Pomoc pozorowana
Piątek, 13 września 2013 (02:00)Bronisław Komorowski proponuje własny program wsparcia rodzin. Opozycja twierdzi, że to tylko propaganda, bo rozwiązania prezydenta rozmijają się z realiami.
Szczegóły programu „Dobry klimat dla rodziny – Program Polityki Rodzinnej Prezydenta RP” przedstawiła posłom z sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny minister Irena Wóycicka, która w kancelarii Komorowskiego odpowiada za sprawy społeczne.
Jej wystąpienie koncentrowało się wokół takich zagadnień, jak: niż demograficzny, warunki, które będą sprzyjać dzietności w Polsce, usuwanie barier ekonomicznych, kulturowych, które powodują, że w polskich rodzinach rodzi się mało dzieci.
Jak zaznaczyła Wóycicka, te bariery to np. rosnące koszty utrzymania, niestabilność rynku pracy i płacy, trudności mieszkaniowe. Ale minister zaliczyła do nich także… nierówność, jeśli chodzi o podział obowiązków domowych.
– Program jest skierowany na to, by rodzice mogli realizować swoje preferencje, jeśli chodzi o liczbę dzieci – zaznaczyła Wóycicka.
Zmiany, które miałyby stworzyć „dobry klimat” dla rodziny, to m.in. ustanowienie kwoty wolnej od podatku uzależnionej od liczby dzieci w rodzinie i zastąpienie nią obecnego sposobu obliczania ulgi na wychowanie dziecka.
– Zamiast obecnego systemu wprowadzić należy iloczyn kwoty wolnej od podatku w zależności od liczby dzieci – mówiła Wóycicka. To ma pozwolić zmniejszyć margines tych, którzy mają za mały dochód, by z tej ulgi teraz korzystać.
– Największe korzyści odniosą rodziny mniej zamożne oraz z większą liczbą dzieci, czyli te, które w dzisiejszym systemie odpisów podatkowych uzyskują najmniejsze wsparcie. Około 30 procent rodzin z dziećmi, płacąc podatki, nie korzysta z tej ulgi lub robi to w niepełnym zakresie, bo możliwe odliczenia, jakich można dokonać, są większe niż wysokość podatku płacona przez te rodziny – argumentowała Wóycicka. Szacunkowe koszty takiej zmiany to około 1,6 mld złotych.
Jak zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Cezary Mech, ekonomista, ekspert od lat zajmujący się kwestiami wpływu rozwiązań podatkowych i prawnych na demografię, jest to rozwiązanie pozorowane, gdyż nie wiadomo do końca, czy ulga w podatku występowałaby, gdyby rodzina nie wykazała żadnych dochodów. Argument ten podziela poseł Anna Bańkowska (SLD).
– Proponowane zmiany podatkowe skierowane są tylko do tych rodzin, które wykazują jakiś dochód. Nie uwzględnia natomiast rodzin bezrobotnych, pozbawionych dochodów. Czy oprócz hasła coś wam się udało wymyślić? Co ten rząd wspólnie z panem prezydentem jest w stanie zrobić, by zagwarantować stabilność dochodów? – dopytywała podczas posiedzenia komisji.
PO chwali
Innym rozwiązaniem programu miałoby być wprowadzenie powszechnych zniżek w opłatach za usługi publiczne dla rodzin wielodzietnych (zmiana powinna dotyczyć transportu, kultury, sportu, systemu opieki i edukacji małych dzieci).
Sprawą priorytetową byłoby też wdrożenie, wspieranego ze środków publicznych, programu rozwoju mieszkań na wynajem o umiarkowanych, regulowanych czynszach, tzw. społecznych mieszkań czynszowych.
Konieczne byłoby też szybkie zwiększenie miejsc opieki dla dzieci do lat 3 oraz dostępu do świetlic szkolnych w szkołach podstawowych, a także uelastycznienie czasu pracy, co – zdaniem Wóycickiej – miałoby przede wszystkim być korzystne dla matek z małymi dziećmi. Inna wytyczna programu to łączenie płatnego urlopu rodzicielskiego z pracą w niepełnym wymiarze czasu pracy.
Propozycjom tym wtórował obecny na posiedzeniu komisji minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Podjęcie takich decyzji, również w latach trudnych budżetowo, jest koniecznością i odpowiedzialnością za przyszłe pokolenia – zaznaczył minister.
Prezydent Komorowski może liczyć na poparcie swojego projektu przez posłów Platformy Obywatelskiej. Ich zdaniem, rząd już wiele zrobił dla rodzin. – Wzrosła wysokość płacy minimalnej i średniej. Staramy się w polityce gospodarczej i w polityce prorozwojowej, w polityce rynku pracy robić wszystko, by stopa życiowa Polaków rosła – chwaliła rząd poseł Magdalena Kochan (PO), wiceprzewodnicząca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
– Oczywiście są kwestie do poprawy, ale mam nadzieję, że wspólna praca da efekty. Dobry klimat dla polskiej rodziny jest moim zdaniem rzeczą oczywistą – perorowała Kochan.
Program sobie, realia sobie
Posłowie opozycji zwracali uwagę, że ten optymistyczny obraz daleko odbiega od realiów dnia powszedniego.
– Ale czy za płacę minimalną w naszym kraju można utrzymać rodzinę? Proszę zapytać dziś przeciętną polską rodzinę, czy panuje dla niej dobry klimat – na pewno odpowie, że nie. Uelastycznienie czasu pracy oznacza pracę przez dwanaście godzin dziennie. Czy to sprzyja rodzinie? – dopytywał Stanisław Szwed (PiS), wiceszef komisji.
– Kluczową sprawą jest to, jak ten program finansować, a o tym nie było w ogóle mowy – zauważył. Opozycja zwróciła też uwagę na ogólnie niskie zarobki Polaków, rosnące bezrobocie oraz masową migrację, a bez poradzenia sobie z tymi zjawiskami niewiele poprawimy w kwestiach demograficznych.
– Niska dzietność to efekt pewnej pułapki cywilizacyjno-kulturowej, w jaką wpadliśmy. Problem ten nie został tu podjęty. Tak samo jeśli chodzi o promocję rodzin wielodzietnych, pokazywanie, że rodzina to jest coś wspaniałego – podkreślał poseł Jacek Świat (PiS).
I wytykał władzom, że co innego deklarują, a co innego robią w sprawach rodzin.
– Oczywiście klimat dla rodziny polskiej powinien być lepszy, ale poza hasłem nic tu konkretnego nie ma. Rząd sprzyja natomiast tym środowiskom, które chcą obniżyć rangę rodziny i małżeństwa poprzez zrównywanie z nimi związków partnerskich. Walczy się z wartościami konserwatywnymi – zauważył Jacek Świat. I dodał: – Wydłuża się wiek emerytalny, podczas gdy inne kraje stosują system preferencji emerytalnych dla kobiet, które urodziły kilkoro dzieci.
Co zatem należałoby zrobić, aby uczynić z polityki prorodzinnej koło zamachowe gospodarki? Zdaniem Cezarego Mecha, należy zwrócić rodzinom połowę tego, co płacą państwu, utrzymując dzieci, w postaci podatków i składek. A więc kwoty podobnej do tej, którą obiecywano w programie gospodarczym PiS w 2005 r., programu, na którego realizację zabrakło czasu.
Anna Ambroziak