Budżet biedy i dyskryminacji
Środa, 25 września 2013 (20:29)To będzie budżet biedy i dyskryminacji – tak zakończone wczoraj negocjacje w sprawie Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020 określił Janusz Wojciechowski, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. W jego ocenie, tym samym zostały zatwierdzone niekorzystne dla Polski decyzje, które ustalono już podczas szczytu w lutym br.
Trójstronne rozmowy Komisji Europejskiej, Rady UE i Parlamentu Europejskiego potwierdziły, że w nowej perspektywie budżetowej Polska otrzyma w ramach Wspólnej Polityki Rolnej 28,5 mld euro, czyli o ponad 4 mld euro mniej niż w latach 2007-2013. To najwyższa obniżka finansowania w zakresie WPR spośród wszystkich krajów należących do UE.
Wśród ustaleń znalazło się także niekorzystne z punktu widzenia polskich rolników przesunięcie środków z drugiego do pierwszego filara. W ocenie Janusza Wojciechowskiego, oznacza to, że rząd nie będzie zobowiązany do dopłacania środków krajowych w wysokości 25 proc., które musiałby dopłacić, gdyby środki pozostały w drugim filarze.
– To będzie budżet biedy i dyskryminacji. Biedy zwłaszcza w zakresie środków na rozwój obszarów wiejskich, których będzie mniej prawie o połowę, i dyskryminacji, jeśli chodzi o dopłaty bezpośrednie – polscy rolnicy będą otrzymywali dopłaty znacznie niższe niż rolnicy z krajów Europy Zachodniej – zauważa europoseł Wojciechowski.
W jego ocenie, obniżenie wydatków na WPR jest wynikiem bardzo złych negocjacji rządu Donalda Tuska.
– Rząd PO - PSL zlekceważył wieś i nie starał się o większe środki na WPR – dodaje europarlamentarzysta PiS.
Jednocześnie przypomina, że Komisja Europejska proponowała dla Polski kwotę ponad 35 mld euro. Tymczasem rząd w trakcie negocjacji uzyskał 28,5 mld euro, co należy nazwać klęską.
– Trzeba w tym miejscu także przypomnieć, że w znacznej mierze dzięki staraniom posłów PiS i grupy EKR w marcu Parlament Europejski przyjął stanowisko, w którym kwota przewidziana dla Polski wynosiła 36,3 mld euro. Gdyby rząd aktywnie walczył, negocjacje mogłyby zakończyć się znacznie bardziej pomyślnymi informacjami dla polskich rolników – podkreśla Janusz Wojciechowski.
Mariusz Kamieniecki