Stolica drogich biletów
Środa, 2 października 2013 (02:00)W Warszawie są drogie bilety, ale jakość usług komunikacyjnych spada – twierdzi PiS. Ratusz broni się, organizując wycieczki na budowę metra.
W Warszawie trwa referendalna kampania. PiS i Warszawska Wspólnota Samorządowa nawołują do masowego udziału w październikowym referendum i odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy.
Punktują sprawy i problemy, które najbardziej denerwują mieszkańców miasta. Wczoraj lokalni działacze PiS ogłosili konieczność konsultacji społecznych w sprawie transportu miejskiego. – Mamy teraz bilety za około dolara, a powinny być znacznie tańsze, na przykład za 2 zł – tłumaczył Piotr Gliński.
Jak podkreślał, po tegorocznych podwyżkach cen biletów warszawiakom oferowane są dużo droższe przejazdy komunikacją miejską i gorsze usługi transportowe, m.in. w związku z likwidacją niektórych linii.
– To, że w komunikację miejską zainwestowano tak wiele, nie przełożyło się na liczbę ludzi, którzy z niej korzystają. Podwyżka cen biletów, zamiast ratować budżet komunikacyjny, doprowadziła do strat, ponieważ od stycznia do maja przyniosło to straty ok. 16 mln zł – tłumaczy Gliński.
Jak się okazuje, w ciągu 7 lat rządów obecnej prezydent koszty transportu miejskiego w Warszawie wzrosły o 111 proc., do kwoty ponad 2 mld złotych.
Co więcej, w ślad za tym nie poszły ani wzrost przychodów, ani wzrost liczby korzystających z miejskiego transportu. Na domiar złego w Zarządzie Transportu Miejskiego zwiększyło się zatrudnienie o ponad 100 procent. – Obecnie zatrudnionych jest ponad 700 osób – mówił Gliński.
Warszawski poseł PiS Adam Kwiatkowski zwrócił uwagę na likwidację linii tramwajowych i autobusowych.
– Linie są likwidowane z często kuriozalnym uzasadnieniem. Przy wyższych cenach biletów mamy dostęp do dużo gorszego poziomu usług – ocenił poseł Kwiatkowski.
Co ciekawe, podobne zjawisko można zaobserwować w przypadku polityki mieszkaniowej władz stolicy. W 2006 r., kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz obejmowała rządy w Warszawie, średnia stawka czynszu oscylowała w okolicach 2,50 zł za metr kwadratowy. Teraz to 7,32 zł bez zniżek dla najmniej zarabiających, z których w Warszawie korzysta nieco ponad 6 tys. rodzin.
W mieszkaniach o powierzchni powyżej 80 metrów stawki czynszu są jeszcze wyższe i wahają się od 9,89 do 12,08 zł za metr kwadratowy. Tak samo jak w przypadku transportu pomimo drastycznych podwyżek Hanna Gronkiewicz-Waltz obniżyła nakłady na remont mieszkań komunalnych.
Z szacunków radnych PiS wynika, że dochody z czynszów na przestrzeni lat 2008-2013 wzrosły o 81 proc., ale wydatki na remonty zmalały o 60 procent. Co ciekawe, podwyżki uzasadniano koniecznością zwiększenia inwestycji, np. przeprowadzenia koniecznych remontów.
Władze Warszawy wiedzą, że drogie bilety i czynsze to niektóre z powodów, dla których referendum zostało rozpisane. Ratusz próbuje reperować wizerunek akcją organizacji wejść na dwie z siedmiu budowanych stacji metra: Rondo ONZ i Stadion Narodowy.
– To już kolejna wycieczka i widać kończą się pani prezydent pomysły. Król jest nagi, a Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ma się czym chwalić – komentuje Maciej Wąsik (PiS) z Rady Warszawy.
Nawoływanie przez premiera i prezydenta do bojkotu głosowania zaplanowanego na 13 października dowodzi, że ma ono nie tylko lokalny wymiar.
Wczoraj udowodnił to Krzysztof Gawkowski (SLD), który podał w wątpliwość sens głosowania. Partia Leszka Millera wyraźnie stała się sojusznikiem Platformy Obywatelskiej, dla której ewentualna porażka Gronkiewicz-Waltz będzie dotkliwym doświadczeniem.
– SLD od dawna wspiera PO w Warszawie, dlatego jest fałszywą opozycją, która oszukuje swój elektorat. Od pewnego czasu krążą pogłoski, że szef SLD w Warszawie Sebastian Wierzbicki zostanie wiceprezydentem, jeśli tylko partia odetnie się od referendum – tłumaczy Maciej Wąsik.
Akcja zniechęcania warszawiaków do referendum rozkręca się na poważnie. Dwa dni temu Polskie Radio odmówiło emisji płatnych spotów reklamowych informujących o referendum, które zamówiła Warszawska Wspólnota Samorządowa. Piotr Lignar, dyrektor – redaktor naczelny Biura Programowego i Rozwoju Korporacyjnego, uzasadnił odmowę tym, że PR jako nadawca centralny nie angażuje się w akcje o wymiarze lokalnym. Nawet jeżeli dotyczą spraw samorządu w tak dużych miastach jak Warszawa.
Maciej Walaszczyk