• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Hańba systemu

Środa, 18 września 2013 (02:18)

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że polskie sądy zbyt długo rozpatrywały sprawę śmierci Grzegorza Przemyka, co doprowadziło do jej przedawnienia.

Skargę na jakość działania wymiaru sprawiedliwości do ETPC w Strasburgu złożył Leopold Przemyk, ojciec zamordowanego Grzegorza. W swoim wniosku nie zgodził się z oceną polskich sądów, które uznały, że zbrodnia popełniona na jego synu była zwykłym przestępstwem, a nie zbrodnią popełnioną przez funkcjonariuszy publicznych, i tym samym doszło do przedawnienia jego karalności.

Wczoraj Trybunał uznał, że Polska swoim działaniem naruszyła art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Jak wskazano, polskie sądy aż pięć razy rozstrzygały sprawę okoliczności tej śmierci i za każdym razem przekazywały ją z powrotem sądom niższej instancji.

Trybunał zauważył, że taka decyzja zazwyczaj wynika z błędów poczynionych przez sąd, zatem zwrócenie sprawy do niższej instancji w ramach jednego postępowania sądowego świadczy o poważnych niedociągnięciach w funkcjonowaniu systemu. Jak podkreślono, postępowanie karne trwało zbyt długo i z tego powodu doszło do przedawnienia. W efekcie ETPC zasądził na rzecz Leopolda Przemyka odszkodowanie w wysokości 20 tys. euro. To niespełna połowa kwoty, o jaką wnosił w swoim wniosku ojciec zamordowanego maturzysty.

Jak podkreślił mec. Andrzej Zalewski, pełnomocnik Leopolda Przemyka, orzeczenie ETPC, choć korzystne, nie odnosi się w żadnej mierze do meritum badanej przez polski wymiar sprawiedliwości sprawy, czyli odpowiedzialności za przestępstwo, ale dotyczy relacji między obywatelem a państwem. Jak dodał, Trybunał potwierdził to, co w swoim piśmie otwierającym postępowanie strona skarżąca wskazywała, że państwo polskie od 1994 roku (czyli od chwili, kiedy przystąpiliśmy do Konwencji), naruszyło elementarne prawa poszkodowanego.

– Tylko to wskazywaliśmy, bo tylko tyle mogliśmy zrobić w ramach tego postępowania: że wymiar sprawiedliwości nie stanął na wysokości zadania, tzn. państwo polskie nie udzieliło swojemu obywatelowi stosownej ochrony prawnej – podkreślił pełnomocnik.

Jak ocenił mec. Zalewski, sprawiedliwości w zakresie ukarania winnych śmierci Grzegorza Przemyka nie stało się zadość, bo siły polityczne, które doprowadziły do jego śmierci, nadal są mocno reprezentowane w wymiarze sprawiedliwości. Przejawem tego są choćby ustalenia sądów, wskazujące, że w sprawie nastąpiło przedawnienie.

Sądowa mitręga

12 maja 1983 roku 19-letni Grzegorz Przemyk został zabrany przez milicjantów z pl. Zamkowego w Warszawie na komisariat, gdzie został ciężko pobity. Przewieziony do szpitala zmarł po dwóch dniach. Rok później sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka dwóch milicjantów – Ireneusza K. i Arkadiusza D. Na kary więzienia zostali skazani dwaj sanitariusze, którzy wieźli Przemyka do szpitala. Po 1989 roku sprawa wróciła na wokandę.

Ireneusz K. został uniewinniony, a drugi z milicjantów skazany na dwa lata więzienia. Odbycie kary uniemożliwiał jego stan psychiczny. Po roku 2000 sprawę rozpatrywano trzykrotnie. Najpierw uznano, że się przedawniła, później uznano niewinność K. Dopiero w maju 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał mężczyznę na 8 lat więzienia, stwierdzając, że pobicie Przemyka było przestępstwem popełnionym przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych i nie doszło do jego przedawnienia.

Jednak w 2009 roku wyrok uchylił Sąd Apelacyjny w Warszawie, uznając, że sprawa przedawniła się 1 stycznia 2005 roku. W 2010 r. do Sądu Najwyższego złożony został wniosek o kasację. Ten jednak uznał go za bezzasadny, gdyż sąd okręgowy, wskazując winę K., nie stwierdził, by była to zbrodnia komunistyczna, a ustalenie to nie zostało zaskar-żone. Według SN, w takiej sytuacji instancja odwoławcza musiała sprawę umorzyć.

Sprawę badał też IPN. W 2009 r. zarzut utrudniania wyjaśnienia śmierci Przemyka usłyszał Czesław K., były minister spraw wewnętrznych, ale z racji przedawnienia karalności sprawę umorzono. W tym roku zaskarżoną decyzję śledczych utrzymał w mocy warszawski sąd.

Marcin Austyn