Jaka jest cena łamania sumienia?
Sobota, 28 września 2013 (08:30)Z Tadeuszem Woźniakiem, posłem Solidarnej Polski, przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej, rozmawia Izabela Kozłowska
233 posłów opowiedziało się wczoraj przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy zakazującemu tzw. aborcji eugenicznej. Wynik głosowania zaskoczył Pana?
– Był to smutny dzień, a nawet dramatyczny, szczególnie dla dzieci chorych i niepełnosprawnych, a także dla ich rodziców. Wczorajsze głosownie nad obywatelskim projektem „Stop aborcji” pokazało, jaka siła rządzi w polskim Sejmie. Myślę, że tysiące Polaków miało nadzieję, iż reprezentujący ich w Sejmie posłowie przynajmniej pozwolą zająć się projektem sejmowym komisjom. Tych 233 posłów w żadnym stopniu nie odpowiedziało na apel ponad 450 tys. osób podpisujących się pod projektem ustawy. Nasuwa się pytanie: jaka jest cena sumienia, szczególnie posłów PO, którzy obnoszą się ze swoim katolicyzmem, a pozwalają sobie łamać sumienie za lepsze miejsce wyborcze czy silniejszą pozycję w partii?
Jako przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej zaapelowałem do wszystkich chrześcijan, a w szczególności do katolików obecnych na sali, aby zagłosowali zgodnie z nauką Kościoła. Podejmowaliśmy niezwykle istotną kwestię, ale niestety tempo pracy było ekspresowe.
Jestem przekonany, że wszyscy ludzie dobrej woli, a szczególnie katolicy będący na tyle świadomi i wrażliwi, nie dopuszczą, aby temat aborcji został wyparty z polskiego społeczeństwa i Sejmu. Pozostaje nadzieja, że po zmianie układu sił w polskim parlamencie uda się objąć ochroną wszystkie poczęte dzieci.
Debata poprzedzająca głosowanie nad obywatelskim projektem zakazującym aborcji była burzliwa...
– Skandaliczne było zachowanie marszałek Sejmu, która napominała pełnomocnika inicjatywy „Stop aborcji”. Ewa Kopacz zaapelowała, aby pani Godek nie używała słów, które mogą wywołać emocje. Chodziło o sformułowanie, że aborcja jest zabiciem dziecka.
W związku z tym podczas dyskusji mieliśmy się dostosować do języka lewaków i libertynów, którzy panicznie boją się prawdy o aborcji. My mamy za zadanie mówić otwarcie prawdę o niej. Ponadto dramatyczny jad, pozbawiony merytorycznych argumentów, sączył się ze strony posłów Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nieprzyzwoite i wręcz wulgarne było wystąpienie wicemarszałek Wandy Nowickiej, która dopuściła się obrażania pani Godek, a nawet odmówiła kobiecości posłance opowiadającej się za obroną życia (Jadwidze Wiśniewskiej z PiS – przyp. red.).
Dyskurs sięgnął bruku, a zachowanie posłów lewicy było skandaliczne i rynsztokowe. Wierzę, że sejmowa Komisja Etyki będzie wyciągała konsekwencje za słowa, jakie wypowiadali dziś posłowie. Dzisiejsza dyskusja pokazała poziom, jaki reprezentują sobą niektórzy posłowie, a także ich stosunek do wyraźnego głosu społeczeństwa, które opowiada się za prawem do życia wszystkich poczętych dzieci. Przyznawany jest Order Uśmiechu na czele kapituły, którego stoi Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. Moim zdaniem, ci, którzy głosowali przeciwko ustawie, powinni być „nagrodzeni” orderem „Niemego krzyku”.
Pragnę też wyrazić oburzenie, że zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia dyskusji nieobecny był na sali posiedzeń rzecznik praw dziecka. Kiedy mowa jest o dzieciach nienarodzonych, które również podlegać powinny jego opiece (Art. 2 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka stwierdza się, że dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności – przyp. red.) to on nie bierze udziału w debacie. Nie mówiliśmy o żadnych „embrionach”, ale o dzieciach, bo tak stanowi polskie prawo. Powinien on brać udział w debacie, by móc włączyć się w dyskusję, stanąć w obronie tych najbardziej bezbronnych.
Przez kilka miesięcy wolontariusze zbierali podpisy pod projektem. Dobrowolnie poświęcali swój czas, aby dotrzeć z prawdą o aborcji do coraz szerszego grona Polaków. Teraz okazuje się, że ich praca i głos tysięcy rodaków nie interesuje większości polskich posłów...
– Jestem pełen podziwu dla inicjatorów akcji „Stop aborcji” za to, że tak szybko udało im się zebrać ponad 450 tys. podpisów pod tym obywatelskim projektem. Nie znajduję słów uznania i wdzięczności dla pani Kai Urszuli Godek, która występowała na mównicy sejmowej w imieniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”.
Ze stoickim spokojem znosiła szyderstwo, obelgi, jakie w jej stronę były kierowane przez niektórych posłów. Podziwiam ją za ten spokój, za rzeczową i merytoryczną argumentację. Ta młoda kobieta stanęła przed Sejmem Rzeczpospolitej, aby przekonać posłów do tego, by odstąpiono od zabijania nienarodzonych dzieci.
Ona była głosem tysięcy obywateli żądających obrony życia ludzkiego i prawa do życia tych najsłabszych, których jedyną winą jest to, że stwierdzono u nich podejrzenie wady genetycznej. Pragnę zwrócić uwagę, że w naszym państwie zlikwidowana została kara śmierci. Tym samym darowano życie najbardziej niebezpiecznym przestępcom – oni mają prawo żyć. Z kolei nienarodzone dziecko, które jest chore – pozwalamy legalnie zabić w łonie matki.
Podczas wczorajszej dyskusji pani Kaja Godek wyjaśniła, że nie ma żadnego katalogu wad genetycznych, według których lekarze podejmowaliby decyzję o potrzebie dokonania aborcji...
– Nie ma katalogu schorzeń, nie ma katalogu wad genetycznych, które wyznaczałyby granicę dla pracy lekarzy. Teraz w każdym przypadku lekarz decyduje samodzielnie. Ministerstwo Zdrowia nie chce ujawnić, z jakimi wadami, czy chorobami dzieci poddawane są aborcji. Dane te dla resortu zdrowia są ściśle tajne. Wielokrotnie padały informacje o tym, że inicjatorzy projektu ustawy próbowali dowiedzieć się od Ministerstwa Zdrowia o skali zjawiska zabijania dzieci, u których podejrzewane są choroby genetyczne. Podkreślam, jest to jedynie podejrzenie choroby lub wady płodu.
Doskonałą definicję aborcji podała właśnie pani Godek, która zwróciła uwagę, iż jest to nic innego jak zabicie. Skoro rodzi się żyjący człowiek i przestaje żyć w wyniku ingerencji osób trzecich, to inaczej tego nazwać nie można. Zwolennicy aborcji nie mają prawa obrażać się w chwili, kiedy używane jest oczywiste stwierdzenie, że aborcja jest zabijaniem człowieka. To sformułowanie wynika także z polskiego prawa i logiki.
Dziękuję za rozmowę.
Not. IK, MM