Serafin się (nie)tłumaczy
Poniedziałek, 23 lipca 2012 (20:17)Szef kółek rolniczych Władysław Serafin poinformował, że zawiadomił prokuraturę w sprawie tzw. taśm PSL. Jak powiedział, zawiadomienie dotyczy "upowszechniania w sposób niedozwolony" treści zarejestrowanych materiałów.
-Oświadczam, że nikt za mną nie stał, nikt mnie nie inspirował, z nikim się nie układałem, dla nikogo nie pracowałem - powiedział Serafin na konferencji prasowej. Szef kółek rolniczych przyznał, że znane są mu okoliczności powstania nagrania, które "weszło w obieg publiczny".
- Dla dobra sprawy nie będziemy rozmawiać z prokuratorem przez media - zastrzegł. Jego zdaniem w związku z tą sprawą powstała "bardzo kuriozalna sytuacja, która wręcz wzruszyła podstawami państwa".
- W tej sytuacji, która powstała złożyłem zawiadomienie do prokuratury. Mam już umówione spotkanie z prokuratorem - powiedział Serafin. Zaznaczył, że będzie rozmawiał na temat nagrań dopiero po "wszystkich wyjaśnieniach w prokuraturze dotyczących tego perfidnego zdarzenia, dla którego potrzebna była jego twarz".
- Uważam, że ta koalicja (PO-PSL) jest bardzo dobrą koalicją, są tylko szukane różne rozgrywki polityczne, do których komuś brakowało mojego wizerunku - powiedział Serafin.
Prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin przeprosił byłego prezesa Agencji Rynku Rolnego Władysława Łukasika.
- Chciałem przeprosić kolegę Łukasika za to całe zdarzenie. Ale myślę: „Władku trzymaj się, bo to nie jest wszystko takie łatwe i proste” - powiedział Serafin.
Podkreślił też, że ubolewa nad faktem, iż Marek Sawicki, który w zeszłym tygodniu złożył dymisję z funkcji ministra rolnictwa, poniósł "jakieś konsekwencje" z tytułu całego wydarzenia. Serafin ocenił, że Sawicki był "najlepszym ministrem i negocjatorem". Swoją z nim współpracę określił jako trudną, ale owocną.
Jednocześnie Serafin zarzucił mediom, że polskim rolnictwem interesują się tylko, kiedy wydarzy się jakieś "newsowe wydarzenie". Tymczasem, jak dodał, polska wieś wymaga wielkiej reformy. Zaznaczył też, że nie obawia się niczego, co w tej sprawie jest mu znane i wiadome. - Los polskiego rolnika jest dla mnie najważniejszy - podkreślił.
Ruszyło za to śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków od stycznia 2011 r. do lipca 2012 r. przez funkcjonariuszy publicznych z Agencji Rynku Rolnego oraz ministerstwa rolnictwa, w związku z niepodjęciem skutecznego nadzoru właścicielskiego nad spółką Elewarr.
O wszczęciu takiego śledztwa przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie poinformował jej rzecznik prokurator Dariusz Ślepokura.
- Decyzja została wydana w oparciu o analizę wystąpień pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli z 14 stycznia 2011 r. oraz 2 marca 2011 r. skierowanych do Agencji Rynku Rolnego oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi - oświadczył Ślepokura.
Dodał, że po przeprowadzeniu kontroli w spółce Elewarr za okres od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r. NIK stwierdziła "liczne nieprawidłowości, co do zasad i wysokości wynagrodzeń członków zarządu tej spółki oraz innych zatrudnionych tam osób". Ustalono też, że nieprawidłowości, co do wynagrodzeń istniały nadal w 2012 r. - mimo że od ponad roku zarówno ARR, jak i MRiRW wiedziały o tym fakcie, zasygnalizowanym im uprzednio przez NIK.
- Mając powyższe na uwadze, w szczególności fakt zaniechania podjęcia przez ARR i MRiRW skutecznych działań z tytułu nadzoru właścicielskiego nad spółką Elewarr, mających na celu zapobieżenie nieprawidłowościom zasygnalizowanym przez NIK, podjęto decyzję o wszczęciu śledztwa - oświadczył Ślepokura. Dochodzenie powierzono Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.
MM, PAP