• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Wyjątkowa lekcja historii

Czwartek, 12 września 2013 (20:24)

„Bo wy tylko przed Bogiem zginajcie kolana
A nie przed Żydem bożkiem mamona i sława
Naród co nie potrafi być dumny z Ojczyzny
Zarośnie niczym ugór... piołunem... i trawa...”

Wrzesień – miesiąc wrzosów, bolesnych wspomnień, łez, bólu, ale i radości, zwycięstw, wictorii i szumu jej husarskich skrzydeł. Więc 1514 Orsza, 1577 Lubieszow, 1605 Kircholm i wreszcie 1683 Wiedeń – to te radosne, zwycięskie, wielkie, wplatające się i porównywalne z Termopilami, ba, większe nawet i bliższe, bo nasze polskie, biało-czerwone z orłem na sztandarach i z pieśnią „Bogurodzica” na ustach. A z wolą zwycięstwa i modlitwą w sercach. Ale i te żałosne, zlane łzami, opłakane łkaniem daty: 1 i 17 września 1939 roku, które musimy pamiętać i hołubić, przyciskając do serca, nosić tam, czcić i utożsamiać się z nimi. Wszystkie, bo to przecie nasza historia, pamięć nasza, Polska, bez której zginiemy.

Jak my, tu, na obczyźnie, mamy o tym myśleć? Jak przeboleć lub czcić – jak? Więc wśród swoich z Polski, z tej prawdziwej, naszej, dumnej zwycięstwami i klęskami. Dumnej bohaterami z pod Orszy, Lubieszowa, Kircholmu, Wiednia, Westerplatte, Wizny czy tych z żołnierzy wyklętych mordowanych w ubeckich katowniach i rzucanych w bezimiennych grobach. To dla nich wszystkich zaprosiliśmy (pomnik Smoleński, Stowarzyszenie Rajd Katyński, Pamięć i Tożsamość i Darek Olszewski) naszego współczesnego barda Andrzeja Kołakowskiego do Chicago.

Skrzydłami była mu gitara, zaś mieczem – słowa pieśni, które śpiewał na tle obrazów Artura Grottgera. W kaplicy św. Ferdynanda lub Domu Podhalan udzielał nam wspanialej lekcji historii i przenosił nas wszystkich w te Wielkie Dzieje Powstania Styczniowego. A później przypominał kontynuatorów, tych najdzielniejszych: Pileckiego, Dekutowskiego – „Zapory”, „Uskoka”, Cieplińskiego, „Ognia”, Zubryda, „Inki” naszej kochanej, czy wreszcie jej przełożonego „Łupaszki”. Wprowadzając nas w tamten świat, barwnie przedstawiał te bohaterskie postacie, kończąc i koronując ich wielkość śpiewem.

Wszystko to przy skrzypcowym akompaniamencie naszego polonijnego „Harnasia” Bogdana Pawlikowskiego.

Po koncercie i modlitwie w imieniu Stowarzyszenia Rajd Katyński wręczyłem Andrzejowi Kołakowskiemu medal „Pieta Smoleńska”. – Andrzeju, dziękuję za lekcje historii. Za Polskę i wierność. Później zaczęły się nocne rodaków rozmowy.

Dzień następny to spotkanie pod pomnikiem Katyńskim i tablicą Smoleńska w Niles. Zapaliliśmy znicze i zmówiliśmy modlitwę za męczenników Golgoty Wschodu. Była z nami pani Maria Seweryn wraz z córką Anną. Mąż i Ojciec – Wojciech Seweryn – był pomysłodawcą i twórcą pomnika Katyńskiego. Jego ojciec został zamordowany w Katyniu. On sam wraz z 95 osobami podzielił los tych w Katyniu. Nie dolecieli. Dusza przyjaciela mego, Wojtka, połączyła się z duszą swego ojca.

Wracają słowa pieśni Andrzeja Kołakowskiego:
„Wieczna chwała zmarłym
Hańba ich mordercom.
Tętno Polski bije
W przestrzelonych sercach”.

Przytulamy w myślach i sercach te przestrzelone czaszki. Opłakujemy te tysiące, ba ,miliony zabitych, zakatowanych, zaszczutych wraz z rodzinami za to tylko, że byli Polakami. Pochyliliśmy głowy i zapaliliśmy im ognie pamięci. My tutaj z naszym gościem, a tam – pod Wiedeń – wjeżdżają motocykliści XIII Rajdu Katyńskiego, aby uczcić 330. rocznicę wictorii wojsk polskich, polskiej husarii pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego. Też ze skrzydłami i też zwycięscy na czele z Wiktorem Węgrzynem w hołdzie tym z 12 września 1683 r. Więc zwycięstwo i słynne: venimus, vidimus, Deus vicit – chwała bohaterom – chwała walecznym.

Nie lękajmy się zwyciężać – brońmy krzyża.

„Choćby nam mieli wyszarpać Ojczyznę
Przez podła czyny i zdradzieckie słowa
I choćby losy rzucali o Polskę
Ty będziesz Polsko! Zawsze Chrystusowa!”

Jacek Kawczyński, Chicago wsp. IK