Jesteśmy do tego powołane
Środa, 18 września 2013 (02:22)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z s. Marią i s. Edwiną, sercankami, rozmawia Małgorzata Pabis
W Filharmonii Krakowskiej w najbliższą sobotę odbędzie się koncert charytatywny „Troszeczkę serca”. Na co będą zbierane pieniądze?
– Celem koncertu i aukcji, która zostanie wpleciona w koncert, jest pozyskanie funduszy na remont naszej bursy dla dziewcząt. Jest to część rozpoczętej przez nasze zgromadzenie we wrześniu 2011 r. akcji 123456serc.pl. Mamy również nadzieję, że dzięki temu wydarzeniu poszerzy się grono osób sympatyzujących z naszą bursą. Chcemy ponadto okazać wdzięczność tym wszystkim, którzy nas wspierają w batalii o bursę, tym, którzy ofiarowali nam te cenne dary na aukcję.
Akcja zbierania funduszy na bursę trwa już dwa lata. Co udało się zrobić dotychczas?
– Serce akcji stanowi Klub Szczodrych Serc – to osoby, które wsparły nas finansowo (jednorazowo lub nieustannie), wykupując serce (lub serca). Ich nazwiska widnieją na liście darczyńców zamieszczonej na naszej stronie www.123456serc.pl. Osób należących do tego klubu jest już tysiąc. Pomagają nam także osoby, które bezpośrednio spotykamy w naszej codzienności, a których bardzo często nie znamy ani z imienia, ani z nazwiska. Dzięki pomocy tych wszystkich Szczodrych Serc udało nam się zadaszyć część budynku, chroniąc pokoje przed deszczem, a teraz możemy remontować bursę na poziomie piwnic: remont kotłowni, wymiana instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej, remont na tym poziomie szybu windowego. Z jednej z piwnic chcemy zrobić kuchnię, w której mogłyby się odbywać warsztaty kulinarne dla naszych dziewcząt. Chcemy także stworzyć specjalne pomieszczenie dla studentek uczelni muzycznych, w którym mogłyby spokojnie rozwijać swoje umiejętności. Od początku trwania akcji 123456serc.pl aż do dziś z wpłat członków Klubu Szczodrych Serc uzyskałyśmy ponad 250 tys. zł, a potrzeba nam, według początkowych obliczeń, co najmniej 4,5 mln zł na przeprowadzenie koniecznych prac.
Czym dla Sióstr jest ta bursa?
– Dla nas, Sióstr Sercanek, bursa ta jest dziełem, do którego zostałyśmy powołane! A zatem jest dla nas i spełnieniem, i pełnieniem woli Bożej. Nasza rodzina zakonna została zawiązana przez św. J.S. Pelczara – przy pomocy naszej pierwszej Matki i pierwszej Sercanki, Sługi Bożej Matki Klary Szczęsnej, która patronuje bursie – po to, by żyjąc miłością Bożego Serca, tą miłością obdarzyć przede wszystkim dziewczęta. Opieka nad dziewczętami jest naszym pierwszym zadaniem apostolskim! W początkach zgromadzenia czyniłyśmy to, opiekując się przybywającymi do Krakowa, na tzw. służbę, młodymi kobietami. Współcześnie opiekę nad dziewczętami realizujemy, organizując dla nich dni skupienia, rekolekcje, w Rzeszowie prowadzimy Dom Samotnej Matki z „oknem życia”, w Boliwii siostry prowadzą sierocińce dla pozbawionych rodzinnego ciepła dziewczynek, a w Krakowie naszą bursę.
Dlaczego warto wspierać funkcjonowanie takich placówek?
– Dlaczego warto nas wpierać? Jeżeli ktoś poszukuje miejsca pełnego serdecznej atmosfery, miejsca, w którym są osoby mające dla innych czas, miejsca, w którym kładziony jest nacisk na takie wartości, jak dobroć, szacunek, bycie razem, wzajemną pomoc, odpowiedzialność za siebie i za drugich, miejsca, w którym gospodarzem jest Bóg… to takim miejscem jest właśnie nasza bursa… do tego dążymy! Staramy się…! Do walki o naszą bursę motywują nas ponadto nasze studentki i te dziewczęta, które chciałyby znaleźć u nas swoją przystań! To one tworzą ten dom! Gdyby ich nie było, nasza bursa nie miałaby racji bytu. A one są i nie przestają przychodzić! Niektóre mieszkają kolejny rok, niektóre zachęcają do zamieszkania w naszej bursie swoje rodzone siostry, przyjaciółki, koleżanki.
Siostry zajmują się wychowaniem dziewcząt. Jakie efekty przynosi takie wychowanie?
– Dziś raczej powiedziałybyśmy nie o wychowaniu w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, ale o towarzyszeniu młodym kobietom w ich codzienności. Mówi się, że współczesnemu światu potrzeba nie tyle nauczycieli, ile świadków. My chcemy, aby nasze bycie z tymi młodymi kobietami było świadczeniem o Bożej Miłości. By we współczesnym świecie było dla nich takim światłem, promykiem Bożego Serca, dającym nadzieję, pokazującym, że są wartości, których nie można kupić, zmierzyć, zważyć… że jest Ktoś, kto nieustannie o nich myśli, Ktoś, kto obdarza dobrem… że nie są same, że są osoby, które chcą im pomagać… że ludzie są dobrzy…
Jakie jeszcze prace wymagają podjęcia w krakowskiej bursie?
– Musimy w tym naszym sześciokondygnacyjnym biurowcu wymienić instalację elektryczną i wodno-kanalizacyjną, wyremontować szyb windy, zwiększyć liczbę pokoi (dziewcząt chcących zamieszkać w naszej bursie jest więcej niż miejsc, które na dzień dzisiejszy możemy zaoferować), wmontować drzwi przeciwpożarowe, stworzyć na każdym piętrze kuchnię. Ponadto dokończyć prace na zadaszonym w ubiegłym roku tarasie. W planach mamy także stworzenie miniauli, w której mogłyby się odbywać dla naszych dziewcząt spotkania z ciekawymi osobami, konferencje, warsztaty, tak by nasza bursa była nie tylko miejscem, w którym dziewczęta, po prostu, mieszkają, ale także miejscem, w którym zdobywają wiedzę, umiejętności życiowe, poszerzają swoje horyzonty, umacniają, ubogacają wartości duchowe i kulturalne. Już teraz organizujemy dla nich 2 razy do roku rekolekcje. Odbyły się także chociażby warsztaty psychologiczne. A my chcemy czynić dla nich jeszcze więcej…