• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Podnoszą Concordię

Poniedziałek, 16 września 2013 (09:34)

Koło włoskiej wyspy Giglio rozpoczęła się rano operacja podniesienia wraku statku Costa Concordia, który uległ katastrofie 13 stycznia ubiegłego roku. Prace zaczęły się z trzygodzinnym opóźnieniem z powodu burzy, jaka przeszła w nocy nad wyspą.

Burza uniemożliwiła w nocy ekipom technicznym ustawienie przy wraku części sprzętu pływającego oraz innych maszyn, m.in. tratwy, na której mieści się sztab kontrolny. Wszystko instalowano dopiero nad ranem.

Kierujący operacją wyjaśnili, że dopiero po kilku godzinach od jej rozpoczęcia będzie można dostrzec zmianę w położeniu wraku.

O skali operacji, jakiej podjęto się po raz pierwszy w historii transportu morskiego, świadczą rozmiary wycieczkowca: 300 metrów długości, 70 metrów wysokości, 35 metrów szerokości, i waga – 114 tysięcy ton.

Na budowę całej gigantycznej struktury niezbędnej do przeprowadzenia operacji, określanej fachowym angielskim terminem „parbuckling″, potrzeba było ponad 30 tys. ton stali, czyli cztery razy więcej niż waży wieża Eiffla.

Przy wraku ustawiono 6 platform na 21 palach wbitych w skalne dno morza. Zainstalowanych zostało 56 lin o długości 58 metrów i o wadze 26 ton każda.

Sztuczne dno, które ma zapobiec zsuwaniu się wraku na głębszą wodę, tworzy blisko 1200 worków z zaprawą cementową o łącznej masie 16 tys. ton.

Przewiduje się, że obrócenie Concordii o 65 stopni, a następnie ustawienie jej w pionie i oparcie na tzw. sztucznym dnie, potrwa od 10 do 24 godzin. Wrak powinien stanąć w pionie po 6-7 godzinach od rozpoczęcia prac.

Operacja, w którą zaangażowanych jest około 500 ekspertów i techników z 26 krajów, ma kosztować co najmniej 600 milionów euro.

Wcześniej została przeprowadzona próba generalna. Dyrektor operacji Nick Sloane wyjaśnił, że z powodzeniem dokonano próbnego przesunięcia statku o 3 centymetry, aby sprawdzić, czy jego podniesienie będzie w ogóle możliwe.

IK, PAP