Niepokoje w sanockim Autosanie
Środa, 4 września 2013 (20:53)Producentowi autobusów firmie Autosan w Sanoku grozi upadłość. Zaniepokojona o swój byt załoga zorganizowała dziś pikietę w obronie zakładu. Jutro odbędzie się kolejna.
Sanocki Autosan, który należy do Grupy Zasada, produkuje m.in. autobusy, pojazdy dla wojska i policji, a także nadwozia do szynobusów i tramwajów.
Od pewnego czasu, w związku ze światową recesją i kryzysem, m.in. w przemyśle motoryzacyjnym, spadły zamówienia firmy na autobusy, a słynne już oszczędności rządu Donalda Tuska na przestrzeni kilku ostatnich lat sprawiły, że sanocka fabryka, która słynęła m.in. z produkcji gimbusów – popularnych autobusów do przewozu dzieci szkolnych, musiała ograniczyć produkcję tych pojazdów, podobnie jak więźniarek dla policji czy kontenerów dla wojska.
Brak zamówień rządowych sprawił, że w 2009 r. 900-osobowej załodze zredukowano pensje, zmniejszono wymiar pracy. Nie pomogły zmiany zarządu redukcja o połowę miejsc pracy, a nawet dokapitalizowanie spółki.
Sytuację miał poprawić kontrakt m.in. z Zarządem Transportu Miejskiego w Lublinie na dostawę autobusów, ale i on z powodu niedotrzymania terminów, a co za tym idzie wysokich kar, zamiast przynieść zyski, zaowocował stratami.
Straty przyniósł też tegoroczny kontrakt z Zarządem Transportu Miejskiego w Rzeszowie, który sanocka firma zrealizowała w terminie, ale z uwagi na to, że kontrahent zwlekał z odbiorem autobusów, zamrożenie gotówki spowodowało opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń.
Wygaszeniu działalności sanockiej spółki mogło nastąpić już w czerwcu br., ale Rada Nadzorcza i Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy nie podjęły takiej decyzji. Miały być za to pieniądze na zaległe wypłaty dla pracowników, ale zrealizowano tylko ich część.
Załoga z Sanoka obawia się zwolnień i domaga się wypłaty zaległych wynagrodzeń, które sięgają dwóch miesięcy wstecz.
Dzisiejsza pikieta, w której wzięło udział ponad sto osób, była sygnałem, że ludzie będą bronić swojego zakładu. Szefowa zakładowej „Solidarności” Ewa Latusek podkreśla, że z powodu braku płynności finansowej firmie grozi bankructwo, ale załoga za wszelką cenę chce ratować zakład przed upadkiem.
Do końca br. Autosan ma wyprodukować jeszcze kilka autobusów, ponadto zajmuje się produkcją dla wojska. Tymczasem brakuje kapitału na realizację tych zamówień. – Nastroje wśród załogi są złe, ludzie są załamani – mówi przewodnicząca Ewa Latusek.
Jutro pracownicy zapowiadają, że wyjdą na ulice. W ten sposób chcą zamanifestować, że losy zakładu nie są im obojętne.
Mariusz Kamieniecki