Będziemy protestować do skutku
Piątek, 13 września 2013 (19:33)Z Zygmuntem Mierzejewskim, wiceprzewodniczącym Forum Związków Zawodowych, członkiem Komisji Trójstronnej, rozmawia Piotr Czartoryski- Sziler
Mówi się o stu tysiącach związkowców, którzy będą manifestować jutro w Warszawie…
- Obawiam się, że będzie ich dużo więcej. Przyjechaliśmy z całej Polski w bardzo licznej grupie. Nawet nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak duże zainteresowanie pikietami. Po dzisiejszym dniu muszę jednak stwierdzić, że mamy tak wiele zgłoszeń na sobotę, iż obawiamy się, że może pojawić się problem z pomieszczeniem tu tych wszystkich ludzi. Forum Związków Zawodowych, to półmilionowa organizacja i będziemy protestować do skutku, aż rząd zacznie poważnie traktować dialog społeczny i poważnie z nami rozmawiać.
Ale rządzący twierdzą, że zawsze prowadzili z Wami dialog.
– Nieprawda. Do tej pory przychodzili i dyktowali jedynie swoje warunki. Mówili – tak ma być i kropka, a to jest przecież dyktatura, a nie dialog społeczny. Właśnie z braku dialogu zawiesiliśmy pracę w Komisji Trójstronnej. Czekamy, aż rząd poważnie potraktuje społeczeństwo i będzie budował nasze państwo razem z obywatelami, a nie obok nich. Dopóki tak się nie stanie, będziemy protestować.
Jak Pan ocenia pracę Komisji Trójstronnej?
– 20 lat w niej jestem. Wcześniej negocjowaliśmy i ustalaliśmy wspólne stanowiska, teraz tego nie możemy czynić, bo rząd wszystko z góry narzuca. Część ustaw, zamiast przez Komisję Trójstronną, było wprowadzanych do Sejmu od razu przez posłów Platformy Obywatelskiej. Tak być nie może albo poważnie się traktujemy i siadamy do wspólnych rozmów, i każdy przedstawia swoje warunki, postulaty, albo praca w Komisji Trójstronnej nie ma sensu. Jak dziś wygląda dialog z rządem? Podam przykład. Kiedyś na Komisji Trójstronnej, gdy jej szefem był wicepremier Pawlak ustaliliśmy, jaka ma być minimalna płaca. Wydawało się, że osiągnęliśmy porozumienie, jednak nie spodobało się ono ministrowi Rostowskiemu, który powiedział, że się z tym nie zgadza. W ten sposób ośmieszył naszą pracę. Tak być nie może. Albo rząd uważa, że wprowadza dyktaturę, albo razem budujemy demokrację.
Będziecie pod Sejmem tylko do soboty czy dłużej?
– Jesteśmy do soboty. Jeżeli jednak strona rządowa będzie zachowywała się tak, jak do tej pory, to przecież wiadomo, że są referenda i jest zgoda na strajk generalny. Bo jeżeli strona rządowa uważa, że to ona ma rację, a my jesteśmy hołotą, to może się to źle skończyć dla społeczeństwa. Do strajku generalnego jest już bowiem przygotowana cała komunikacja i wiele zakładów pracy, ale nie mogę podać szczegółów.
Politycy odwiedzają Państwa w miasteczku namiotowym pod Sejmem?
– My nikogo specjalnie tu nie zapraszaliśmy. Uważamy bowiem, że naszym celem nie jest obalenie rządu, choć tak jesteśmy przedstawiani. Mamy swoje postulaty, bronimy ludzi pracy, ludzi pokrzywdzonych, tych którzy pracują na umowach „śmieciowych” i w tej chwili stracili bardzo dużo pieniędzy na elastycznym czasie pracy, który został wypaczony. Chcemy ich bronić i będziemy to robić. A jeżeli jacyś politycy nas tu odwiedzą, to jest to ich sprawa.
Jak wygląda dzień w miasteczku?
– Nie ma tu żadnego alkoholu i pijaństwa, wszyscy są zdyscyplinowani, mamy powołane specjalne służby porządkowe i rozpisane grafiki dyżurów, tak żeby każdy czuł się odpowiedzialny za to, co tutaj się dzieje. W miasteczku przebywa około 600 ludzi, bo tak ustaliliśmy, żeby nie stwarzać jakichś anormalnych warunków. Przychodzi do nas wielu warszawiaków, identyfikują się z nami różne stowarzyszenia, związki lekarzy.
Część mediów przedstawia Was w złym świetle, twierdząc, że sprawiacie kłopot warszawiakom.
– To nieprawda. 62 procent warszawiaków nas popiera, bardzo wiele mamy pozytywnych opinii. Oczywiście przepraszamy tych mieszkańców Warszawy, którzy uważają, że sprawiamy im kłopot, ale muszą zdać sobie sprawę z tego, że to brak dialogu ze strony rządu spowodował, że musieliśmy tutaj przyjechać.
Liczycie na to, że do soboty cokolwiek zmieni się na linii związkowcy - rząd?
– To dobre pytanie, ale do pana premiera.
Dziękuję za rozmowę.