Odsłaniamy groby Polaków
Sobota, 7 września 2013 (02:07)Z dr Dominiką Siemińską, kierującą pracami archeologicznymi we Włodzimierzu Wołyńskim, rozmawia Piotr Falkowski
Od kiedy prowadzone są poszukiwania szczątków Polaków we Włodzimierzu Wołyńskim?
– Prace na grodzisku na terenie Włodzimierza Wołyńskiego Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa prowadzi już trzeci rok. Mój zespół liczy 12 osób. W tym roku rozpoczęliśmy je 29 sierpnia i zostaniemy do połowy października.
Jakie są efekty Państwa prac?
– Nasze poszukiwania właściwie dopiero rozpoczęliśmy. Dlatego nie mogę powiedzieć, ile osób może być pochowanych w badanych mogiłach. Obecnie odsłaniamy dwa groby. W jednym z nich, który został lepiej odsłonięty, w wierzchniej warstwie obecnie widać około 70 ciał.
A ile jest tych warstw?
– Tego nie wiemy. Dopiero gdy zdejmiemy pierwszą warstwę, będzie można wejść w głąb mogiły i powiedzieć, co tam jest.
Kim są pochowane w tych grobach osoby?
– Znalezione przedmioty świadczą niezbicie o tym, że są to Polacy. Mamy orzełka z polskiej czapki policyjnej i polskie guziki wojskowe. Znaleźliśmy monety, przy czym najmłodsze wybite zostały w 1940 roku, stąd przypuszczenie, że zbrodni dokonano w 1940 roku. Zabici mogli być policjantami, urzędnikami, członkami władz państwowych. Wiadomo, że umundurowanie policyjne miało takie same guziki jak wojskowe. Przy jednej osobie na wierzchu znaleźliśmy wieczne pióro i okulary, więc jest to raczej przedstawiciel inteligencji. Dokładne informacje będzie można przekazać po ekshumacji wszystkich szczątków. Niestety, obawiam się, że nie będziemy w stanie ustalić personaliów żadnej z tych osób.
Czy mogą to być jakieś osoby spośród brakujących ofiar zbrodni katyńskiej znajdujących się na tzw. liście ukraińskiej?
– Nie, wiadomo, że osoby z listy ukraińskiej, które znalazły się w więzieniu we Włodzimierzu Wołyńskim, były tam przetrzymywane krótko i wysyłane do Kijowa lub jeszcze dalej. We Włodzimierzu są również ofiary NKWD, ale nie zbrodni katyńskiej. Takie są przynajmniej obecnie nasze przypuszczenia. Na kilku czaszkach są widoczne ślady strzałów w potylicę i ciała są wrzucone do grobu po wykonaniu egzekucji, w mogiłach leżą zupełnie chaotycznie.
Ofiary mogły być rozstrzeliwane bezpośrednio nad wykopanymi dołami?
– Nie, oni zostali zabici w innym miejscu – prawdopodobnie na terenie miejscowego więzienia –i potem tutaj wrzucani.
Badacze natrafiają na jakieś trudności?
– Nie, absolutnie. Władze miasta i obwodu wołyńskiego są dla nas bardzo życzliwe. Wszystkie problemy są natychmiast rozwiązywane.