Konfrontacja generałów
Piątek, 27 września 2013 (02:00)Platforma jak ognia unika konfrontacji szefa SKW gen. Janusza Noska z gen. Waldemarem Skrzypczakiem przed prezydium komisji.
Posłowie koalicji PO – PSL nie chcą, by sejmowa Komisja Obrony Narodowej w trybie nadzwyczajnym spotkała się z oskarżanym o przyjmowanie łapówek wiceszefem MON gen. Waldemarem Skrzypczakiem i odwoływanym z funkcji szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Januszem Noskiem. Na spotkaniu miałby być również obecny przedstawiciel prokuratury wojskowej. O takie posiedzenie apeluje PiS, popierane przez SLD i Ruch Palikota.
Sytuacja jest nadzwyczajna i dotąd niespotykana. – Z takim konfliktem nie mieliśmy do czynienia od dziesiątków lat. Nie było sytuacji, aby na tle kwestii dysponowania gigantycznymi sumami na zbrojenia dochodziło do konfliktu, w którym szef kontrwywiadu uniemożliwia funkcjonowanie ministrowi obrony narodowej, a prezes Rady Ministrów dymisjonuje szefa kontrwywiadu, którego wniosek o ściganie ministra został właśnie podjęty przez prokuraturę – dziwił się Antoni Macierewicz (PiS) podczas środowego posiedzenia komisji obrony.
W jego ocenie, w tej sytuacji komisja musi otrzymać informacje na ten temat. Tym bardziej że decyzja szefa SKW o odebraniu Skrzypczakowi poświadczenia bezpieczeństwa (dostępu do informacji niejawnej) jest skuteczna od momentu wydania. – Minister nie może już spełniać swoich obowiązków – dodał Macierewicz.
Zdaniem niektórych posłów Donald Tusk, choć podjął decyzję o odwołaniu Janusza Noska, nie odważy się zakwestionować jego decyzji. 20 września Skrzypczak złożył odwołanie do premiera od decyzji SKW o odmowie wydania mu poświadczenia bezpieczeństwa.
Tydzień temu szef MON rozpoczął procedurę odwołania generała Noska. W tym samym czasie SKW złożyła do prokuratury doniesienie na wiceministra odpowiadającego za przetargi w wojsku. W grę wchodzą duże pieniądze, lobbing wielkich firm i przyszłość całej zbrojeniówki.
– Tu nie ma dwóch dobrych. To mogą być poważne zarzuty, a w tle jest koncepcja konsolidacji przemysłu obronnego. Tymczasem ani konsolidacja wokół Huty Stalowa Wola nie weszła w życie, ani wokół Bumaru. W grę wchodzi trzecie rozwiązanie, które lansował gen. Skrzypczak – mówi jeden z posłów.
Chodzi o plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych, w ramach którego planowany jest zakup lub budowa nowych okrętów wojennych, w tym łodzi podwodnych, kilkudziesięciu śmigłowców bojowych, pojazdów opancerzonych, budowa polskiej tarczy rakietowej, nowoczesnego sprzętu rozpoznania, naprowadzania, systemów wsparcia dowodzenia.
Posłowie złożyli wniosek o zwołanie posiedzenia nadzwyczajnego w sprawie oskarżeń Skrzypczaka o korupcję i nagłej dymisji Noska. Zaproponowano też formułę konfrontacji obu generałów przed prezydium komisji.
– Chcielibyśmy poznać na posiedzeniu zamkniętym, jakie są zastrzeżenia SKW wobec wiceministra obrony narodowej gen. Skrzypczaka i dlaczego wiceszef MON nie uzyskał poświadczenia bezpieczeństwa, nawet na najniższym poziomie informacji zastrzeżonej. Składam ten wniosek w związku z niezaproszeniem przez obecną szefową Komisji ds. Służb Specjalnych odwoływanego ze swojej funkcji szefa SKW gen. Noska, bo to chyba niespotykana sytuacja, w której komisja, która opiniuje wniosek premiera, nie zaprasza na spotkanie zainteresowanego – tłumaczył Mariusz Antoni Kamiński (PiS), wiceprzewodniczący komisji obrony.
Ale inicjatywa spotkała się z oporem polityków PO. – Nie widzę powodu do pośpiechu. Wniosek ten będzie rozpatrzony w trybie normalnym. Najpierw prezydium klubu spotka się z ministrem Siemoniakiem – mówił Stefan Niesiołowski (PO), szef komisji obrony.
Platforma wycina z gazet
W ocenie posłów Platformy, sprawą powinna się zajmować sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych, bo posłowie nie mają tak szerokich uprawnień do słuchania informacji ściśle tajnych. – Konfrontowanie kogokolwiek i nadanie takiej atmosfery zmienia nas w komisję śledczą – przekonywała Renata Butrym (PO), mówiąc, że nie zna sprawy z innego źródła niż z mediów. I co dziwne, wcale jej to nie przeszkadzało.
– Uszanujmy dobre imię armii i służb – mówiła. Wsparł ją wiceminister obrony Czesław Mroczek, który próbował bagatelizować sprawę odebrania Skrzypczakowi poświadczenia bezpieczeństwa.
Według niego, problem z procedurą dostępu do informacji niejawnej, jakiej podlegał gen. Skrzypczak, jest sprawą dość typową. – Generał Skrzypczak złożył odwołanie, które będzie rozstrzygał premier. Nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło – stwierdził Mroczek, oskarżając opozycję o wprowadzenie „dodatkowych emocji” do sprawy.
Mariusz Kamiński nie podzielił tej argumentacji. – Jako komisja obrony mamy uprawnienia kontrolne. Również jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy przez MON. Dziś za wydanie 91 mld zł w ciągu 10 lat odpowiada gen. Skrzypczak, któremu cofnięto dopuszczenie do informacji niejawnych. W normalnym demokratycznym państwie jest rzeczą normalną, że komisja zwołuje posiedzenie i dowiaduje się, co się stało. To nie są uprawnienia komisji śledczej, w której pracowałem, ale normalne uprawnienia kontrolne – dodał.
– O ile rząd może chcieć ograniczać funkcje kontrolne parlamentu, to nie potrafię zrozumieć, że członkowie komisji obrony nie chcą się interesować sytuacją, o której pisze się w gazetach od kilku miesięcy. Gazety dyskutują o konflikcie między ministrem a szefem wojskowych służb, a my nie wiemy dokładnie, o co w tej sprawi chodzi – wtórował mu Zbyszek Zaborowski (SLD), przychylając się do opinii, że Siemoniak powinien komisji wyjaśnić, dlaczego zwrócił się o zmianę osoby pełniącej funkcję bardzo istotną dla wojska.
Maciej Walaszczyk