Polscy siatkarze przegrali z Francją
Niedziela, 22 września 2013 (08:22)Polscy siatkarze przegrali w Gdańsku z Francją 1:3 (22:25, 23:25, 25:20, 20:25) w swoim drugim meczu mistrzostw Europy. Podopieczni Andrei Anastasiego mają małe szanse na zajęcie pierwszego miejsca w grupie B. Dzisiaj zmierzą się ze Słowacją.
Zwycięstwo w grupie gwarantuje jednocześnie bezpośredni awans do ćwierćfinału. Drużyny z miejsca drugiego i trzeciego muszą we wtorek powalczyć w barażach.
Dwa pierwsze sety gospodarze przegrali w kiepskim stylu. Ekipa trenera Adrei Anastasiego zepsuła w tym fragmencie aż 13 zagrywek (z czego osiem w drugiej partii, a 22 w całym spotkaniu), przy ośmiu takich samych błędach rywali. W zespole gości dobrze rozgrywał filigranowy Benjamin Toniutti, a poza tym Polacy nie mogli poradzić sobie z atakami leworęcznego Juliena Lyneela.
Gospodarze na oczekiwanym poziomie zagrali tylko we fragmencie pierwszego seta, kiedy przy stanie 11:9 dla przeciwników zdobyli pięć punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie 14:11. Za chwilę wygrywali 16:12, ale Francuzi doprowadzili do remisu 17:17. W końcówce zablokowany został Bartosz Kurek, a tę partię zakończyło złe przyjęcie zagrywki przez Pawła Zatorskiego.
W drugim secie Anastasi posadził na ławce atakującego Jakuba Jarosza, który nie mógł przebić się przez blok rywali, a na boisku pojawił się debiutujący w mistrzostwach Grzegorz Bociek. Z kolei za środkowego bloku Marcina Możdżonka wszedł Łukasz Wiśniewski. Te zmiany nie poprawiły jednak radykalnie gry jego zespołu.
Do kontrowersyjnej sytuacji doszło pod koniec drugiego seta. Po autowym ataku Francuzów sędziowie orzekli, że piłka otarła się o blok Polaków. Gospodarze stanowczo protestowali przeciwko tej decyzji, ale nic nie wskórali. I zamiast remisu 23:23 zrobiło się 24:22 dla rywali. Co prawda w kolejnej akcji skutecznym atakiem popisał się Bociek, ale za chwilę ten sam zawodnik zepsuł zagrywkę i Francuzi objęli prowadzenie 2:0 w setach.
Nadzieje na końcowy sukces wśród 10 tysięcy kibiców zgromadzonych w Ergo Arenie odżyły w trzecim secie. Po bloku Kurka na Toniuttim, który sprytnym zagraniem próbował zwieść Polaków, było 11:6 dla gospodarzy. Z kolei po zablokowanym ataku Kevina Tillie przez Wiśniewskiego Biało-Czerwoni wygrywali 18:12. W tym momencie szkoleniowiec gości przestał forsować swoich podstawowych graczy, bo na parkiecie pojawili się głównie rezerwowi zawodnicy Trójkolorowych.
W czwartym secie trener Laurent Tillie wrócił do podstawowego ustawienia i jego drużyna odzyskała właściwy rytm. Francuzi wyszli na prowadzenie 15:8, a później wygrywali 19:13. Pojedyncze zrywy Polaków nie były już w stanie odwrócić losów tej konfrontacji. A ich porażkę przypieczętowało firmowe zagranie w tym meczu, czyli zepsuta zagrywka – piłkę w siatkę posłał Kurek.
MM, PAP