• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Rozłożymy Platformę na łopatki

Poniedziałek, 9 września 2013 (02:07)

Protesty 11 - 14 września

Z Dominikiem Kolorzem, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, rozmawia Marcin Austyn

 

Pojutrze ruszają Ogólnopolskie Dni Protestu. Region śląsko-dąbrowski „Solidarności”, jako ten największy, jest już gotowy do tej akcji?

– Jeśli chodzi o 11, 12 i 13 września [to kolejno: dzień branżowy składający się z 6 pikiet, dzień ekspercki z debatami i dzień otwarty z wolną trybuną dla organizacji biorących udział w manifestacji – przyp. red.], to jak najbardziej. Jeśli chodzi o 14 września, kiedy nastąpi kulminacja protestów, to cały czas trwają przygotowania, a kolejne autobusy się zapełniają. Pełne dane liczbowe dotyczące naszego udziału w Ogólnopolskich Dniach Protestu będziemy mogli przedstawić zapewne we wtorek lub środę.

Jakie jest zainteresowanie udziałem w protestach na obecną chwilę?

– Bardzo duże. Mogę powiedzieć, że w środę, zgodnie z ustaleniami sztabu, od nas z regionu do stolicy pojedzie 2 tys. ludzi, w czwartek tysiąc, w piątek ok. 2 tysięcy. Przypuszczam, że w sobotę będzie nas powyżej 10 tys., ale tego, o ile ta liczba zostanie przekroczona, dziś nie umiem powiedzieć.

Ten region skupia wiele central branżowych, chyba nie będzie błędem stwierdzenie, że właściwie odpowiadacie za przygotowanie branżowych protestów.

– Zwykle tak bywa, że tego rodzaju protesty są przygotowywane przez nasz region. Ja zresztą oceniam, że to, co się dzieje we wrześniu, jest kontynuacją tego, co zapoczątkowaliśmy w marcu br. Przypomnę, że 26 marca przeprowadziliśmy na Śląsku pamiętny, jak na dzisiejsze czasy, strajk generalny. Myślę, że tym strajkiem obudziliśmy ludzi.

Jakimi kanałami prowadzona jest akcja informacyjna o manifestacjach?

– Pracujemy cały czas. Mamy chociażby „Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ Solidarność”, którego nakład wynosi 50 tys. egzemplarzy, a który przybliża tę problematykę. To także setki tysięcy ulotek rozdawanych mieszkańcom. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie nas zaproszą: w programach radiowych, telewizyjnych, na łamach prasy, i informujemy o celach naszych protestów.

Kolportażem ulotek zajmują się związkowcy?

– Nie tylko. Jest spora grupa ludzi, która nas popiera. Wiem np., że od nas z regionu na Ogólnopolskie Dni Protestu pojadą ludzie, którzy nie są członkami NSZZ „Solidarność”, a identyfikują się z naszymi działaniami. Zresztą tu, na Śląsku, nie przedstawiamy sprawy tak, że to my, związkowcy, jedziemy ze swoimi postulatami, po jakieś swoje przywileje czy uprawnienia. Bo tak nie jest. Dla nas najważniejszym postulatem jest sprawa związana ze zmianą zasad przeprowadzania referendów, a docelowo też kwestia zmiany obecnego rządu. I to dla ludzi, którzy pojadą do Warszawy ze Śląska i Zagłębia, są najważniejsze postulaty. Oczywiście równie ważne są postulaty pracownicze, w żaden sposób o nich nie zapominamy, ale chcemy, żeby społeczeństwo śląskie, a nie tylko członkowie związków zawodowych, było zaangażowane w te protesty. I tak się dzieje.

Jakie w regionie panują nastroje? Podczas rozdawania ulotek spotykacie się ze zrozumieniem czy raczej krytyką podejmowanych działań?

– Przede wszystkim wykonaliśmy bardzo dużą i pozytywną pracę przed 26 marca. Przypomnę tylko, że podczas przeprowadzonego wówczas strajku generalnego w regionie nie spotkaliśmy się praktycznie z żadnymi głosami protestu, sprzeciwu, niezadowolenia z tego, że strajkujemy, że walczymy o przeżycie gospodarki funkcjonującej na Śląsku. To dlatego, że wtedy dotarliśmy do ludzi, a teraz to kontynuujemy. Myślę zatem, że jest jakiś procent ludzi, którzy nie popierają tego, co robimy, ale jest on bardzo niewielki.

Rozumiem, że są ludzie spoza związku, którzy nie tylko wspierają, ale włączają się w tę akcję?

– Owszem. Są stowarzyszenia, które razem z nami wsiądą do autobusów jadących do Warszawy. Trudno tu wszystkich wymieniać. Słowem, pojadą wszyscy ci, którym naprawdę zależy na pozytywnych zmianach w naszym kraju.

Sądzi Pan, że protesty są w stanie realnie wpłynąć na postawę rządu PO – PSL?

– Jeżeli będzie to protest największy od dekady, to myślę, że – używając terminologii sportowej – rozłożymy partię rządzącą na łopatki i ona się już nie podniesie. Potem są inne sposoby na to, by sędzia odgwizdał nokaut – by odbyły się wybory, które doprowadzą do tego, że Polską będą rządzili właściwi i odpowiedzialni ludzie.

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn