Przymiarki do embarga
Poniedziałek, 23 września 2013 (02:16)Rosja znowu ma zastrzeżenia do polskiej żywności. Główny lekarz sanitarny kraju Giennadij Oniszczenko oświadczył, że podległe mu służby uznają produkty z Polski za niespełniające deklarowanych norm.
– Mamy bardzo duże podejrzenia, że przez Polskę w wysokim stopniu płynie produkcja, która – delikatnie mówiąc – nie odpowiada deklarowanym normom. Funkcjonują jakieś półlegalne, a często nawet kryminalne schematy, gdy do Polski zwożona jest produkcja, która później otrzymuje cechy wyprodukowanej w innym kraju, w tym w tejże Polsce, a następnie dostarczana jest przez Białoruś na rosyjski rynek – oznajmił w sobotę Oniszczenko, który kieruje także służbami nadzoru konsumenckiego (oficjalna nazwa: „ochrony praw konsumentów i dobrobytu człowieka”).
Wprawdzie urzędnik deklaruje, że jego uwagi nie mają żadnego podtekstu politycznego i są podyktowane wyłącznie troską o zdrowie Rosjan, to powszechnie wiadomo, że Kreml często wykorzystuje Oniszczenkę w prowadzonych grach dyplomatycznych.
Jego wypowiedzi często poprzedzają wprowadzenie przez Rosję różnych restrykcji wobec kraju, którego dotyczą. W latach 2005-2007 Rosja utrzymywała embargo na polskie mięso, mające wszelkie cechy politycznego szykanowania. Zakazy były rozszerzane na inne produkty, m.in. owoce. Także później kilka razy rosyjskie organy wprowadzały obostrzenia i zakazy dotyczące polskiej żywności, żądano dodatkowych uciążliwych kontroli zakładów przetwórczych.
Miesiąc temu Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego wyraziła zastrzeżenia do pochodzących z naszego kraju owoców i warzyw, a także wprowadziła zaostrzoną kontrolę mięsa i nabiału. Rossielchoznadzor nie wykluczył nawet wprowadzenia embarga na import polskiej produkcji mięsnej i mlecznej.
Urząd wykrył nielegalnie przewożoną hiszpańską słoninę ukrytą za szpikiem wieprzowym z Polski, zatrzymał także 12 ton polskich serów z powodu sfałszowanych etykiet. Po trzech tygodniach Rosjanie przyjęli wyjaśnienia polskiego rządu, ale i tak kilka zakładów czekają kontrole.
W ostatnich miesiącach Rosja zabroniła także importu słodyczy z Ukrainy i win z Mołdawii. Zaostrzyła też kontrolę jakości produktów mlecznych z Litwy, a od ponad tygodnia przeprowadza dodatkowe kontrole celne wszystkich litewskich towarów. Te restrykcje łączy się z zaplanowanym na listopad szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Ukraina ma wtedy podpisać umowę stowarzyszeniową z UE, a Mołdawia – parafować takie porozumienie.
Moskwa robi wszystko, by zniechęcić te kraje do integracji z Zachodem i włączyć do tworzonych przez siebie struktur na terenie byłego ZSRS, przede wszystkim Związku Celnego z Białorusią i Kazachstanem. Litewska prezydent Dalia Grybauskaite tłumaczy działania Rosji wobec jej kraju odwetem za zaangażowanie Litwy w realizację programu Partnerstwa Wschodniego.
Piotr Falkowski