Aresztowani po zrzucie pluszaków na Białorusi
Środa, 25 lipca 2012 (09:18)Minął 10-dniowy termin postawienia zarzutów Antonowi Surapinowi aresztowanemu za umieszczenie na swojej stronie internetowej zdjęć pluszaków zrzuconych przez szwedzkich pilotów 4 lipca br. Zatrzymany, mimo że zgodnie z prawem powinien zostać wypuszczony, nadal przebywa w areszcie KGB w Mińsku.
Nie udało się potwierdzić wcześniejszych informacji, że 20-letni fotograf został oskarżony o pomoc w nielegalnym przekroczeniu granicy. Według białoruskiego kodeksu postępowania karnego zarzuty mogą być postawione w ciągu nawet 20 dni, jednak dzieje się tak w przypadku najpoważniejszych przestępstw, do których nie zalicza się pomoc w przekroczeniu granicy.
Niczego o losie syna nie wie matka, która rankiem 24 lipca przyjechała ze Słucka do Mińska, by spotkać się adwokatem i spróbować przekazać kolejną paczkę synowi. Zdaniem ekspertów, pozostawienie Surapina w areszcie oznacza, że wszczęto przeciwko niemu nową sprawę karną, przez co wydłużył się termin postawienia zarzutów.
Zdjęcia, które zrobił fotograf, przedstawiały misie zrzucone 4 lipca przez szwedzkich lotników z awionetki w ramach akcji mającej wspierać zmiany demokratyczne na Białorusi. W dwóch miejscach, w tym w pobliżu rezydencji Łukaszenki, zrzucono setki maskotek z napisem "popieramy białoruską walkę o wolność słowa".
Do dzisiaj aresztu nie opuścił również Siarhej Baszymarau, przedsiębiorca, który miał wynająć mieszkanie Szwedom biorącym udział w akcji. Do aresztu na jedną dobę trafiła jego dziewczyna Irina Łahojka. KGB przesłuchało również 16-letnią Kaciarynę Skurat, która rzekomo miała jako pierwsza sfotografować niedźwiadki, a zdjęcie wysłać właśnie Surapinowi.
Biuro rzecznika prasowego KGB nie chce komentować sprawy pluszowego desantu. Główny organizator akcji - szef agencji reklamowej Per Cromwell podkreślił, że o akcji nie został zawczasu poinformowany żaden Białorusin.
PŁ, Biełsat/Biełapan