• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Pośle, pozwól żyć

Piątek, 27 września 2013 (02:00)

Czy chore dzieci będą mogły żyć? W Sejmie ruszyły prace nad nowelą ustawy antyaborcyjnej.

O losach obywatelskiego projektu ustawy zakazującej aborcji eugenicznej zdecydują posłowie. Za odrzuceniem noweli, pod którą podpisało się ponad 400 tys. Polaków, są Platforma Obywatelska, Ruch Palikota i lewica. Popierają ją Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska. Ale szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak złożył wczoraj nieoczekiwanie dość zaskakującą deklarację, zapowiadając, że nie będzie dyscypliny w głosowaniach, bo rzecz dotyczy kwestii „światopoglądowych”. Pomijając pustosłowie tego określenia, warto przypomnieć, że w niedawnym głosowaniu nad ubojem rytualnym dyscyplina obowiązywała.

Wczorajsza dyskusja w Sejmie nad obywatelskim projektem ustawy znoszącym tzw. przesłankę eugeniczną nie pozostawia złudzeń co do linii głosowania poszczególnych klubów poselskich. Debatę rozpoczęło wystąpienie Kai Godek, która w imieniu wnioskodawców przedstawiła projekt.

– Nowela ustawy antyaborcyjnej ma położyć kres mordowaniu nienarodzonych dzieci, u których badania prenatalne wskazują na podwyższone ryzyko wystąpienia niepełnosprawności – powiedziała Godek.

Przypomniała, że Konstytucja RP mówi o sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa, a „mamy do czynienia z dyskryminacją i przez selekcję dzieci na etapie prenatalnym i pozbawianie części dzieci prawa do życia”.

– Poprzez wyjątek eugeniczny państwo mówi niepełnosprawnym: wy jesteście gorsi, wy nie zasługujecie na ochronę. To wielka nierówność wobec prawa i wielka dyskryminacja – przekonywała Kaja Godek.

Dodała, że obecna ustawa buduje i utrwala negatywne stereotypy wobec niepełno-sprawnych, ponieważ pokazuje, że nie cenimy sobie ich obecności w społeczeństwie. Godek zwróciła uwagę, że teraz mówi się o tym, że matce daje się świadomy wybór, czy chce mieć chore dziecko, czy nie, ale nie używa się słowa „aborcja” i nie tłumaczy się, w jaki sposób przeprowadza się zabicie poczętego dziecka.

– Apeluję, by nie bać się zagłosować za życiem. Aborcja nie zapobiega niepełnosprawności, to jest zabicie dziecka, które już żyje – podkreśliła Kaja Godek.

Jej wystąpienie – jak to można było przewidzieć – spotkało się z propagandową krytyką ze strony posłów PO, SLD i Ruchu Palikota, którzy szarżowali argumentami najczęściej odwołującymi się do dramatu, jaki przeżywają rodziny z chorymi dziećmi. Straszyli też szerzeniem się podziemia aborcyjnego.

– Jest niewielka szansa, że kobieta donosi ciążę, a jeśli donosi, że dziecko przeżyje dłużej niż godzinę, dwie po porodzie. Wyobraźmy sobie dramat tej kobiety. Bogatsi rodzice, którzy chcą przeprowadzić aborcję, wyjadą za granicę, a biedniejsi będą skazani na podziemie aborcyjne. Chyba nikt nie ma tu złudzeń – mówiła Joanna Kluzik-Rostkowska (PO). Wtórowali jej posłowie Ruchu Palikota i SLD.

Do „pochylenia się nad projektem” nawoływali ludowcy. – Jest sens odesłania ustawy do komisji i pochylenia się nad tym, tak jak nad prawdziwym człowiekiem, bo to dotyczy istoty życia ludzkiego, nie rzeczy – mówił Franciszek Stefaniuk (PSL).

Przypomniał stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, że „od momentu powstania życie ludzkie staje się chronione konstytucyjnie, a wszelkie wątpliwości co do zakresu ochrony życia ludzkiego należy rozstrzygać na rzecz życia”.

Jednoznacznie za projektem opowiedzieli się posłowie SP i PiS. Podkreślali, że aborcja jest złem, a życie jest największym darem z całym jego pięknem i wszystkimi zagrożeniami, jakie niesie, także z cierpieniem.

