• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

PiS odbudowuje zaufanie

Poniedziałek, 9 września 2013 (12:20)

Z dr. Marcinem Zarzeckim, ekspertem w zakresie socjologii polityki, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Wybory uzupełniające do Senatu na Podkarpaciu wygrał kandydat Prawa i Sprawiedliwości Zdzisław Pupa, na którego głosowało 60,84 proc. wyborców. Wynik tych wyborów jest dla Pana zaskoczeniem?

– Komentując wynik wczorajszych wyborów, należy zwrócić uwagę na dwa czynniki. Po pierwsze proszę zauważyć, że te wybory charakteryzowały się bardzo niską frekwencją, bowiem wyniosła ona 15,84 proc. Świadczy to o bardzo niskim poziomie podmiotowości obywatelskiej, której jednym ze wskaźników składowych jest frekwencja wyborcza. Jest to wskaźnik ukazujący nam przekonanie obywateli o tym, że ich indywidualny głos ma wpływ na zmianę w strukturze władzy.

Jeśli ten poziom podmiotowości obywatelskiej jest niski, świadczy to o tym, że społeczeństwo terytorialne na danym obszarze wyborczym jest rozczarowane, niepewne i w znaczącym stopniu nie jest w stanie przypisać swoich preferencji politycznych do danej partii politycznej albo do konkretnego polityka. De facto mamy do czynienia z sytuacją braku reprezentacji terytorialnej. Jeżeli nie pojawią się dodatkowo mobilizujące społeczeństwo czynniki, to w ramach wyborów parlamentarnych będziemy mieli także do czynienia z niskim poziomem podmiotowości obywatelskiej. Badania na Podkarpaciu w jakimś stopniu nam to ujawniają.

Czy na niską frekwencję mają wpływ wypowiedzi czołowych polskich polityków zniechęcające m. in. do udziału w referendum w Warszawie?

– Politycy kształtują kulturę polityczną. Jeżeli ich retoryka i język polityki są pełne agresji, przekłada się to na życie obywatelskie. Ono również staje się pozamerytoryczne i agresywne.

Politycy głoszą, że instrument aktywności obywatelskiej, jakim jest referendum, można sobie zawiesić wtedy, kiedy dla ich partii jest ono niewygodne. Nie możemy się w tej sytuacji dziwić, że frekwencja wyborcza maleje. Zdaniem tych polityków aktywnością obywatelską jest pozostanie w domu. Takie tezy mają wpływ na zachowania i bierne postawy wyborcze obywateli.

Raz jeszcze podkreślę, że politycy są odpowiedzialni za kształtowanie kierunku kultury politycznej. Najbardziej znaczące politycznie osoby w państwie przekazują obywatelom Polski, że głosowanie w referendum czasami jest dobre i jest rodzajem aktywności obywatelskiej. Z drugiej strony ci sami politycy twierdzą, że udział w referendum nie jest dobre i lepiej pozostać w domu. Biorąc pod uwagę pasywnego wyborcę, to otrzymuje on argument do tego, aby pozostać w domu.

Od dłuższego czasu Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedza w sondażach Platformę Obywatelską. Wcześniej wybory w Elblągu, teraz na Podkarpaciu potwierdzają te sondaże...

– Jest to druga kwestia, na którą chciałbym zwrócić uwagę. Podkarpacie jest regionem, w którym zazwyczaj wygrywają politycy prawicowi. Nie ulega wątpliwości, że wygrana przedstawiciela PiS świadczy o tym, że ta utrzymująca się przewaga ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego nad Platformą Obywatelską ma charakter trwały. PiS udało się odbudować zaufanie na poziomie struktur samorządowych, regionalnych. Ponadto wynik ten świadczy o tym, iż PiS dysponuje politykami, którzy cieszą się zaufaniem i autorytetem.

Co ma wpływ na taką sytuację?

– Platforma Obywatelska wielokrotnie zastawiała pułapkę na PiS. Polegała ona na wykorzystywaniu niechęć i lęku przed partią Kaczyńskiego, aby uzyskać wynik głosowań. Chodziło o zachęcenie obywateli, by nie głosowali za konkretnym politykiem czy programem politycznym, lecz przeciwko nim.

Obecnie PO znajduje się w impasie i pułapka ta zaczęła działać przeciwko niej. Część obywateli może stanąć przeciwko temu, co reprezentuje partia Donalda Tuska i głosować przeciwko politykom oraz programowi tej partii.

Chciałbym jednak zauważyć, że wybory na Podkarpaciu niewiele zmieniają w rozkładzie sił politycznych w Senacie. Nie jest tak, że na poziomie owej władzy ustawodawczej PiS uzyska przewagę nad swoimi przeciwnikami politycznymi. Pod kątem realnego wpływu parlamentarnego niewiele te wybory zmienią.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska