• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Dżihadyści walczą w Syrii

Poniedziałek, 16 września 2013 (18:54)

Blisko połowa sił walczących z syryjskim rządem to dżihadyści lub islamiści o różnym stopniu radykalizacji – ocenia brytyjska grupa konsultingowa ds. obronności IHS Jane's. Partyzanci podzieleni są na blisko 1000 grup zrzeszających łącznie 100 tys. ludzi.

Grupa dżihadystów liczy ok. 10 tys. ludzi, w tym ochotników z innych krajów – wynika z raportu analizującego poszczególne frakcje w syryjskiej opozycji zbrojnej. Należą oni do grup powiązanych z Al-Kaidą, z których na pierwszy plan w ostatnich miesiącach wysunęły się Dżabhat al-Nusra (Front al-Nusra) i Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL).

Dalsze 30-35 tys. ludzi to fundamentaliści, których wiele łączy z Al-Kaidą, choć ich celem nie jest międzynarodowy dżihad, a wprowadzenie rządów islamskich w Syrii po obaleniu rządów obecnego prezydenta Baszara al-Asada.

30 tys. stanowią bojownicy należący do umiarkowanych grup islamistycznych. Reszta – najwyżej jedna trzecia wszystkich bojowników – to zbrojne grupy świeckie, które kierują się przede wszystkim pobudkami nacjonalistycznymi.

– Najważniejszą rolę wśród syryjskich partyzantów odgrywają ugrupowania, które postrzegają konflikt z punktu widzenia islamu. Tezy, że na czele ruchu oporu stoją świeckie grupy, nie znajdują potwierdzenia – powiedział autor raportu Charles Lister przed opublikowaniem dokumentu.

Według Listera, długotrwała wojna domowa doprowadziła do wyłonienia się licznych grup oporu, na ogół działających na niewielkim terenie i lojalnych wobec silniejszych frakcji.

Coraz częściej pojawiają się też doniesienia o walkach między frakcjami. W ostatnich tygodniach na północy Syrii doszło do przypisywanych Al-Kaidzie zabójstw dowódców świeckiej Wolnej Armii Syryjskiej (WAS). ISIL dąży do podporządkowania sobie lokalnej ludności w tej części kraju i umacnia się kosztem bardziej umiarkowanej WAS.

Lister ostrzega, że taki układ sił stwarza trudny dylemat dla Zachodu, ponieważ dostarczana przez niego broń może trafić w niepowołane ręce. Jego zdaniem, powstaje też zagrożenie, że umiarkowani islamiści mogą skłonić się ku radykałom, jeśli dojdą do wniosku, iż nie mogą liczyć na pomoc Zachodu.

Badania IHS Jane's oparte są na szacunkowych danych wywiadowczych i rozmowach z przedstawicielami syryjskiej opozycji.

IK, PAP