• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Polsat skarcony

Wtorek, 1 października 2013 (02:00)

Sąd Apelacyjny w Katowicach skarcił operatora Polsatu za agresywne zachowanie wobec uczestnika pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

Katowicki sąd jedynie złagodził wczoraj wyrok w procesie Andrzeja Kiedrowskiego, którego Polsat oskarżył o utrudnianie pracy dziennikarzom podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Pielgrzym ostatecznie został skazany na karę grzywny w wysokości 3 tys. zł i zobowiązany do naprawienia szkody (uszkodzenie mikrofonu) w wysokości 665 złotych. Wyrok jest prawomocny.

Przed sądem Kiedrowski udowadniał swoją niewinność i wskazywał, że zebrany materiał dowodowy mający potwierdzać jego winę jest pełen sprzecznych ustaleń. Kiedrowski został jednak skazany, a sąd odwoławczy wymierzył mu łagodniejszą karę.

– W apelacji odnieśliśmy tylko częściowy sukces, gdyż sąd złagodził wymiar kary nałożonej przez sąd pierwszej instancji, ale nie podzielił mojego poglądu, że w ogóle nie mieliśmy do czynienia z przestępstwem, albowiem to dziennikarze działali z przekroczeniem swoich uprawnień – powiedział mec. Zbigniew Cichoń, pełnomocnik pielgrzyma.

Adwokat w apelacji dowodził, powołując się na zapisy prawa prasowego, że wizerunek każdego człowieka podlega ochronie, a ekipa telewizji Polsat filmowała twarze pielgrzymów zgromadzonych pod szczytem jasnogórskim wbrew ich woli. Zachowanie Kiedrowskiego miało zatem uzasadniony charakter i mogło być traktowane jako działanie w obronie koniecznej.

– Ochrona wizerunku podlega ochronie. Chyba że ktoś wyraża zgodę na publikację albo otrzymuje za to zapłatę. (…) Sąd jednak dokonał wykładni, z którą trudno się pogodzić, że ochronie podlegałaby jedynie kwestia rozpowszechniania wizerunku. (…) W mojej ocenie, nie można wystawiać tak cennego prawa człowieka jak ochrona wizerunku na dobrą lub złą wolę tego, kto dokonuje utrwalenia tegoż wizerunku. I co? Trzeba czekać na to, czy ten materiał ktoś upowszechni, czy też nie? Trudno mi zgodzić się z taką wykładnią, szczególnie że także w literaturze występuje pogląd, że już we wcześniejszej fazie, a zatem na etapie utrwalania wizerunku, przysługuje ochrona – zaznaczył mec. Zbigniew Cichoń.

– Nie pozostaje nic innego, jak poszukiwanie sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu – dodał. Wczoraj także Kiedrowski nie wykluczył takiego wystąpienia. – Muszę zapoznać się z tą ofertą, ale jestem otwarty na dalsze działania – podkreślił.

Pielgrzym nie mógł pogodzić się z orzeczeniem sądu i z trudem słuchał ustnego uzasadnienia wyroku skazującego. Jak podkreślił, do sądu apelacyjnego złożył dokumenty, w których wskazywał na liczne sprzeczności w ustaleniach sądu pierwszej instancji, ale te elementy nawet w małej części nie znalazły się w referacie sędziego sprawozdawcy. – Sąd apelacyjny miał w rękach ponad sto stron opisanych przeze mnie sprzeczności, ale nie wziął tego w ogóle pod uwagę – dodał z rozczarowaniem.

Do incydentu doszło 10 lipca 2011 r. u stóp sanktuarium na Jasnej Górze, podczas XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Andrzej Kiedrowski, widząc ekipę telewizyjną Polsat News, która wbrew woli pielgrzymów dokumentowała ich modlitwę, podszedł do operatora i zasłonił flagą obiektyw. Kamerzysta odtrącił ręką drzewce, więc pielgrzym przysłonił kamerę ręką. Pielgrzym, wyczuwając prowokacyjne zachowanie dziennikarzy, oddalił się. Wtedy kamerzysta wymierzył mu kopniaka, rzekomo w obronie własnej, a dziennikarka podstawiła mu mikrofon, jakby oczekując na agresywną reakcję. Ostatecznie Kiedrowski został oskarżony o utrudnianie pracy dziennikarzom.

Ekipa Polsatu wskazywała też, że pielgrzym m.in. uszkodził kamerę, zniszczył mikrofon i uderzył dziennikarkę. Straty materialne wyliczono na prawie 30 tys. złotych. W procesie przed Sądem Okręgowym w Częstochowie okazało się m.in., że nie ma dowodów, że to Kiedrowski zniszczył kamerę i – jak ustalono – mógł trącić końcówkami palców w twarz dziennikarki, ale w sposób niezamierzony. W procesie, dopiero na skutek zeznań świadków, operator przyznał, że kopnął pielgrzyma, rzekomo w obronie. Mimo to uznano, że to Kiedrowski przekroczył ramy prawa.

Wczoraj Sąd Apelacyjny w Katowicach w pełni podzielił ustalenia Sądu Okręgowego w Częstochowie, praktycznie odrzucając apelacje od wyroku, jakie złożyła prokuratura oraz pełnomocnik oskarżonego. W ustnym uzasadnieniu sędzia Mirosław Ziaja wskazywał m.in., że podnoszona przez pełnomocnika oskarżonego kwestia obrony koniecznej nie miała w tym przypadku uzasadnienia z punktu widzenia prawa. Jak wskazał, być może uzasadniałby ją wymiar etyczny, ale ten nie podlegał ocenie sądu. Sąd – karcąc zachowanie operatora – przyznał, że agresji dziennikarza nie można tłumaczyć obroną konieczną.

Sąd przychylił się tylko do jednego wniosku obrony, dotyczącego zbyt surowego wymiaru kary, i zgodził się, że kara grzywny w wysokości 6 tys. zł oraz 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata wymierzona w pierwszej instancji była zbyt surowa.

Marcin Austyn, Katowice