• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Wolontariat naszym powołaniem

Wtorek, 1 października 2013 (10:34)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Z Moniką Szczepanik, wolontariuszką Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Posługuje Pani jako wolontariusz w Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu. Trudno jest pogodzić życie osobiste, zawodowe z bezinteresowną posługą dla innych?

– Otóż nie jest to takie trudne jakby się wydawało. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak wiele czasu poświęcamy na posługę. Są wolontariusze bardziej i mniej zapracowani.

Ja osobiście wychowuję czworo dzieci wraz z mężem i pracuję, a do niedawna studiowałam. W hospicjum dyżuruję raz w tygodniu po pracy bądź kilka razy, jeśli sytuacja tego wymaga. Oczywiście biorę udział we wszelkich szkoleniach i imprezach związanych z hospicjum. W wakacje jeżdżę jako wychowawca na kolonie dla dzieci osieroconych. By to wszystko pogodzić, wystarczy chcieć, tak po prostu. Wszystko można sobie zaplanować. Dyżury rozpisujemy na cały miesiąc. Myślę, że każdego byłoby stać na kilka godzin w tygodniu.

Jako wolontariusz bezpośrednio spotyka się Pani z cierpieniem, bólem, łzami. Co, według Pani, jest najtrudniejszego w niesieniu pomocy innym?

– Najtrudniejsza jest bezradność. Są czasem domy, gdzie nie jesteśmy w stanie przewartościować myślenia rodziny, gdzie musimy walczyć o godność dla chorego, gdzie nikt nas nie chce słuchać, gdzie podważa się kompetencje lekarza.

Zdarzają się też sytuacje, gdzie chory jest przygotowany na pożegnanie się z tym światem, a rodzina wręcz odwrotnie. W takich domach też jest trudno, gdzie za wszelką cenę chce się przedłużać cierpienia chorego, a on się na to zgadza tylko po to, by nie ranić bliskich. I takie momenty są dla nas – wolontariuszy – bardzo trudne, ponieważ my dokładnie wiemy, co się dzieje. To wszystko jest trudne, ale my jesteśmy wspólnotą. Wszystko przeżywamy wspólnie, wspieramy się wzajemnie, w pojedynkę nikt z nas nie dałby rady.

Skąd czerpie Pani siłę do bycia wolontariuszką w hospicjum domowym?

– Siłę swą czerpię właśnie od tych chorych, od cierpiącego człowieka, któremu staram się towarzyszyć podczas ostatniej walki w jego życiu. Tak, to chorzy dają mi siłę do działania.

Każdy uśmiech i każda chwila, która choremu daje ukojenie, jest dla mnie bezcenna i jestem w stanie rzucić wszystko i jechać tam, gdzie mnie potrzebują. Najdrobniejsza poprawa samopoczucia chorego cieszy, pogorszenie stanu smuci, ale dodaje też siły, by pomóc jeszcze bardziej i lepiej. Trudno to wyjaśnić. Myślę, że jest to po prostu powołanie. Nie wyobrażam sobie życia bez posługi w hospicjum. Wolontariuszem jestem już siódmy rok i mam nadzieję, że zostanę nim jak najdłużej.

Dziękuję za rozmowę.


„Wolontariusze hospicyjni solą ziemi” – pod tym hasłem w Radomiu w dniach od 4 do 6 października br. dbędzie się VI Ogólnopolska Konferencja Wolontariatu Hospicyjnego. Patronat medialny nad konferencją objął „Nasz Dziennik”.

Szczegółowe informacje na temat Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu oraz organizowanej konferencji dostępne są tutaj.

Izabela Kozłowska