Będzie rozwiązanie dyplomatyczne?
Środa, 11 września 2013 (07:15)Ameryka nie jest policjantem świata – stwierdził w orędziu do narodu prezydent Barack Obama. Potwierdził, że USA wraz z partnerami podjęły dyplomatyczną inicjatywę, która daje szansę na usunięcie zagrożenia broni chemicznej w Syrii bez wojskowej interwencji USA.
– Za wcześnie, by powiedzieć, czy ta inicjatywa się powiedzie. (...) Ale ta inicjatywa ma potencjał, by usunąć zagrożenie użycia broni chemicznej (w Syrii) bez odwoływania się do użycia siły wojskowej – powiedział Barack Obama.
Dlatego, jak dodał, zwrócił się do liderów Kongresu, by na czas negocjacji „odłożyli głosowanie nad rezolucją” w sprawie wojskowej interwencji USA w Syrii.
Obama podkreślił, że wysyła sekretarza stanu Johna Kerry'ego w czwartek do Genewy na negocjacje w sprawie tej nowej inicjatywy z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, a sam będzie kontynuował dyskusje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. – Jednocześnie dałem rozkaz wojskowym, by pozostali na stanowiskach, aby podtrzymywać presję na Asadzie, byśmy byli w stanie odpowiedzieć, jeśli zabiegi dyplomatyczne poniosą porażkę – powiedział, zaznaczając, że „Ameryka nie jest światowym policjantem”.
– Okropne rzeczy dzieją się na świecie i poza naszymi możliwościami jest, by naprawić każde zło – podkreślił Obama. Zapewnił, że głęboko woli pokojowe rozwiązania od wojskowych. Przypomniał jednak, że przez ostatnie dwa lata konfliktu w Syrii, „próbowaliśmy dyplomacji, sankcji, ostrzeżeń, a mimo to Asad użył broni chemicznej”. Dlatego jako prezydent uznał, że należy przeprowadzić „ograniczoną interwencję wojskową” w Syrii, by zniszczyć zdolności Asada do ponownego jej użycia oraz by „pokazać światu: nie tolerujemy użycia broni chemicznej”. Przekonywał, że nawet ograniczony atak wojskowy zmusiłby każdego dyktatora, nie tylko Asada, by dwa razy zastanowili się, zanim użyją broni chemicznej.
– Kiedy z małym wysiłkiem i przy minimalnym ryzyku możemy zapobiec, by dzieci nie były ponownie zagazowane na śmierć, i tym samym sprawić, że nasze własne dzieci są bezpieczniejsze, wierzę, że musimy działać. To czyni nas innymi, to czyni nas wyjątkowymi – uzasadniał swą decyzję w orędziu do narodu. Dodał, że do wydania rozkazu na tę interwencję nie potrzebuje formalnej zgody Kongresu, ale „jako prezydent najstarszej demokracji świata” postanowił się o nią zwrócić, by wzmocnić stanowisko USA.
W ocenie prezydenta USA, fakt, że w ostatnich dniach pojawiła się nowa dyplomatyczna inicjatywa w sprawie Syrii, jest częściowo zasługą Stanów Zjednoczonych i ich „wiarygodnego zagrożenia operacją wojskową”, a także wynikiem jego „konstruktywnych rozmów” z Władimirem Putinem. – Rosyjski rząd wskazał gotowość do przyłączenia się do społeczności międzynarodowej w naciskach na Asada do rezygnacji z jego broni chemicznej – powiedział.
IK, PAP