– Nic tu nie ma do rzeczy, czy ktoś jest wierzący, czy niewierzący, czy ktoś wyznaje taki czy inny światopogląd, posiada takie czy inne sympatie polityczne. Miarą podejścia do problemu jest nasze człowieczeństwo, nasza wrażliwość i nasz stosunek do drugiego człowieka, do jego godności, której niezbywalnym elementem jest prawo do życia – takie argumenty podnosili Tadeusz Woźniak (SP) i Tomasz Latos (PiS).

Podkreślili, że aborcji eugenicznej dokonuje się, gdy badania wskazują jedynie na prawdopodobieństwo upośledzenia lub nieuleczalnej choroby dziecka.

Obywatelski projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji” zakazuje zabijania chorych i niepełnosprawnych dzieci przed narodzeniem. Proponowana nowelizacja ma polegać na usunięciu zapisu o tzw. przesłance eugenicznej.

Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży aborcji można dokonać legalnie w sytuacji zaistnienia jednej z określonych przesłanek: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, i gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Projekt obywatelski zmienia ustawę właśnie w tym ostatnim punkcie.

– Koncentrujemy się na prawie do życia dzieci podejrzanych o chorobę lub wadę genetyczną. Nasz projekt jest prosty: likwiduje możliwość zabijania takich dzieci, ponieważ ponad 90 proc. legalnych aborcji w Polsce to aborcje eugeniczne – tłumaczy Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO – Prawo do Życia.

Analogiczne zapisy znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy antyaborcyjnej wniesionym w roku ubiegłym przez Solidarną Polskę. Chodziło o wykreślenie z art. 4a w punkcie 1 ustępu 2, który pozwala na dokonanie aborcji, jeśli „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

Nieoczekiwanie podczas pierwszego czytania w Sejmie w październiku ubiegłego roku projekt SP poparła grupa 40 posłów PO (m.in. Jacek Żalek i John Godson) i 19 PSL (m.in. Stanisław Kalemba i Jan Łopata) – to spowodowało, że trafił on do drugiego czytania w sejmowych komisjach: Zdrowia i Polityki Społecznej i Rodziny, które jednak – koniec końców – przychyliły się do wniosku Platformy Obywatelskiej i odrzuciły projekt w całości. Wnioskował o to polityk PO Jarosław Katulski. Za jego przyjęciem zagłosowali wtedy posłowie PO, SLD oraz Ruchu Palikota.

PO i SLD zapowiedziały, że teraz też złożą wnioski o odrzucenie projektu w całości już w pierwszym czytaniu. – Spodziewam się, że pojawią się też [w klubie PO – przyp. red.] inne głosy, ale jestem przekonany, że odrzucimy ten projekt jako wadliwy i rujnujący kompromis z trudem wypracowany przed laty – zapowiedział szef klubu PO Rafał Grupiński.

Wprawdzie dyscypliny partyjnej w głosowaniu w klubie PO nie będzie, ale mało prawdopodobne jest, by wyłamała się większa grupa posłów. Kiedy doszło do ubiegłorocznego październikowego wyłomu, głos zabrał sam przewodniczący PO premier Donald Tusk, który przestrzegał przed jakimikolwiek zmianami w prawie aborcyjnym.

O tym, czy obywatelski projekt zakazujący zabijania chorych dzieci wejdzie w życie, zdecydują dziś posłowie w głosowaniu nad trzema wnioskami zgłoszonymi przez PO, SLD i PiS.

Wczoraj, zanim rozpoczęła się debata nad nowelą ustawy antyaborcyjnej, przed gmachem Sejmu pikietowali obrońcy życia. Kilkudziesięcioosobowa grupa przyszła z bannerami przedstawiającymi ciała zmasakrowanych w trakcie aborcji dzieci. W pikiecie wzięły udział m.in. osoby niepełnosprawne. – To, że jestem osobą niepełnosprawną, nie przeszkadza mi być osobą szczęśliwą – mówił Paweł Wdówik w Warszawy, niewidomy ojciec czworga dzieci. Pan Paweł pracuje zawodowo i utrzymuje rodzinę.

– Chcemy tym uświadamiać posłom, że o chorych trzeba się troszczyć, a nie ich zabijać. Obecne prawo mówi osobom niepełnosprawnym: twoje życie nie jest wartością. Jako obywatele jesteśmy więc zmuszani do przyjmowania eugenicznych zasad, którymi kierował się Hitler – wskazują obrońcy życia.

Anna Ambroziak