Szukają sprawiedliwości
Czwartek, 5 września 2013 (02:12)Związki zawodowe apelują o masowy udział w protestach w Warszawie. Już wczoraj przed Ministerstwem Sprawiedliwości protest solidarnościowy rozpoczęli pracownicy sądów i prokuratur.
Dni Protestu organizowane przez trzy centrale związkowe rozpoczną się 11 września, a ich kulminacja będzie miała miejsce 14 września podczas manifestacji na ulicach stolicy. – Jesteśmy gotowi – zapewnia Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Liderzy związkowi spodziewają się wysokiej frekwencji podczas protestów, ale na razie nie chcą ujawniać, ilu ludzi może pojawić się w tych dniach w Warszawie. „Solidarność” nie ukrywa, że jej celem jest odsunięcie Donalda Tuska od władzy. Zarzucają premierowi prowadzenie polityki aroganckiej, antypracowniczej i antydemokratycznej.
Związkowcy podkreślają, że protesty mogą być skuteczne tylko wtedy, gdy będą masowe, dlatego apelują, by każdy Polak, który chce odsunąć Tuska od władzy, pojawił się w Warszawie.
Jak podkreślają liderzy organizacji związkowych, protestujący przypomną Platformie Obywatelskiej, że zataiła w czasie kampanii wyborczej zamiar wydłużenia wieku emerytalnego i nie poddała tej reformy ocenie wyborców, a potem razem z PSL zablokowała możliwość przeprowadzenia w tej sprawie referendum.
Działacze „Solidarności” zwracają uwagę, że pod wnioskiem o przeprowadzenie takiego głosowania zebrano 2,5 mln podpisów. „Partia Donalda Tuska zablokowała prace nad obywatelską ustawą o płacy minimalnej, na wzór putinowskiej Rosji znowelizowała ustawę o zgromadzeniach, dopuściła do upowszechnienia na niespotykaną w Europie skalę umów śmieciowych i tak znowelizowała kodeks pracy, że Polacy, pracując na rozkaz, będą zarabiać jeszcze mniej.
Wszystko to odbyło się bez rzetelnego dialogu społecznego. Żaden z istotniejszych związkowych postulatów nie został uwzględniony. Komisja Trójstronna stała się fikcją, gdzie z winy rządu nie ma woli kompromisu” – czytamy w oświadczeniu Krajowego Sztabu Protestacyjnego NSZZ „Solidarność”.
Już wczoraj przed Ministerstwem Sprawiedliwości rozpoczął się protest solidarnościowy pracowników sądów i prokuratur. Jego organizatorem jest Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa oraz Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Protest organizują pracownicy, którzy nie mają prawa do strajku, ale narzekają na przeciążenie pracą i dysproporcje płacowe, np. wprowadzanie norm podobnych do tych, jakie obowiązują w zakładach przemysłowych.
– W naszej dziedzinie nic dobrego się nie dzieje. Ciągle pojawiają się zmiany, które niewiele dobrego przynoszą, natomiast nasze pensje stoją w miejscu. Mamy 1200-1300 zł na rękę – mówi Edyta Odyjas, przewodnicząca „Solidarności” pracowników sądownictwa.
Przyszłotygodniowe manifestacje mogą okazać się początkiem szerokiej akcji protestacyjnej, ale już w poszczególnych województwach. Związkowcy z Kujawsko-Pomorskiego zapowiedzieli, że po protestach w stolicy będą je kontynuowali w regionie. „Solidarność” i OPZZ ogłosili, że organizują happening pod hasłem „Apel poległych obietnic PO i PSL”.
– Jest wiele obietnic, które zostały złamane lub niedotrzymane. Nam udało się naliczyć ich 152 w exposé premiera czy w programach PO i PSL. Są to zapowiedzi m.in. wyjścia z procedury nadmiernego deficytu w 2012 r., spadku długu publicznego do 52 proc. w 2012 r., finansowania armii na poziomie natowskim, i obniżenia stawki VAT do 22 procent – powiedział Leszek Walczak, szef kujawsko-pomorskiej „S”.
Poza tym będą sprzeciwiali się również niedofinansowaniu służby zdrowia i utrudnionemu dostępowi do leczenia czy zapaści infrastruktury kolejowej i drogowej. Związki wskazują, że sytuacja gospodarcza w regionie jest trudna: stopa bezrobocia sięga 17,6 proc. (84 proc. z nich nie ma prawa do zasiłku), a w pierwszym półroczu wyrejestrowano 7519 firm, czyli o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2012 roku. Podobne problemy mają też inne województwa, a ponieważ wszędzie nastroje ludzi są kiepskie, związki czują naciski, aby organizować także lokalne akcje protestacyjne.
Maciej Walaszczyk