Pamiętamy o „Ziutku”
Poniedziałek, 30 września 2013 (02:11)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Garwoliński Teatr Muzyczny „Od Czapy” pielęgnuje twórczość Józefa Szczepańskiego, autora słynnej powstańczej piosenki „Pałacyk Michla”. Młody poeta, walcząc w Powstaniu Warszawskim, zapłacił za służbę Ojczyźnie najwyższą cenę.
Podporucznik Józef Szczepański „Ziutek” (1922-1944) pozostawił po sobie wiersze, w tym powstały w nocy z 4 na 5 sierpnia 1944 roku „Pałacyk Michla”. Teraz z pomocą kompozytorów, którzy przygotowali muzykę także do innych utworów młodego poety, garwoliński teatr przywraca pamięć o tamtych wydarzeniach.
Tym razem młodzi artyści „Od Czapy” przyjęli zaproszenie na koncert do Rzeszowa przygotowany przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej i Instytut Pamięci Narodowej.
– Rzeszowszczyzna to fragment życia „Ziutka” i to naturalne, że chcieliśmy tu być – podkreśliła Anna Żochowska, prezes Fundacji Sztafeta i opiekun Garwolińskiego Teatru Muzycznego „Od Czapy”. – Widzieliśmy też wielką chęć i potrzebę ze strony kombatantów, by te piosenki zabrzmiały w rocznicę Państwa Podziemnego – dodała.
To nie jedyny powód, jaki przywiódł młodych artystów do Rzeszowa. Nieopodal, w Mielcu, mieszka Janusz Krężel, autor biografii Józefa Szczepańskiego, a w Żurawiczkach rodzina „Ziutka”. Trudno nie wspomnieć też o pani Janinie Wierzbickiej-Kopeć, koleżance powstańca z rzeszowskich tajnych kompletów.
– Bardzo chcieliśmy, by Janusz Krężel był na naszym koncercie, ale niestety nie udało się. To dla nas znacząca postać, bo przecież całą wiedzę o „Ziutku” czerpiemy właśnie z jego książki. Do tego możemy korzystać jeszcze z wiedzy brata poety, pana Janusza Szczepańskiego – dodała Żochowska. Nie zawiodła za to Janina Wierzbicka-Kopeć, łączniczka AK.
– To właśnie na kompletach odbywających się w domu pani Butyter poznałam młodego, sympatycznego blondyna, bardzo dowcipnego, wesołego i szalenie utalentowanego. Pamiętam, że zawsze rozweselał nam lekcje francuskiego. Stale śpiewał, żartował – mówiła.
– „Ziutek” był uzdolniony literacko. Po każdej akcji ułożył jakiś wiersz. Był wesoły i tym podtrzymywał na duchu powstańców – zaznaczyła łączniczka AK. Jak wspomniała, ostatni wiersz „Czekamy na ciebie, czerwona zarazo” napisał w Warszawie, kiedy Sowieci stali za Wisłą. Niedługo potem zginął – 10 września 1944 roku.
Niecodzienny koncert
Garwoliński Teatr Muzyczny „Od Czapy” towarzyszył kombatantom w obchodach 74. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego. Jednak koncert to także ukłon w stronę młodej publiczności, a każdy występ to spora dawka emocji, także dla samych artystów.
– Taki przekaz, jaki oferujemy na koncertach, z pewnością jest atrakcyjny. Widzimy, jak na salach obok kombatantów siadają ludzie młodzi, harcerze, którzy chcą wiedzieć więcej. Do tego piosenki powstańcze są utworami mającymi głęboki przekaz. Tu nie wystarczy wyjść na scenę i odśpiewać swoje. Tym trzeba żyć – powiedziała nam Aleksandra Wiśniewska, artystka teatru „Od Czapy”.
Piosenka powstańcza ma też swój edukacyjny charakter. Również dla artystów. – To dla nas okazja do poznania historii. W szkole nie mamy aż takich możliwości. Ponadto, kiedy mamy do czynienia z surową formułką do wyuczenia, ta nauka staje się nużąca. Tu uczymy się chętniej, bo przez muzykę. Dzięki naszemu zapałowi możemy głębiej poznawać historię, ale też edukować innych – zaznaczył Krzysztof Rękawek, artysta garwolińskiego teatru. Jak dodał, koncert to także okazja do poznania ludzi, którzy pamiętają czasy powstania, pamiętają bohaterów utworów lub ich autorów, albo są ich bliskimi krewnymi. – Świadkowie powoli odchodzą i choć słowo pisane pozostanie, to jednak przekaz bezpośredni lepiej zapada w pamięć – podkreślali artyści.
