Autosan na progu upadłości
Piątek, 20 września 2013 (12:10)Do Sądu Rejonowego w Krośnie wpłynął dziś wniosek o upadłość znanego producenta autobusów – sanockiego Autosanu. Jeżeli sąd zgodzi się z wnioskiem, do zadłużonego zakładu wkroczy syndyk.
Jedna z najstarszych podkarpackich firm, należąca do Grupy Kapitałowej Sobiesław Zasada SA, od lat borykała się z problemami ekonomicznymi.
W 2009 r. z powodu spadku produkcji, przy równoczesnym wzroście importu autobusów używanych do Polski, załodze ograniczono pensje o 10 proc. Choć pojawiały się nowe kontrakty, to i one tylko czasowo poprawiały kondycję przeżywającej problemy sanockiej firmy.
Dziś zakład zalega z wypłatą pensji dla pięciusetosobowej załogi, ma także 1,3 miliona długu wobec miasta Sanoka z tytułu wieczystego użytkowania gruntu. Firmie brakuje też pieniędzy na realizację zamówień. Jeszcze niedawno fabryka miała być kolejny raz dokapitalizowana, ale nic z tego nie wyszło.
Z kolei zarząd sanockiego zakładu otrzymał od rady nadzorczej wolną rękę i szukał inwestora strategicznego, który za symboliczną złotówkę mógłby przejąć firmę i wyprowadzić ją na prostą. Na to najbardziej liczyła załoga, która od co najmniej trzech miesięcy nie otrzymuje pensji i organizuje protesty. Rozmowy z potencjalnymi inwestorami,jak widać, też nie przyniosły rezultatów.
Zgodnie z procedurą, sąd ma miesiąc na rozpatrzenie wniosku. W tym czasie zdecyduje, czy przesłanki do ogłoszenia upadłości są wystarczające, czy też wniosek oddalić – informuje sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie. Sąd może też do czasu zakończenia postępowania ustanowić tymczasowego nadzorcę majątku.
Tadeusz Majchrowicz, przewodniczący Zarządu Regionu Podkarpacie NSZZ „Solidarność” w Krośnie, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl wyraża zaskoczenie taką decyzja, choć nie ukrywa, że problemy Autosanu były znane od dawna.
– Zmieniali się prezesi, zmieniała się rada nadzorcza, były różne obietnice, jeszcze wczoraj w południe przewodnicząca komisji zakładowej „S” o niczym nie wiedziała. Po południu dowiedziała się, że prezes Gaik, przebywając na targach, już się żegnał z kolegami i prawdopodobnie nie ma nawet zamiaru wrócić do zakładu w Sanoku – dziwi się Tadeusz Majchrowicz.
Przyznaje, że decyzja o upadłości jest szokująca dla załogi, ale także dla Sanoka. W jego ocenie, jeżeli sąd wyrazi zgodę na kontynuowanie produkcji, to wzorem Krośnieńskich Hut Szkła spora część załogi Autosanu mogłaby znaleźć zatrudnienie przy realizacji rozpoczętych zamówień. – Nie wyobrażam sobie, że firma z ponad 180-letnią tradycją zostanie zamknięta na kłódkę – dodaje przewodniczący Majchrowicz. – Będziemy pomagać pracownikom w kierowaniu pozwów do sądu o wypłatę należnych im wynagrodzeń, bo jeżeli nie będą mieli wyroków, to nie otrzymają pieniędzy – deklaruje Majchrowicz.
Mariusz Kamieniecki