• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Legia faworytem?

Wtorek, 24 września 2013 (19:56)

Drugi trener Jagiellonii Białystok Łukasz Smolarow uważa, że to jego drużyna podniosła rangę środowego meczu z warszawską Legią, poprzez swoje ostatnie wyniki. Za faworyta uważa jednak stołeczną drużynę. Jego zawodnicy mają pokazać w tym spotkaniu ambicję i „głód” zwycięstwa.

Biorąc pod uwagę tabelę po poprzedniej kolejce rozgrywek, spotkanie w Białymstoku to mecz lidera i trzeciej drużyny. – Przed nami na pewno prestiżowe spotkanie, biorąc pod uwagę to, że przyjeżdża do nas drużyna z pierwszego miejsca w tabeli i aktualny mistrz kraju – mówił Smolarow.

Mecz obejrzy na stadionie miejskim w Białymstoku komplet publiczności (6,1 tys. widzów, przy obecnej pojemności nowych trybun). – Możemy spodziewać się bardzo żywiołowego dopingu i myślę, że te oczekiwania zmobilizują nas do tego, by rozegrać bardzo dobre spotkanie – powiedział drugi trener Jagiellonii.

– Myślę, że faworytem dla każdego postronnego kibica, który spojrzy w tabelę czy ma jakieś rozeznanie w piłce, jest Legia. Ale nie zawsze faworyt wygrywa – dodał.

Smolarow uważa, że przewagą Jagiellonii nie będzie to, iż Legia rozgrywa obecnie mecze co 3-4 dni i jej piłkarze mogą być zmęczeni, ponieważ trener Jan Urban dysponuje nie jedenastoma-trzynastoma dobrymi zawodnikami, ale szerszą kadrą.

Zapowiedział, że Jagiellonia zagra bardzo ambitnie. – Jesteśmy głodni tego, żeby rozegrać dobre spotkanie, i świadomi, że ten mecz będzie wydarzeniem i że jesteśmy do niego dobrze przygotowani – przyznał Smolarow.

Nie chciał mówić o słabych punktach Legii. – Mamy swoje spostrzeżenia, ale dowiedzą się o nich zawodnicy – dodał.

W kadrze białostockiej drużyny nie ma większych zmian, w meczowej osiemnastce znajdzie się już, po raz pierwszy po poważnej kontuzji, gruziński pomocnik Nika Dzalamidze.

Smolarow zgodził się z opinią, że gra obronna Jagiellonii w dwóch ostatnich meczach, gdy zespół nie stracił bramki, poprawiła się, i zwrócił uwagę, że to zasługa całego zespołu.

MM, PAP