Raport o tragedii na Broad Peak
Środa, 18 września 2013 (10:01)Wyprawa została dobrze przygotowana. Uchybienia i błędy pojawiły się podczas ataku szczytowego – twierdzą w raporcie członkowie zespołu do spraw zbadania okoliczności i przyczyn wypadku podczas zimowej wyprawy na Broad Peak w 2013 roku.
Specjalna komisja została powołana przez zarząd Polskiego Związku Alpinizmu na wniosek kierownika wyprawy Krzysztofa Wielickiego i ówczesnego kierownika programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015 Artura Hajzera.
– Członkowie zespołu od kwietnia do sierpnia drobiazgowo odtwarzali przebieg ekspedycji. Rezultatem ich działań jest 24-stronicowy raport, który trafił w ostatecznej wersji do władz związku 31 sierpnia. Zgodnie z decyzją zarządu, dziś, 18 września, o godzinie ósmej, raport został upubliczniony na stronie związku – poinformował sekretarz generalny PZA Marek Wierzbowski.
Zespół pracował w pięcioosobowym składzie. – Oprócz mnie byli w nim: Anna Czerwińska, Bogdan Jankowski, Michał Kochańczyk i Roman Mazik. Efekty naszych działań zawarliśmy w pierwszej wersji raportu, który na początku lipca przekazałem do związku. Natomiast po powrocie wyprawy zorganizowanej przez Jacka Berbekę na ten szczyt wzbogaciliśmy raport o nową wiedzę. Przyznam, że niewielką – powiedział przewodniczący komisji Piotr Pustelnik.
Zdobywca Korony Himalajów i Karakorum (jako trzeci Polak i dwudziesty na świecie) podkreślił, że rekonstrukcji wydarzeń podjął się zespół doświadczonych wspinaczy.
– Podczas prac zgromadziliśmy obszerną dokumentację filmową, fotograficzną i fonograficzną. Rozmawialiśmy z osobami, które wspinały się zimą na wysokości powyżej 8000 metrów. Prześledziliśmy informacje, których dostarczyła letnia wyprawa poszukiwawcza na Broad Peak pod kierownictwem Jacka Berbeki – zaznaczył Pustelnik.
5 marca na wierzchołku Broad Peaku (8047 m) stanęli kolejno: 29-letni Adam Bielecki (KW Kraków), 33-letni Artur Małek (KW Katowice), 58-letni Maciej Berbeka (KW Zakopane) i 27-letni Tomasz Kowalski (KW Warszawa). Dwaj ostatni nie zdołali powrócić na noc do obozu. 8 marca zostali uznani za zmarłych. Tego miesiąca PZA powołał zespół ds. wypadku celem wyjaśnienia przyczyny śmierci.
54-letni zakopiańczyk Jacek Berbeka, brat Macieja, zorganizował prywatną ekspedycję, w której udział wzięli mieszkający w Tychach 37-letni Jacek Jawień, ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR, oraz 52-letni gdańszczanin Krzysztof Tarasewicz. Celem było dotarcie do ciał tragicznie zmarłych alpinistów.
W połowie lipca Berbeka i Jawień w trudnych warunkach pochowali Kowalskiego. Ciała Macieja Berbeki nie odnaleźli, ale przypuszczają, gdzie się znajduje. Wyprawa zakończyła swą misję i wróciła do Polski. Swoje uwagi przekazała członkom komisji.
Pełny raport dostępny jest na stronie internetowej Polskiego Związku Alpinizmu.
IK, PAP