• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Prywatyzacja pod znakiem zapytania

Czwartek, 3 października 2013 (20:36)

Rolnicy i pracownicy odrzucają nowy projekt prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej. Twierdzą, że jest on niemożliwy do realizacji, bo wszystko rozbija się o brak pieniędzy.

 

W Ministerstwie Skarbu Państwa rozpoczęły się negocjacje na temat prywatyzacji „Polskiego Cukru” z przedstawicielami rolników i pracowników cukrowni. Minister Włodzimierz Karpiński proponuje, aby osoby uprawnione do nabycia udziałów częściowo zapłaciły za to z własnej kieszeni: ma to być 15 proc. należnej zapłaty. Reszta ma pochodzić z kredytów i pożyczek, których mogłaby im udzielić także Krajowa Spółka Cukrowa, która ma mieć na ten cel specjalną rezerwę.

Rolnik lub pracownik będzie musiał spłacić pożyczkę na akcje w ciągu siedmiu lat. Przez czas obowiązywania umowy kredytowej nie będzie mógł jednak korzystać z prawa głosu na zgromadzeniu akcjonariuszy przynależnego swoim akcjom (będzie to prawo miał Skarb Państwa), ale nabywca udziałów będzie miał prawo do dywidendy. Za kilka tygodni prawdopodobnie poznamy cenę, po jakiej państwo będzie chciało sprzedać prawie 80 proc. spośród 990 mln akcji Krajowej Spółki Cukrowej (20 proc. należy do byłych i obecnych pracowników i dostawców buraków lub ich spadkobierców).

Zdaniem plantatorów buraków i związków zawodowych, zasady zaproponowane przez resort skarbu są nie do przyjęcia.

– Nie będziemy mieli pieniędzy na zakup akcji – mówi Stanisław Lubaś, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Krajowej Spółce Cukrowej.

– Przecież prywatyzacja miała być wsparta przez pieniądze z zysku wypracowanego przez „Polski Cukier”, ale zysk za 2012 rok zabrał rząd na pokrycie dziury budżetowej. Dowiedzieliśmy się też, że minister Jacek Rostowski już wziął do budżetu zaliczkowo część dywidendy za ten rok, więc na te fundusze też nie mamy co liczyć – tłumaczy Lubaś.

W ubiegłym roku spółka zarobiła ponad 500 mln zł, w tym ma być podobnie. Z kolei fundusz pożyczkowy KSC, o którym mówi ministerstwo skarbu, to ledwie 100 mln zł. – Koncepcja ministra jest nie do zrealizowania, jest wzięta z księżyca – podsumowuje Stanisław Lubaś.

Obawy rolników i pracowników wzbudza też kwestia wyceny akcji. Ich zdaniem, można by uwierzyć w sukces prywatyzacji „Polskiego Cukru”, ale pod warunkiem, że cena jednej akcji będzie wynosić poniżej 1 zł. Wydaje się to jednak mało realne, bo wiosną rząd ustalił cenę na poziomie prawie 2,5 zł i raczej przez ten czas niewiele się ona zmieniła. Jeśli rząd w tym aspekcie nie ustąpi, proces prywatyzacji stanie w miejscu.

Ale projekt sprzedaży przez państwo swoich udziałów w KSC zawiera jeszcze kilka istotnych rozwiązań. Jeśli już rolnicy i pracownicy kupią akcje, to nie będą mogli nimi swobodnie handlować. Resort skarbu chce, żeby przez 25 lat można było je sprzedawać tylko tym osobom, które były związane ze spółką jako dostawcy buraków lub pracownicy przynajmniej przez trzy lata przed dokonaniem transakcji.

Po upływie 25 lat to ograniczenie co prawda zniknie, ale i tak udziały w „Polskim Cukrze” mogłyby kupować tylko osoby uprawnione, czyli obecni lub byli pracownicy KSC czy plantatorzy buraków cukrowych. Ponadto obrót wtórny miałby odbywać się tylko za zgodą zarządu spółki. Chodzi o to, żeby Krajowa Spółka Cukrowa nie dostała się np. w ręce zagranicznych koncernów cukrowniczych lub tzw. inwestorów finansowych. Co więcej, resort skarbu chce przeciwdziałać koncentracji akcji KSC, dlatego jedna osoba będzie mogła kupić nie więcej niż 1 proc. walorów spółki. Choć ten limit - zdaniem Stanisława Lubasia – też jest za wysoki. Można sobie bowiem wyobrazić, że 100 osób skupi udziały i przejmie kontrolę nad ogromnym majątkiem przedsiębiorstwa.

Sukces negocjacji stoi więc pod dużym znakiem zapytania. Pod koniec października minister Karpiński ma przedstawić zmodyfikowaną wersję programu prywatyzacji KSC. I od tego, co wówczas usłyszą rolnicy, będzie zależał sukces tej operacji.

Przypomnijmy, że MSP już dwa razy próbowało sprywatyzować Krajową Spółkę Cukrową. W 2012 r. proces już był mocno zaawansowany, ale resort go wstrzymał, bo istniało ryzyko, że akcje firmy łatwo mogą wykupić zagraniczne podmioty. W tym roku odstąpiono od prywatyzacji z powodu podziału ponad 500 mln zł zysku za ubiegły rok, choć oficjalnie resort skarbu tłumaczył, że „powodem tej decyzji były przede wszystkim kwestie związane z ewentualnymi zmianami zakresu regulacji unijnego rynku cukru po 2015 roku, co może mieć wpływ na wartość spółki”.

Ponadto „mimo wprowadzenia przez MSP maksymalnej liczby zabezpieczeń przed kupnem akcji przez nieuprawnione osoby, do resortu nadal docierały informacje o możliwości wystąpienia takiego ryzyka w przyszłości. Plantatorzy sygnalizowali również, że w ich ocenie zaproponowana przez ministerstwo cena akcji jest zbyt wysoka i uniemożliwi pełną prywatyzację”.

Krzysztof Losz