Publicznością dotychczas towarzyszącą teatrowi zachwycona jest Anna Żochowska. – Zawsze są z nami kombatanci, ich potomkowie, a także ludzie młodzi. W miejscach, gdzie są znajomi naszych wykonawców, część ludzi przychodzi z ciekawości, by zobaczyć, jak to jest, jak kolega śpiewa. Tak krąg się poszerza i z każdym koncertem więcej osób dowiaduje się o naszym projekcie – powiedziała.
Występy urozmaiciły relacje filmowe z poprzednich koncertów, w tym także wywiady z gen. Januszem Brochwicz-Lewińskim „Gryfem”, który był świadkiem powstania utworu „Pałacyk Michla”, czy z Henryką Zarzycką-Dziakowską, sanitariuszką i łączniczką Batalionu „Parasol”, której „Ziutek” uratował życie, zmuszając lekarza (grożąc mu bronią) do przeprowadzenia operacji na poważnie rannej w ramię koleżance.
Artyści zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Nie obeszło się też bez bisu i wspólnego śpiewania powstańczego hitu „Pałacyk Michla”. Kombatantom artyści wręczyli róże.
Płakać nie lubimy
Na koncert stawili się kombatanci AK z okręgu rzeszowskiego. Jak mówili, przyszli posłuchać występów młodych, bo historię mają „przećwiczoną na własnej skórze”. Wskazywali jeszcze przed koncertem, że liczą na radosne wspomnienia, bo o tych bolesnych przeżyciach rozpamiętywać nie chcą, a i płakać nie lubią. Z postawy młodych zadowolony był Aleksander Szymański, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Rzeszowie.
– Podoba mi się wykonanie tych utworów. Tylko nie wiem, czy młodzież, która je słucha, rozumie, o co chodzi. Niestety, wiele osób nie wie, co to była za wojna. Dlatego też dobrze się stało, że jest ktoś, kto o tym mówi, przypomina i pokazuje, że w tej wojnie byli ludzie, którzy nie tylko walczyli, ale też tworzyli – zaznaczył. A pamiętać warto. Jak podkreśliła Ewa Leniart, dyrektor rzeszowskiego oddziału IPN, 74 lata temu nasi przywódcy podjęli decyzję o stworzeniu Służby Zwycięstwu Polski, organizacji o charakterze polityczno-wojskowym, która zapoczątkowała powstanie struktury Polskiego Państwa Podziemnego.
– To zdecydowało o trwałości istnienia Narodu Polskiego. Bo co, gdyby nie ta rozważna decyzja głównodowodzącego obroną Warszawy gen. Juliusza Rómmla, prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego i gen. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego? – podkreśliła. Jak zauważyła, PPP zostało określone mianem fenomenu, bo nigdy nie było struktur państwowych, które mimo okupacji funkcjonowały wyśmienicie w wymiarze zarówno cywilnym, jak i wojskowym.
Najlepsze zachować w pamięci
Garwoliński Teatr Muzyczny „Od Czapy” chce być literackim ambasadorem starej piosenki. Obok piosenki powstańczej dużą część repertuaru stanowi piosenka lwowska. Pomysłów na przechowanie w pamięci tej twórczości jest wiele. To nie tylko koncerty, płyty, ale też cenne inicjatywy. Tak zrodził się pomysł, by 5 sierpnia, dzień powstania „Pałacyku Michla”, na stałe wszedł do kalendarza jako Dzień Piosenki Powstańczej.
– Tu nie chodzi tylko o obecność tej piosenki w środkach przekazu, ale tak jak to było w tym roku, w tramwajach, w przestrzeni publicznej. To jest to, co młodych ludzi porywa. Oni szukają wesołości, bycia razem. I tak też było, do pewnego momentu, w czasie powstania. Te piosenki, które ci młodzi ludzie mogli śpiewać, gdy się spotykali, to są te ich najlepsze wspomnienia z tamtego okresu. Chcemy je przywracać – dodała Anna Żochowska.
Marcin Austyn, Rzeszów