materialnych oraz ich posiadania.
Podczas wizyty planowane jest też spotkanie Franciszka z ubogimi. Jakie przesłanie ma dla nas to spotkanie?
– Spotkanie Ojca Świętego z ubogimi ma wymiar symboliczny. Ubodzy są wszędzie. W zapowiadanym spotkaniu trzeba zatem upatrywać zobowiązania do powszechnej wrażliwości na potrzebujących. Słowo „ubogi” może sugerować, że chodzi wyłącznie o tych, którzy nie mają wystarczającej ilości dóbr materialnych, a tymczasem we współczesnym świecie większą biedą jest ubóstwo duchowe, brak sensu życia, poczucie krzywdy i osamotnienia, a także zmarginalizowanie i poddawanie bezwzględnej indoktrynacji. Ubogimi są ci, którzy nie mają środków do życia, lecz również i ci, którzy wprawdzie posiadają wiele, ale od strony duchowej są naprawdę biedni i wymagają głębokiej odnowy. Spotkanie Papieża Franciszka z ubogimi jest istotne, ale trzeba pamiętać, że w ostatnich czasach, poczynając od Leona XIII, który bardzo angażował się w problematykę społeczną, wszyscy kolejni Papieże byli niezwykle wyczuleni na potrzeby ubogich i na rozmaite sposoby nieśli im pomoc. Już dawno powołane zostały odpowiednie watykańskie instytucje niosące pomoc ubogim, a także instytucje na poziomie Episkopatów poszczególnych krajów oraz na poziomie diecezji i parafii. Duch dobroczynności i praktyczna dobroczynność w Kościele bardzo się rozwijają. Przez swoje spotkanie z ubogimi Papież Franciszek jeszcze bardziej uwypukla potrzebę tego rodzaju działalności, motywowanej przede wszystkim duchem Chrystusowej Ewangelii, co powinno powiększyć i pomnożyć jej błogosławione owoce.