Zaskakujące umorzenie
Czwartek, 3 października 2013 (02:00)Prokuratura uznała, że nie popełniono przestępstwa w sprawie prezydenckiego telefonu po katastrofie smoleńskiej. Nie zgromadzono wszystkich dowodów – twierdzi pełnomocnik rodziny.
Według prokuratury, sprawa jest oczywista i do przestępstwa nie doszło. – Na podstawie całości zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ustalono, iż nikt po katastrofie samolotu telefonu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie używał i nie wykonywał żadnych połączeń – informuje prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodaje, że postępowania umorzono z uwagi na to, że „czynu nie popełniono”.
Nie zgadza się z tym pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego mec. Piotr Pszczółkowski, który uważa, że śledczy nie zgromadzili wystarczającego materiału dowodowego.
– Pozyskane dowody nie dawały podstaw do zamknięcia śledztwa – twierdzi adwokat. Dlatego złoży od tej decyzji zażalenie do sądu. Aktualnie czeka na dostarczenie pisemnego uzasadnienia umorzenia. – Uważam, że decyzja jest przedwczesna, bo sprawa nie dojrzała do merytorycznego rozstrzygnięcia – podkreśla Pszczółkowski.
Prokuratura uzasadnia swoją decyzję tym, że w oparciu o informacje uzyskane od „PTK Centertel sp. z o.o. ustalono, iż te zapisy wskazujące na wykonywanie połączeń z telefonu śp. Prezydenta były to w rzeczywistości zapisy automatycznego przekierowania połączeń przychodzących z Polski na pocztę głosową ww. telefonu”.
Na takie połączenia wskazywała ekspertyza ABW. Według wcześniejszych doniesień prokuratury „nieustalona osoba” na terenie Rosji uruchamiała 10 i 11 kwietnia 2010 r. telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego. Do pierwszego włączenia telefonu doszło tuż po katastrofie, bo o godz. 10.46. Kolejne połączenia miały miejsce następnego dnia o godz. 12.40 i 16.20. Chodziło o numer polskiej poczty głosowej – 505 114 114.
– Takie przekierowanie na pocztę głosową następowało automatycznie w sytuacji, gdy telefon był wyłączony lub niedostępny. Przekierowania te następowały dokładnie w tym samym czasie co połączenia przychodzące z Polski – twierdzi teraz prokuratura.
– Myślę, że Rosjanie nie szukali w telefonie danych związanych z przyczynami katastrofy, tylko szukali tam zupełnie innych danych – mówił mec. Pszczółkowski.
Ponadto według wcześniejszej ekspertyzy ABW w prawie 30 telefonach należących do ofiar tragedii stwierdzono „modyfikowane pliki”. – Z opinii biegłego z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wynika, iż nie stwierdzono jakiejkolwiek ingerencji w zawartość ww. telefonu po nastąpieniu katastrofy samolotu – zaznacza Nowak.
Dodaje, że biegły powołany przez prokuraturę miał uznać, iż „ostatnie połączenie z telefonu śp. Prezydenta wykonane zostało w godzinach rannych w dniu 10 kwietnia 2010 r., przed katastrofą samolotu”. Poza tym z akt sprawy wynika, że „telefon przekazany w dniu 13 kwietnia 2010 r. stronie polskiej był uszkodzony i niesprawny, nosił ślady deformacji termicznej”.
Umorzone 30 września 2013 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwo dotyczyło „włączenia się w dniach 10 i 11 kwietnia 2010 r. na terytorium Federacji Rosyjskiej do telefonu komórkowego marki Nokia 6310i obsługującego numer abonencki należący do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i uruchomienia impulsów na cudzy rachunek poprzez zainicjowania połączeń z pocztą głosową ww. telefonu, a także uzyskania bez uprawnienia informacji nieprzeznaczonej dla osoby inicjującej ww. połączenia, które mogły być utrwalone w wiadomościach nagranych na poczcie głosowej ww. telefonu poprzez przełamanie lub ominięcie szczególnych zabezpieczeń chroniących dostęp do powyższej informacji”.
Zenon Baranowski