Potwierdzono tożsamość ofiar katastrofy
Wtorek, 17 września 2013 (17:15)Prokuratura potwierdziła tożsamość trzech ofiar wypadku śmigłowca, do którego doszło w piątek w woj. pomorskim. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że wszyscy zginęli na skutek obrażeń odniesionych w katastrofie.
– Według wstępnych wyników sekcji zwłok ofiary zmarły „śmiercią nagłą i natychmiastową na skutek licznych ciężkich obrażeń ciała odniesionych w następstwie wypadku lotniczego” – poinformowała Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy prowadzącej śledztwo w sprawie wypadku Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Prokuratura potwierdziła też, że ofiarami katastrofy są pomorski przedsiębiorca, mąż poseł PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, jego znajomy przedsiębiorca oraz zawodowy pilot. Maszyna typu Robinson R44, która uległa wypadkowi, była wzięta w leasing przez męża posłanki.
Sekcja zwłok została przeprowadzona wczoraj w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku. Tam także odbyły się okazania i inne czynności, których celem było ostateczne ustalenie tożsamości ofiar katastrofy.
W ramach śledztwa gdańska prokuratura okręgowa zabezpieczyła dokumentację techniczną śmigłowca oraz szczątki maszyny (przechowywane są w hangarze), a także inne ślady z miejsca zdarzenia. Pobrano m.in. próbki paliwa zarówno z miejsca wypadku, jak i z miejsca, gdzie był tankowany śmigłowiec. Wystąpiono też z prośbą o dokumentację do firmy, która niedawno remontowała maszynę.
Rzecznik poinformowała, że prokuratorzy przesłuchują kolejne osoby, które mogą mieć informacje w sprawie. Prokuratura chce też uzyskać szczegółowe informacje dotyczące warunków atmosferycznych, jakie panowały w momencie katastrofy.
Równolegle z prokuraturą sprawę bada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych: w weekend jej przedstawiciele dokonywali oględzin szczątków śmigłowca na miejscu zdarzenia.
Do wypadku śmigłowca doszło w piątek rano. Maszyna lecą z miejscowości Borcz do Bydgoszczy spadła na pole znajdujące się mniej więcej w połowie odległości pomiędzy miejscowościami Stara Kiszewa i Wygonin. Śmigłowiec stanął w płomieniach: gasiło go osiem zastępów straży pożarnej. Maszyna uległa prawie całkowitemu zniszczeniu, jej szczątki zostały rozrzucone na powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych.
IK, PAP