PO: Zmiany narzuca Unia
Wtorek, 24 lipca 2012 (19:25)Ekspresowe tempo prac nad projektem zmian w prawie energetycznym wymusza lipcowe posiedzenie Komisji Europejskiej, która grozi Polsce sądem za niewdrażanie unijnych przepisów - utrzymują posłowie partii rządzącej. Parlamentarzyści opozycji są jednak innego zdania. Podkreślają, że na obecnym etapie nowelizacja nie zapewnia implementacji tych przepisów, które zawarte są w dyrektywach unijnych. Uwagi do projektu zgłosiło także Biuro Analiz Sejmowych.
- Oni spekulują, że będą poprawki rządowe, które unieruchomią tę nowelizację. Ja nie jestem przekonany, żeby tak było. Chcą to procedować jeszcze jutro i pojutrze w trybie nadzwyczajnym - mówi dla NaszegoDziennika.pl Piotr Naimski, poseł PiS z sejmowej Komisji Gospodarki, dodając, że to, co znajduje się w poselskim projekcie PO, to bałaganiarstwo, w dodatku „na kolanie napisane”.
Jak zauważył, przepisy, które są w poselskiej propozycji, "nie są bezpośrednio toksyczne, natomiast już w uwagach rządowych pojawiają się elementy, które mogą być groźne". - Tutaj istota rzeczy polega na tym, żeby nie otworzyć furtki dla powrotu Gazpromu jako operatora w gazociągu jamalskim, a taka możliwość jest niestety zapisana nawet w porozumieniu podpisanym przez ministra Waldemara Pawlaka z Rosjanami. Grozi to powrotem do tego, by EuRoPol Gaz był operatorem na polskim odcinku Jamału. W tej chwili jest Gaz System i tak powinno zostać - skwitował Naimski.
Dziś w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, którego inicjatorem jest Ministerstwo Gospodarki. Jak wyjaśniło Centrum Informacyjne Rządu, jest to właściwie okrojona kopia wielu rozwiązań zaproponowanych w tzw. trójpaku energetycznym (ministerialnych projektach Prawa energetycznego, Prawa gazowego i ustawy o odnawialnych źródłach energii).
Nowelizacja ustawy zmieniłaby lub dodała blisko 50 artykułów w pięciu ustawach. Przewiduje m.in. zmianę sposobu powoływania i odwoływania oraz nadzoru nad prezesem Urzędu Regulacji Energetyki. Regulator powoływany byłby na 5-letnie kadencje, a jego bezpośrednim zwierzchnikiem byłby premier, a nie jak do tej pory minister gospodarki. Zmiany te nie objęły jednak już wiceprezesa URE.
Biuro Analiz Sejmowych (BAS) stwierdziło, że jest to sprzeczne z unijnym prawem. W opinii BAS, także w zakresie implementacji dyrektywy o OZE projekt zawiera niedociągnięcia.
- Obecnie procedowane są dwie inicjatywy – wyjaśnia NaszemuDziennikowi.pl Zbigniew Gidziński, ekspert Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” ds. polityki klimatycznej. - Pierwsza - pakiet ustaw energetycznych przygotowanych przez MG obecnie w fazie konsultacji, oraz druga - nowelizacja ustawy Prawo energetyczne zgłoszona w ramach inicjatywy poselskiej. Druga z inicjatyw, bo o nią tu chodzi, procedowana jest w zawrotnym tempie – powiedział Gidziński. Jak dodał, „generalnie można stwierdzić, iż materia noweli ustawy jest bardzo złożona”. - Dotyczy ona bowiem bardzo wielu kwestii, m.in. powoływania i odwoływania prezesa URE, unbundlingu, czyli oddzielenia działalności w zakresie dostaw i produkcji od działalności sieciowej zapasów strategicznych, źródeł OZE, wytwarzania i obrotu energią – wyjaśnił. Podkreślił, że „z uwagi na bardzo szeroki zakres przedmiotowy nowelizacji trudno jest jednoznacznie na tym etapie ocenić i wskazać konsekwencje wdrożenia ustawy”. - Należy zauważyć – zaznaczył Gidziński - że największe firmy UE (EdF, RWE i inne) pozostają nadal strukturami zintegrowanymi pionowo, gdzie nie został wprowadzony unbundling.
Gidziński przypomniał, że w tym samym czasie Ministerstwo Gospodarki prowadzi konsultacje nad pakietem ustaw energetycznych.
- Z uwagi na tożsamą materię przedmiotową obu inicjatyw trudno zrozumieć, dlaczego w pierwszym przypadku potrzebne są konsultacje społeczne zapisów ustaw, a w drugim wystarczy jedynie inicjatywa poselska i głosowanie polityczne - zauważył.
Ekspert ds. polityki klimatycznej zastanawia się, „jaką mamy gwarancję, że niektóre z kwestii, np. podważanych w konsultacjach, które zostaną w projekcie - w wyniku uzgodnień - zweryfikowane lub usunięte, nie pozostaną w swej wersji pierwotnej w projekcie poselskim uchwalonym następnie przez Sejm”. - W takim przypadku można zastanawiać się, czy ścieżka inicjatywy poselskiej nie została wybrana z pełną świadomości, a znane są już takie przypadki – ocenił.
Gidziński wyjaśnił, że na tym etapie pracy nie widać zagrożenia przejmowaniem polskiego sektora energetycznego przez zagraniczne, szczególnie rosyjskie, przedsiębiorstwa. - Z drugiej strony procedowana nowelizacja stwarza możliwości wprowadzenia warunku spełniania wymogów trzeciego pakietu energetycznego dla wszystkich firm zamierzających wejść na rynek UE. Z jednej strony warunek taki gwarantuje równe traktowanie podmiotów na rynku wspólnym, a z drugiej umożliwia wprowadzanie pełnej transparentności w obrocie gospodarczym – wyjaśnił.
Jak podkreślił, „z doświadczeń z wprowadzaniem Karty Energetycznej wynika, iż nie wszystkie państwa gotowe są takie warunki zaakceptować”. - Bezwzględne i bezwarunkowe spełnienie wymagań trzeciego pakietu energetycznego powinno być warunkiem sine qua non dopuszczenia do udziału w obrocie gospodarczym podmiotów spoza UE, w tym w obejmowaniu udziałów i zakupu akcji przedsiębiorstw i spółek – zauważył ekspert.
AN, IK