Świat milczy o prześladowaniu chrześcijan
Środa, 25 września 2013 (10:14)Pakistańscy chrześcijanie wciąż są pogrążeni w żałobie po niedzielnym zamachu na anglikański kościół w Peszawarze, w którym zginęły 82 osoby, w tym 34 kobiety i siedmioro dzieci.
Jak informuje Radio Watykańskie, w całym kraju wierni gromadzą się na modlitewnych czuwaniach. W większych miastach wychodzą też na ulicę, by domagać się od rządu skutecznej ochrony.
Nie ukrywają zdziwienia milczeniem wspólnoty międzynarodowej, która z nielicznymi wyjątkami nie zareagowała na zamach, przyzwalając tym samym na kolejne pogromy.
Przewodniczący Pakistańskiego Przymierza Mniejszości katolik Paul Bhatti liczy na to, że rząd wreszcie się opamięta i zapewni chrześcijanom rzeczywistą ochronę.
– Jest to w istocie najboleśniejszy i najbrutalniejszy zamach na chrześcijan w historii Pakistanu. Udałem się osobiście do Peszawaru. Widziałem ofiary i widziałem rannych. Czegoś takiego nie da się niczym uzasadnić. Rząd musi wreszcie zrozumieć, że nie może już dłużej zwlekać. Był to atak terrorystyczny i okazało się, że państwo nie jest w stanie chronić swych obywateli. Bardzo nas to niepokoi, bo to oznacza, że w tym społeczeństwie nie mamy zapewnionego bezpieczeństwa – podkreślił Paul Bhatti.
Jak dodał, kościół Wszystkich Świętych, przed którym nastąpił atak, był w tak zwanej czerwonej strefie, czyli należał do najbardziej zagrożonych obiektów. – Jeśli nawet temu kościołowi nie udało się zapewnić bezpieczeństwa, to oznacza to, że zagrożenia władze nie traktują poważnie. Rząd nie jest w stanie chronić swych obywateli – zaznaczył Paul Bhatti.
To nie pierwszy raz, kiedy prześladowanie wyznawców Chrystusa nie jest dla światowych organizacji oraz mediów ważnym tematem. Gdy w Pakistanie za rzekome bluźnierstwo grożono wyrokiem śmierci dla 11-letniej chrześcijanki z zespołem Downa, w mediach zapadła cisza na ten temat.